eGospodarka.pl
bezpłatny program PIT 2019

eGospodarka.plWiadomościPublikacje › Czy istnieje język przywództwa politycznego?

Czy istnieje język przywództwa politycznego?

2011-06-27 13:48

Czy istnieje język przywództwa politycznego?

© fot. mat. prasowe

Wciąż obecne w dyskursie publicznym skojarzenia przywództwa politycznego z totalitarnymi lub autorytarnymi formami sprawowania władzy prowadzą badaczy do poszukiwania w języku przywódców elementów, które potwierdzałyby stosowanie przez nich - by posłużyć się terminem Jacka Wasilewskiego (2006) - retoryki dominacji.
Nie sposób twierdzić, że liderzy polityczni nie są retorycznie nominacyjni – zdarza się im to na tyle często, że poszczególne techniki wyrażania dominacji przeciętnie wykształcony obywatel może zauważyć w każdym serwisie informacyjnym. Jeśli nawet przywódcy nie stosują tych zabiegów bezpośrednio wobec wyborców (mogliby zostać wówczas uznani za „bufonów”, którzy chcą chwalić się swoją wiedzą i górować nad innymi), to bardzo często okazują swą wyższość wobec konkurentów. Także w sytuacjach kryzysowych, w których społeczności oczekują wręcz od swoich liderów stosowania nominacyjnych technik retorycznych, liderzy chętnie korzystają z tego typu języka, ponieważ chcą doprowadzić do wyeliminowania uczucia lęku i niepewności co do przyszłości. Przywódca musi stać się wówczas źródłem swoistej „homeostazy” i pomóc wrócić swoim zwolennikom do emocjonalnej równowagi.

Do najczęściej reprezentowanych przez liderów ról dominacyjnych należy rola ojca. Jest ona popularna nie tylko dlatego, że – jak stwierdza Zygmunt Freud – zwolennicy transponują na swojego przywódcę emocje związane z relacjami z ojcem, a w powszechnej nieświadomości wciąż funkcjonuje ideał praojca, który reprodukowany jest w procesie socjalizacji członków społeczności (zob. rozdz. 4.3.1), ale także i z tej przyczyny, że skojarzenie z ojcem wywołuje dwa silne afekty. Po pierwsze zwolennicy czują się przy swoim ojcu bezpiecznie, a po drugie – kochają go i mają do niego zaufanie, pomimo że czasem bywa on surowy i niesprawiedliwy.

To dlatego wielu liderów nie tylko wykorzystuje w przemówieniach motywy przypominające odtworzenie relacji rodzicielskich, ale także kreuje swój wizerunek, chwaląc się własnymi dokonaniami jako głowy rodziny. Fotografie z żoną i dziećmi mają być gwarancją dobrego wypełnienia roli ojca (obojętne: małej ojczyzny czy narodu), skoro bowiem udała się taka sztuka w małej skali, musi się również udać w wielkiej. Takie było chociażby przesłanie spotu wyborczego Bronisława Komorowskiego w 2010 r. – wspomnieniom z obozu internowania towarzyszyły zdjęcia rodziny oraz wyrażane wprost poczucie dumy, że udało się ojcu wychować dzieci mimo trudnych warunków społecznych. W filmie reklamowym role kobiece i męskie rozdzielono tradycyjnie. Podczas gdy ojciec – Komorowski – walczył w słusznej sprawie i został internowany, jego żona zajmowała się domem i dziećmi.

W wolnej Polsce ten układ wcale nie uległ zmianie, choć został zakomunikowany nie wprost. Komorowski mówi: Zatem gdy ktoś mnie spyta, co jest w życiu najważniejsze, odpowiadam: odwaga, no i rodzina. Pewnie inaczej nie dostałbym kolacji. „Mrugnięcie okiem” do widza ma sprawiać wrażenie, że kandydat na prezydenta jest tak silny, że nie boi sprzeciwić się nawet żonie, a jeśli to robi, to tylko w błahych kwestiach i raczej „na niby”.

Inną rolą dominacyjną, którą chętnie przyjmują liderzy, jest rola nauczyciela. Sama długość wystąpień wielu z nich każe przypuszczać, że mamy do czynienia raczej z wykładem akademickim na temat jakiegoś zagadnienia, aniżeli z klasyczną przemową, której wygłoszenie powinno odnieść realny skutek. Kubański dyktator, Fidel Castro, zdolny jest przemawiać nawet kilkanaście godzin, ale i w reżimach demokratycznych zdarzają się nadzwyczaj długie wystąpienia, jak choćby exposé Donalda Tuska z 2007 r. trwające ponad trzy godziny.

Próbując kreować wizerunek nauczyciela, liderzy stosują nominacyjne chwyty retoryczne także wobec swoich przeciwników politycznych. Jacek Wasilewski przytacza w tym kontekście następujący komentarz przewodniczącego komisji śledczej ds. Rywina, Tomasza Nałęcza, do wcześniejszych krytycznych wypowiedzi jednego z jej członków, Zbigniewa Ziobry. Nałęcz mówi:

Na wszystko, co pozostaje impertynencją pana posła Ziobro, spuszczam zasłonę miłosierdzia, bo jestem nauczycielem z 30-letnim stażem, a pan poseł Ziobro ma lat trzydzieści i rozumiem, że młodego człowieka mogą w sytuacji stresowej zawodzić nerwy (cyt. za: Wasilewski 2006, s. 315).

Jednak popularność ról dominacyjnych, które próbują odgrywać przywódcy polityczni, stosując określone chwyty retoryczne, nie dowodzi jeszcze skuteczności tych zabiegów. Coraz częściej bowiem okazuje się, że liderzy wolą stosować strategie argumentacyjne niemieszczące się w rejestrach kontinuum dominacja – podporządkowanie.

Pierwszym przykładem takiej strategii jest przyjęcie dla siebie roli ofiary. Wielu przywódców na różnych etapach kariery politycznej prezentowało swoim potencjalnym zwolennikom wizerunek osoby skrzywdzonej. Może się to wydać paradoksem, wszak osoba pretendująca do miana przewodzenia grupie oraz posiadająca doświadczenie w uprawianiu trudnej sztuki, jaką jest polityka, powinna – przynajmniej w powszechnym mniemaniu – mieć „skórę grubą jak pancerz”. Istota syndromu ofiary w przypadku liderów zasadza się jednak na czymś innym.

 

1 2 ... 4

następna

oprac. : Difin S.A.

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

bezpłatny program PIT 2019

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: