Ceny ropy rosną, firmy liczą koszty. Czy konflikt na Bliskim Wschodzie uderzy w rynek pracy w Polsce?
2026-03-06 00:20
Czy konflikt na Bliskim Wschodzie uderzy w rynek pracy w Polsce? © pexels
Przeczytaj także: OZE i offshore zmieniają rynek pracy. Kto dyktuje warunki w energetyce?
Z tego tekstu dowiesz się m.in.:
- Jak eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie może wpłynąć na polski rynek pracy?
- Dlaczego ceny ropy i gazu mogą przełożyć się na decyzje o zatrudnieniu w firmach?
- Które branże w Polsce mogą najbardziej odczuć skutki wzrostu kosztów energii?
- Jak konflikt na Bliskim Wschodzie może przyspieszyć rozwój OZE i zmienić kierunki migracji pracowników?
Przez strategicznie położoną Cieśninę Ormuz płynie około jednej piątej globalnych zasobów ropy oraz znacząca część skroplonego gazu LNG. Po decyzji odcięcia się od rosyjskich paliw w 2022 roku Europa i Polska w jeszcze większym stopniu są uzależnione od ropy i gazu m.in. z Zatoki Perskiej. Każde zakłócenie lub utrudnienie w dostawie tych surowców odbija się na sytuacji ekonomicznej krajów europejskich.
Jak podaje Reuters, obecny konflikt natychmiast podbił ceny surowców – ropy Brent o ok. 8 procent i gazu na holenderskiej giełdzie – o 19 procent.
Tak gwałtowny skok cen surowców może być jednym z głównych katalizatorów przyspieszenia wzrostu kosztów działalności w całej światowej gospodarce. Dla Polski, jako jednego z głównych importerów LNG w Europie, oznacza to wyższe rachunki za gaz i paliwo oraz presję inflacyjną. Wzrost cen energii przełoży się na droższe wytwarzanie energii elektrycznej i ciepła, co ograniczy zdolność konkurencyjną przemysłu.
To z kolei może wywołać dalekosiężne skutki także dla rynku pracy. Bezpośrednie skutki konfliktu dla zatrudnienia będą ograniczone, jednak pośrednie efekty gospodarcze mogą znacznie osłabić rynek pracy – sygnalizuje Natalia Myskova, Prezes Zarządu w Smart Solutions HR.
Wpływ na rynek pracy i polską gospodarkę
Wzrost cen energii i surowców, a co za tym idzie, ogólnie rosnąca inflacja, mogą odbić się negatywnie na sytuacji zarówno pracowników, jak i pracodawców. Dla pracowników może to oznaczać realne spadki siły nabywczej, co z kolei spowodowałoby rosnące oczekiwania płacowe względem pracodawców.
fot. pexels
Czy konflikt na Bliskim Wschodzie uderzy w rynek pracy w Polsce?
W przypadku dalszej eskalacji napięć udział pracowników z zagranicy może się zwiększyć, a na polskim rynku pracy mogą pojawić się także osoby z krajów dotąd niemal tu nieobecnych
Jednocześnie wyższe ceny surowców mogą skutkować zwiększonymi kosztami prowadzenia biznesu – branże energochłonne, jak przetwórstwo stali, segment chemiczny czy cementownie zmniejszą produkcję lub będą skłonne ograniczać inwestycje, co może prowadzić do zwolnień lub przynajmniej zamrożenia zatrudnienia.
Firmy transportowe lub produkcyjne, w których energia stanowi często znaczącą część kosztów, również mogą stanąć w obliczu konieczności redefinicji planów inwestycyjnych i zatrudnienia. W wielu przypadkach malejące marże mogą wymusić alokację środków, co w praktyce może oznaczać mniejszą rekrutację i większe zainteresowanie efektywnością procesów oraz automatyzacją.
Jeśli sprawdzi się czarny scenariusz, będziemy mieć do czynienia z przykrym sprzężeniem zwrotnym, a wręcz błędnym kołem. Rosnąca inflacja z jednej strony zwiększy koszty życia, które obniżą realne zarobki i zwiększą presję płacową, a z drugiej – zmusi przedsiębiorstwa do ostrożniejszego planowania zatrudnienia, przez co trudniej będzie o podwyżki płac.
Co więcej, zapotrzebowanie na pracowników może się znacząco zmniejszyć. Potencjalnie w najtrudniejszej sytuacji mogą znaleźć się branże, których działalność w dużej mierze opiera się na wykorzystywaniu surowców. Z kolei, na zwiększonym popycie na sprzęt i surowce, mogłyby zyskać polski sektor obronny oraz przemysł wydobywczy – mówi Natalia Myskova.
Przyspieszenie transformacji energetycznej
Konflikt na Bliskim Wschodzie może mieć wpływ na jeszcze jeden obszar polskiej gospodarki, który obecnie rozwija się w umiarkowanym tempie – sektor OZE. Zmiany geopolityczne mogłyby potencjalnie wymusić konieczność szybszego wdrożenia lub rozwoju alternatywnych technologii pozyskiwania energii.
W obliczu ryzyka energetycznej zależności priorytety inwestycyjne w Europie ulegają przekształceniu. Transformacja energetyczna nie jest już tylko odległym planem na kolejne dekady – panele słoneczne, systemy magazynowania energii i infrastruktura elektromobilności stają się kluczowymi komponentami bezpieczeństwa narodowego i odporności gospodarczej.
Branża energetyczna sygnalizuje, że zapotrzebowanie na specjalistów w sektorze OZE oraz technologie niskoemisyjne w nadchodzących latach może wzrosnąć nawet o 60–80 procent – mówi Natalia Myskova.
Według raportu „Renewable Energy and Jobs. Annual Report 2024” Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (IRENA), Polska zatrudnia ponad 212 tys. osób w sektorze OZE, a do 2050 roku liczba miejsc pracy może w nim wzrosnąć czterokrotnie. Rozwój branży i zwiększona liczba etatów nie idą jednak w parze z liczbą specjalistów – już teraz brakuje instalatorów, projektantów, techników, a także specjalistów ds. zarządzania energią i integracji systemów.
W obliczu ewentualnej eskalacji konfliktu Polska musiałaby jeszcze silniej postawić na nowy wektor rozwoju energetyki. Za tym tempem zmian musiałby nadążyć system edukacji i korporacyjne programy szkoleń zawodowych – popyt na nowe kwalifikacje pojawia się szybciej niż instytucje są w stanie wygenerować.
To wyzwanie, ale i szansa: organizacje, które inwestują w rozwój kompetencji własnych pracowników, mogą zyskać realną przewagę konkurencyjną w świecie, który redefiniuje pojęcie „wartościowego talentu” – dodaje ekspertka.
Zmiana kierunków migracji
Ciekawym efektem ubocznym geopolitycznych perturbacji może być przesunięcie globalnych strumieni migracyjnych. Kraje Zatoki Perskiej od lat opierają wiele sektorów gospodarki na pracy imigrantów z Azji Południowej i Południowo-Wschodniej. Gwałtowne zmiany w regionie mogą skierować znaczną część tej siły roboczej ku Europie, szczególnie do państw o rozwijających się gospodarkach i chronicznych brakach kadrowych.
Jak podkreśla Natalia Myskova, konflikt na Bliskim Wschodzie może doprowadzić do zmian w globalnych kierunkach migracji zarobkowej, co dla Polski i innych państw Europy Środkowej mogłoby oznaczać szansę na uzupełnienie braków kadrowych w ważnych sektorach gospodarki. Już dziś część pracowników w Polsce stanowią cudzoziemcy z Filipin i Indii (po niespełna 11 proc.) oraz z Nepalu (ok. 8 proc.).
W przypadku dalszej eskalacji napięć udział pracowników z zagranicy może się zwiększyć, a na polskim rynku pracy mogą pojawić się także osoby z krajów dotąd niemal tu nieobecnych, takich jak Tajlandia czy Indonezja, które dziś licznie pracują w państwach Bliskiego Wschodu.
Na pierwszy rzut oka taki scenariusz mógłby okazać się pozytywny dla polskiego rynku pracy. Polska od lat mierzy się ze spadkiem liczby osób w wieku produkcyjnym. Według prognoz GUS do 2030 roku ubędzie ich około 1,5 mln.
Jednocześnie pojawiłoby się inne wyzwanie – związane z integracją i adaptacją nowych pracowników z zupełnie innym doświadczeniem kulturowym i zawodowym oraz koniecznością wprowadzenia klarownych i prostych zasad ich legalizacji w ramach otwartej i przemyślanej razem z biznesem polityki migracyjnej – zauważa ekspertka.
Źródła: Reuters, dane GUS, raport Smart Solutions HR „Cudzoziemcy na polskim rynku pracy 2025. Jak biznes ocenia współpracę z pracownikami z zagranicy”, raport „Renewable Energy and Jobs. Annual Report 2024” Międzynarodowa Agencja Energii Odnawialnej (IRENA).
Jest praca, nie ma specjalistów. Fachowcy od ESG i OZE poszukiwani
oprac. : Aleksandra Baranowska-Skimina / eGospodarka.pl
Przeczytaj także
Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ
Komentarze (0)





Pożyczki na bardzo wysoki procent
