eGospodarka.pl

eGospodarka.plWiadomościPublikacje › Jak filozofia Jeana Baudrillarda może poprawić sprzedaż?

Jak filozofia Jeana Baudrillarda może poprawić sprzedaż?

2019-10-08 14:36

Jak filozofia Jeana Baudrillarda może poprawić sprzedaż?

Marka © Yury Zap - Fotolia.com

Jak to jest, że po nowego iPhone ustawiają się kolejki w dniu premiery? Czemu producenci perfum kupują drogą licencję na znaczek Ferrari na swoich produktach? I jak Ty odpowiedzi na te pytania możesz wykorzystać w swoim biznesie?
Wydawać by się mogło, że konsumenci kupując różnego rodzaju towary czy usługi chcą zaspokoić swoje obiektywne potrzeby. W takim rozumieniu nabywamy różnego rodzaju produkty spożywcze, ubrania, sprzęt itp. Jednak blisko 50 lat temu francuski filozof Jean Baudrillard opublikował trzy książki, w których z tą zdawałoby się zdroworozsądkową tezą mocno polemizuje. Gdy jednak przyjrzymy się bliżej jego myśli, to łatwo znajdziemy cenne wskazówki, które mogą mocno wpłynąć na nasze postrzeganie brandingu i procesu sprzedaży.

1. Klient w sklepie nie szuka słodkiego napoju – on szuka Coca-Coli!


Zdaniem Baudrillarda tym, co naprawdę w dzisiejszych czasach kupujemy nie są towary lecz szeroko rozumiane znaki. Gdybyśmy opierali się wyłącznie na analizie praktycznej wartości nabywanych dóbr, nie dałoby się zrozumieć głębokich podziałów konsumenckich między klientami Samsunga i Apple, Coca-Coli i Pepsi czy McDonalda i KFC. Wszystkie te firmy oferują podobny zakres usług i towarów o porównywalnych właściwościach, a sucha analiza obiektywnych danych wykaże różnice raczej na poziomie niuansów.

Tak naprawdę liczy się więc przede wszystkim marka – nie znaczek, tylko marka i wszystko co marka sobą komunikuje. Jeżeli chcemy żeby nasz produkt dobrze się sprzedawał już na pierwszy rzut oka musi być widać do kogo jest skierowany i co sobą komunikuje. To jaki naprawdę jest towar ma znaczenie drugorzędne względem tego, jak jest postrzegany,

fot. Yury Zap - Fotolia.com

Marka

Zdaniem Baudrillarda tym, co naprawdę w dzisiejszych czasach kupujemy nie są towary lecz szeroko rozumiane znaki.


2. Nasze decyzje zakupowe wiążą się nierozerwalnie z tym za kogo się uważamy i jaki styl życia wybieramy


Naturalnie, mało kto przyzna się, że kupił sobie auto czy komputer ze względu na markę. Ba, wielu powie szczerze, że marka nie bardzo ich obchodzi! Baudrillard doskonale to rozumiał. Dlatego mówił nie o „marce” a o „znaku” . Wyobraźmy sobie, że ktoś chce zrobić sobie obiad. Idzie więc do sklepu i kupuje kaszankę, którą następnie smaży z cebulą. Jego sąsiad z kolei idzie do tego samego sklepu i kupuje szparagi, z których przyrządza tartę. Obaj zaspokoją swoją obiektywną potrzebę – głód. Obaj kupią towar który nie ma żadnych znaków towarowych na sobie. Czy jednak aby na pewno kaszanka i szparagi nic sobą nie komunikują?

Nawet jeżeli to co sprzedajesz nie ma wielkiego logo na opakowaniu to i tak wiele sobą komunikuje. Dlatego też trzeba zadbać, by doświadczenie klienta od początku do końca było spójne. Jeżeli bank oferuje usługi private banking, to musi zadbać nie tylko o prestiż samego konta, ale też choćby o to, jak wygląda obsługa klienta, która musi korespondować z powagą np. zakładania lokaty na kwotę kilku milionów. I vice versa – jeżeli nasz brand jest nastawiony na osoby oszczędne i minimalistyczne, to zbytnia pompa w obsłudze może klienta odstraszyć, bo uzna, że płaci za wizerunkowe opakowanie.

3. Dobra reklama musi być żywym doświadczeniem


Baudrillard wprowadził pojęcie „symulakrów”. Jego zdaniem współczesna kultura wytworzyła zjawiska, które balansują gdzieś między abstrakcyjnym systemem znaków, a realnymi bytami. Przykładem może być na przykład Disneyland, który teoretycznie jest „na niby” i wszystkie tamtejsze atrakcje są czystymi symulacjami bajkowej rzeczywistości, ale z drugiej strony turyści spędzają tam czas w sposób całkowicie realny.

Wnioski nasuwają się więc same – dobra reklama musi zejść z banerów i ekranów telewizora i wciągnąć konsumenta w rzeczywiste doświadczenie. Świetnie korzysta z tego real time marketing, odnosząc abstrakcyjne treści reklamowe do bieżących, rzeczywistych wydarzeń. Na przykład, gdy kilka lat temu podczas finału Super Bowl zgasło światło na stadionie marketingowcy Oreo w ciągu kilku minut wyprodukowali obrazek odnoszący się do tego wydarzenia. Niby reklama ale jednak… coś więcej.

Rafał Urbanowicz

oprac. : eGospodarka.pl

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: