eGospodarka.pl

eGospodarka.plWiadomościGospodarkaŚwiat › Świat: wydarzenia tygodnia 49/2019

Świat: wydarzenia tygodnia 49/2019

2019-12-09 12:50

  • Wreszcie na 11 grudnia wyznaczono termin debiutu giełdowego Saudi Aramco, najbardziej dochodowej firmy świata. Przypominam, że ten debiut już wcześniej był kilkukrotnie przekładany. Saudi Aramco to obecnie klejnot światowego rynku inwestycyjnego. Firma jest wyceniana na ok. 1,7 bln USD, Jej coroczne zyski też są rekordowe (przykładowo zysk netto w 2018 roku wyniósł 111 mld USD) Saudyjczycy zamierzają sprzedać 1,5 proc. udziału w spółce, z tego 1 proc. jest przeznaczony dla inwestorów instytucjonalnych, a reszta dla kupujących w Arabii Saudyjskiej. Władze poinformowały, że wyznaczyły cenę za akcję podczas IPO na 32 riale saudyjskie za sztukę (ok. 8,5 dolarów). Poinformowały, że cen na debiut jest w górnej granicy zakresu cenowego co oznacza, że wartość oferty może sięgnąć 25,6 mld USD, co będzie największym IPO w historii. Poprzedni lider, chiński koncern Alibaba, sprzedał w 2014 roku akcje za 25 mld dol.
  • Polityka w ostatnich latach to coraz bardziej złożona konstrukcja, w której łączy się potencjał gospodarczy i siłę militarną. Stąd często obserwujemy strategiczne decyzje oparte na tych obu czynnikach. Dlatego uważam za celowe zwrócić uwagę naszych czytelników na londyńskie spotkanie krajów członkowskich krajów NATO (i rocznica powstania organizacji). W szczycie uczestniczyli przywódcy 29 krajów Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego które dysponują armiami o łącznej liczbie ponad 3 milionów żołnierzy. Zwracam uwagę, że NATO to nie jest tylko armia, ale także przemysł działający na rzecz sił zbrojnych, w którym ulokowane są zakłady dysponujące zaawansowanymi technologiami i zapleczem naukowo badawczym, a także znaczącymi środkami finansowymi na pokrycie kosztów tego sektora. Warto dodać, że od 20 lat temu Polska należy do struktur NATO, utrzymuje armię złożoną z 118 tys. żołnierzy a na obronność przeznacza rocznie 12,1 mld USD W 2018 r. państwa NATO przeznaczyły około biliona dolarów amerykańskich na cele związane z obronnością. Polska
  • Praktycznie niemal każdego dnia jesteśmy informowani o szczegółach kolejnych etapów konfliktu amerykańsko-chińskiego. Już teraz analitycy nie mają wątpliwości, że jest to walka o przywództwo światowe. Na obecnym etapie ta walka odbywa się na płaszczyźnie gospodarczej. Jak dotąd nie udało się Trumpowi pokonać Chiny ""pierwszym atakiem". Wielu analityków obserwując przebieg konfliktów wywołanych polityką amerykańskich zwraca uwagę na kryteria wyboru kierunku działań i stosowane metody (sposób presji). W założeniu ekipa D. Trumpa prawie zawsze zakłada osiągnięcie sukcesu w krótkim czasie i uniknięcie reakcji (odpowiedzi) kraju na np. amerykańskie cła. D. Trump także liczył na szybkie zmuszenie Pekinu do ustępstw tak, aby w przedwyborczej walce przedstawić to jako swój sukces w Globalnej rywalizacji z Chinami (podobnie jak liczył na przyjęcie przez Koreę Północną amerykańskich warunków, co jak dotąd też mu się nie udało). Ciekawostką ostatnich dni jest seria wypowiedzi w chińskich mediach. Można odnieść wrażenie że Chińczycy kibicują Trumpowi, bo… "uważają, że Trumpa łatwiej "czytać". Przez jego transakcyjne, a nie pryncypialne, podejście do polityki, jego ruchy i decyzje są – zdaniem Chińczyków – łatwiejsze do przewidzenia". Wolą go, uważają że "bardziej odpowiada im prezydent Trump niż jakikolwiek inny kandydat na to stanowisko – czy to demokrata, czy republikanin". Chińczycy wolą tweetującego biznesmena niż pryncypialnego polityka, bo Trumpa łatwo "czytać". Warto przypomnieć, że od 2018 roku USA nałożyły cła na chińskie produkty o całkowitej wartości 550 mld USD, a Chińczycy – w odwecie – na amerykańskie towary o łącznej wartości 185 mld dol.
  • Upraszczając można powiedzieć, że Administracja D. Trumpa w ostatnich latach skutecznie naruszyła układ sił w świecie gospodarki i międzynarodowej polityki. Trudno w tej chwili przedstawić sumaryczny rachunek zysków i strat tak Stanów Zjednoczonych jak i świata. Nie ulega wątpliwości, że na bieżąco wszyscy robią takie analizy i prognozy dalszego rozwoju sytuacji, starając się w tym chaosie zadbać o własne interesy. Nie ulega wątpliwości, że robią to także Amerykanie, czołowe instytucje analityczne tego kraju, środowisko biznesowe, a ostateczny rachunek wystawią już wkrótce wyborcy w zbliżających się wyborach prezydenckich. Już od dłuższego czasu zagrożenie ze strony USA odczuwają gospodarki krajów unijnych, w pierwszej kolejności Niemiec i Francji. Ostatnio szczególną aktywność na tym froncie przejawia Francja, która przedstawia projekty samodzielnych inicjatyw europejskich jako odpowiedź na amerykańską politykę globalną i przenoszenie centrum swoich interesów na Daleki Wschód. Amerykanie wrogo zareagowali na francuski podatek od obrotów dużych firm internetowych (słynny GAFA), który dotyczy przede wszystkim amerykańskich koncernów. Ogłosili, że zamierzają ukarać Francję wprowadzając odwetowe cła na towary importowane z Francji. Przewidywane są nowe taryfy celne na produkty francuskie o łącznej wartości 2,4 mld USD. Stany Zjednoczone rezerwują sobie znaczne ich podwyższenie (nawet do 100%). Jak wiadomo francuski rząd latem nałożył 3-procentowy podatek na firmy świadczących usługi cyfrowe z globalnymi przychodami przekraczającymi 750 mln euro rocznie i przychodami we Francji powyżej 25 mln euro rocznie. Dotyczy on 30 podmiotów (w tym głównie firm amerykańskich).
  • Założyciele i wieloletni prezesi Google: Larry Page i Siergiej Brin, wycofują się ze stanowisk umożliwiających im bezpośrednie zarządzanie firmą Alphabet - spółką-matką Google. Tej wiadomości spodziewano się już od dłuższego czasu. Ostatnio poinformowano, że nowym CEO Alphabetu zostanie obecny prezes Google Sundar Pichai - i będzie pełnił obie role równocześnie. Dotychczasowi szefowie pozostaną w radzie dyrektorów Alphabetu i będą mieć kontrolę nad działaniami spółek. Wzorem wielu amerykańskich firm rada dyrektorów łączy kompetencje zarządu i rady nadzorczej. Warto dodać, że w tej radzie założyciele Google mają łącznie większość głosów: 51,3 proc., co oznacza, że to oni zachowają pełną kontrolę tak nad spółkami (w tym nad powoływaniem i odwoływaniem CEO), jak i nad dalszym rozwojem firmy. Warto dodać, że w chwili zmiany systemu zarządzania Alphabetem, do 2 dekadach działalności na światowych rynkach był wyceniany na ok 1bln USD (893 mld USD), przy wartości 1294 USD za akcję, a w pierwszym kwartale 2019 r. spółka miała przychody na poziomie 36.3 mld USD.

Komentarz do wydarzeń gospodarczych

ROZPOCZYNA SIĘ SZCZYT OPEC+. NAJBARDZIEJ PRAWDOPODOBNY SCENARIUSZ TO UTRZYMANIE WYDOBYCIA NA DOTYCHCZASOWYM POZIOMIE.

5 i 6 grudnia kraje skupione w OPEC i niezwiązani z organizacją inni producenci mają podjąć decyzję o dalszych losach trwającego już trzeci rok porozumienia w sprawie dobrowolnego ograniczenia wydobycia. Obecna umowa obowiązuje do marca 2020 roku i mówi się o jej przedłużeniu o kwartał lub dwa. Głos Iraku o możliwości pogłębienia cięć o jedną trzecią zachwiał przekonaniem rynku o utrzymaniu dotychczasowego stanu rzeczy. Mimo to według analityka portalu E-petrol.pl kontynuacja współpracy na obecnych warunkach wciąż jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.

– Biorąc pod uwagę wysokie poziomy produkcyjne Stanów Zjednoczonych, to pewne kraje OPEC mogą chcieć działać na rzecz pogłębienia ograniczeń, czyli wydobywania mniejszej ilości ropy i tym samym podwyższania jej cen, ponieważ jej podaż na rynkach światowych będzie mniejsza – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jakub Bogucki, analityk rynku paliw portaul E-petrol.pl. – Są też głosy o dokładnie przeciwnej wymowie. Rosyjskie koncerny sugerują, że może jednak to porozumienie można trochę zliberalizować. Tak że są trzy różne scenariusze, a tak naprawdę najbardziej prawdopodobny to przedłużenie dotychczasowego porozumienia.

Członkowie OPEC i część krajów niezrzeszonych w kartelu – łącznie 24 producentów ropy naftowej – porozumieli się w grudniu 2016 roku w sprawie ograniczenia wydobywanych dziennie baryłek ropy do 1,8 mln. Powodem była bardzo niska cena ropy spowodowana zwiększeniem wydobycia w Stanach Zjednoczonych; na przełomie 2015 i 2016 roku spadła ona do nieco ponad 30 dolarów za baryłkę, co było poziomem niewidzianym od ponad dekady. Choć porozumienie było respektowane w różnym stopniu przez poszczególne kraje, spowodowało jednak spadek podaży i podbiło cenę surowca do ok. 75 dolarów za baryłkę jesienią 2018 roku. Wtedy jednak Stany Zjednoczone i Arabia Saudyjska podniosły wydobycie, a USA dostarczyły więcej surowca niż Arabia czy Rosja. Ropa natychmiast potaniała o 30 dolarów na baryłce. Dlatego od 2019 roku zawarto kolejne porozumienie o cięciach, tym razem o 1,2 mln baryłek dziennie. Jednak minister ropy Iraku zasugerował ostatnio, że należałoby je zwiększyć do 1,6 mln baryłek.

– Jeżeli nawet OPEC zdecyduje się mocno ograniczać swoją produkcję, trzeba pamiętać, że chociażby takie kraje jak Stany Zjednoczone produkują coraz więcej, więc trudno mówić, że ten szczyt bardzo mocno zmieni konfigurację na rynku. To, co zostanie przez OPEC odcięte, będzie mogło prawdopodobnie zostać uzupełnione chociażby przez ropę z USA – tłumaczy Jakub Bogucki. – Rynek zdecydowanie lubi stabilność i wydaje mi się, że ta gra interesów jednak się spotka gdzieś pośrodku, czyli porozumienie będzie trwać w dotychczasowej formie.

Kolejnym elementem umacniającym stabilność rynku byłoby porozumienie między Chinami a Stanami Zjednoczonymi odnośnie do taryf celnych. Ponieważ Amerykanie stali się największym dostawcą ropy na rynek, a chińska gospodarka jest jednym z jej największych konsumentów, złagodzenie wojny handlowej wpłynęłoby na uspokojenie nastrojów także na rynku ropy. Jednak zapowiadane bliskie porozumienie stanęło pod znakiem zapytania po zaostrzeniu protestów w Hongkongu, demonstracji siły chińskiej armii i komentarzach Donalda Trumpa na Twitterze, nawiązujących właśnie do wojny handlowej.

– Ropa automatycznie to odczuła w sesji z ostatniego dnia listopada i zanurkowała o ponad 2 dolary. Te czynniki, pozornie niezwiązane z rynkiem naftowym, bardzo szybko się na tym rynku również odbijają – przypomina analityk.

Natomiast głośne wydarzenia, takie jak debiut giełdowy Saudi Aramco, mają jego zdaniem chwilowy wpływ na rynek. 4 grudnia zakończyły się zapisy na akcje tego giganta dla inwestorów instytucjonalnych. Popyt trzykrotnie przekroczył przeznaczoną dla tej grupy podaż, natomiast wartość pożądanych akcji przekroczyła 50 mld dolarów, czyli osiągnęła wartość niemal dwukrotnie taką, jak maksymalna wartość całej puli przeznaczonej na sprzedaż.

– Rynek nad wydarzeniami o dużym ciężarze gatunkowym przechodzi bardzo szybko do porządku dziennego. W krótkim czasie przestanie żyć tymi emocjami i po początkowym zainteresowaniu utonie w gąszczu doniesień. Zwłaszcza że kluczowe tej chwili jest to, co postanowi OPEC i jak do tego odniesie się Rosja. To jest wydarzenie najbliższych dni, które zdecydowanie bardziej będzie ciążyć na nastrojach na rynku naftowym – podsumowuje Jakub Bogucki.

Oceń

3 0

Podziel się

Poleć na Wykopie

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: