eGospodarka.pl

eGospodarka.plWiadomościGospodarkaRaporty i prognozy › Rosną zaległości i ryzyko upadłości firm

Rosną zaległości i ryzyko upadłości firm

2021-04-15 11:09

Rosną zaległości i ryzyko upadłości firm

Mocno wzrosło ryzyko upadłości firm © Andrey Popov - Fotolia.com

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (4)

Nieustępująca pandemia i wciąż przedłużane ograniczenia w prowadzeniu biznesu pogarszają sytuację firm. W czasie pandemii ich zaległości wzrosły o 715 mln zł, a prawie połowa z tej kwoty przypadła na początek br. - wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK. Coraz więcej przedsiębiorców przyznaje, że jest zagrożona upadłością.

Przeczytaj także: Bankructwa w 2021 roku obawia się co trzecia firma

Z tego tekstu dowiesz się m.in.:


  • W jakich branżach jest najwięcej upadłości?
  • Przed jakimi wyzwaniami stoi sektor MŚP?
  • Jakie firmy mają największe zaległości?


Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK wynika, że w październiku 2020 roku o ryzyku upadłości lub zamknięcia biznesu mówiła co dziesiąta firma, obecnie - co piąta. Obawy te znajdują potwierdzenie w faktach. W I kwartale 2021 upadło ponad dwa razy więcej firm niż przed rokiem.

Pandemiczne obostrzenia i zamknięcie wielu branż powodują spadek obrotów, co raportuje połowa firm, i to nie tylko tych, które są bezpośrednio dotknięte ograniczeniami.

W ramach badania zrealizowanego przez Instytut Keralla Research dla BIG InfoMonitor, zadane zostało pytanie: Czy w ostatnich 12 miesiącach w Państwa firmie istniało realne ryzyko zamknięcia biznesu, upadłości? Po roku pandemii aż 22 proc. przedsiębiorców mówi o ryzyku upadłości, pół roku temu było to 11 proc. mikro, małych i średnich firm.

fot. mat. prasowe

Czy w ostatnich 12 miesiącach w firmach istniało realne ryzyko bankructwa?

Po roku trwania pandemii o możliwości bankructwa mówi już blisko 22 proc. ankietowanych.


Rosną statystyki dotyczące upadłości ogłaszanych w Monitorze Sądowym i Gospodarczym


W I kwartale br. niewypłacalność dotknęła blisko 520 firm, o niemal 120 proc. więcej w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego. W tym nieco ponad 350 upadłości zostało ogłoszonych w formie uproszczonego postępowania, bez konieczności rejestracji w sądzie.

Największą dynamikę upadłości notuje branża transportowa – przyrost o 230 proc., dalej usługi wzrost o 220 proc., rolnictwo i handel o 150 proc. W budownictwie było 80 proc. więcej przypadków niewypłacalności, a w przemyśle 35 proc.

Tak gwałtowny wzrost upadłości w transporcie nie stanowi optymistycznego prognostyku na przyszłość. Bowiem to właśnie ta branża uchodzi za barometr polskiej gospodarki. Niczym w soczewce odzwierciedlając wszystkie zjawiska i procesy zachodzące na rynku, nie tylko krajowym, ale także i zagranicznym.

Polacy masowo zawieszają też działalność firm. Tylko w pierwszych trzech miesiącach dotknęło to 49 tys. przedsiębiorstw, o 21 proc. więcej niż w I kwartale 2020 r. i o ponad 100 proc. więcej niż w I kw. 2019 r. – Szacuje się, że jeśli ten trend się utrzyma, w tym roku liczba zawieszonych działalności sięgnie rekordowego i niespotykanego poziomu od 200 do nawet 250 tys. firm. Najczęściej problem ten będzie dotykał szeroko rozumianą branż usługową – mówi Tomasz Starzyk, ekspert Dun&Bradstreet.

Transportowcy pierwsi na drodze do upadłości


Największy wzrost upadłości w I kwartale br. odnotowano w transporcie, gdzie zbankrutowało blisko 40 firm. Trudną sytuację przedstawiciele tej branży potwierdzają też w badaniu. O widmie bankructwa w cieniu pandemii mówi ponad 40 proc. przedstawicieli przedsiębiorstw zajmujących się przewozem osób i towarów, przy średniej odpowiedzi dla wszystkich branż na poziomie 22 proc. W bazach BIG InfoMonitor oraz BIK transport również się wyróżnia. Od końca marca zeszłego roku do końca lutego tego roku jego zaległości wobec dostawców i banków wzrosły o 6,6 proc. (137 mln zł) do 2,2 mld zł, a liczba niesolidnych firm o niemal 0,5 tys. do ponad 33,2 tys. W tym czasie wśród ogółu firm przeterminowane zobowiązania podwyższyły się o 2,2 proc. (0,72 mld zł) do 33,87 mld zł.

Zła sytuacja firm transportowych, to nie przypadek, a efekt drastycznego spadku produktu krajowego w wielu krajach, spadku produkcji przemysłowej i handlu, a co za tym idzie także siły nabywczej konsumentów. To wszystko przekłada się na mniejsze zapotrzebowanie na przewóz towarów. Dodatkowo pandemia mocno uderzyła też w przewóz osób. Jednocześnie wiele firm, szczególnie tych małych, w obawie o sytuację w kolejnych miesiącach, nie podejmuje zbytniego ryzyka, nie wiąże się długofalowymi umowami i nie inwestuje. Na to wszystko nakłada się problem z dostępnością kierowców.

Częściej niż ogół firm o możliwości bankructwa, wspominają też przedsiębiorstwa budowlane – 28 proc. W ciągu minionych 12 miesięcy na skraju upadłości znalazła się także niemal co czwarta firma usługowa. W handlu i przemyśle poczucie zagrożenia bankructwem było już rzadsze, dotyczyło odpowiednio 14 proc. i 12 proc. przedsiębiorstw.

Wiele jednak zależy też od wielkości firmy i liczby zleceniodawców, większe ryzyko plajty sygnalizują mniejsze firmy (28 proc.). Występuje tu również zależność od liczby kontrahentów – im firma ma ich mniej, tym prawdopodobieństwo upadłości wyższe (31 proc.), rośnie też wtedy, gdy kontrahentów jest ponad pięćdziesięciu (28 proc.). Statystyki ogłoszonych już upadłości w I kw. pokazują, że bankructwa zdarzają się najczęściej mikro, małym i średnim przedsiębiorstwom. Blisko dwie trzecie z odnotowanych upadłości dotyczyło właśnie firm, które w ostatnim roku obrachunkowym nie przekroczyły progu 50 mln zł przychodu i zatrudniały do 100 pracowników.
Wyniki badania wyraźnie pokazują, że firmy średniej wielkości mówią o ryzyku bankructwa najrzadziej, bo w 9 proc. przypadków. I nawet gdy mają bardzo wielu zleceniodawców radzą sobie z ich zdyscyplinowaniem. W przypadku mikro i małych podmiotów jest to już spore wyzwanie. Niedopilnowywani i niemobilizowani na bieżąco do terminowego płacenia klienci stają się groźni i mogą popchnąć do upadłości – mówi Halina Kochalska, ekspert BIG InfoMonitor. – Firmy transportowe zaczęły już z tego wyciągać wnioski i coraz szybciej zgłaszają swoich niesolidnych klientów do rejestru dłużników. Wcześniej zwykle się ociągały, mimo że podmioty świadczący usługi na ich rzecz zwykle nie mają w takich sytuacjach wątpliwości – dodaje.

Powszechna obawa przed upadłością klientów


Przedsiębiorcy widzą ryzyko upadłości własnej firmy, ale ponad połowa dostrzega też rosnące prawdopodobieństwo bankructwa swoich kontrahentów.

fot. mat. prasowe

Czy przedsiębiorcy traktują ryzyko bankructwa swoich klientów jako zagrożenie?

Przedsiębiorcy widzą ryzyko upadłości własnej firmy, ale ponad połowa dostrzega też rosnące prawdopodobieństwo bankructwa swoich kontrahentów.


Do obserwowania partnerów biznesowych i ich nieudanych zmagań z rzeczywistością konieczne są mocne nerwy, bo w sumie 60 proc. przedsiębiorców ma przekonanie, że poważne kłopoty kontrahentów są niebezpieczne dla ich biznesów, bez względu na branżę, wielkość firmy czy liczbę zleceniodawców. Sytuacja jest obecnie na tyle zmienna i trudna, że szybkie działanie wobec dłużników, które zawsze jest niezwykle ważne, obecnie nabrało szczególnego znaczenia. Firmy bankrutują, wiele też ogłasza upadłość w uproszczonym trybie pozasądowym i w takich okolicznościach odzyskiwanie należności nie jest proste – mówi Halina Kochalska.

Wyzwaniem - spadek zamówień, utrzymanie płynności finansowej i kłopoty dostawców


W sytuacji, gdy sprzedaż jest dużo niższa od oczekiwań nie jest jednak łatwo zrezygnować z klienta. Listę największych wyzwań stojących przed biznesem otwiera bowiem spadek zamówień (26 proc. wskazań), ale na drugiej pozycji jest utrzymanie płynności finansowej (24 proc.). Trzecim trudnym wyzwaniem jest spadek przychodów, powraca więc wymieniony wcześniej problem mniejszego popytu i mniejszej liczby zamówień. Dalej znalazło się utrzymanie zatrudnienia (16 proc.), a także kłopoty dostawców (15 proc.). Szczególnie w tym punkcie widać na przestrzeni minionych 6 miesięcy dużą negatywną zmianę w ocenie sytuacji przez przedsiębiorców.

fot. mat. prasowe

Główne wyzwania MŚP

Listę największych wyzwań stojących przed biznesem otwiera bowiem spadek zamówień (26 proc. wskazań), ale na drugiej pozycji jest utrzymanie płynności finansowej (24 proc.).


Przedłużająca się pandemia przekłada się też na przyspieszenie przyrostu zaległości firm wobec dostawców i banków. W okresie 11 miesięcy z COVIDEM-19 w tle, od marca ub.r. do lutego tego roku, przeterminowane zobowiązania przedsiębiorstw wzrosły o 715 mln zł do niemal 33,87 mld zł. Przy czym prawie połowa zaległości, które pojawiły się w tym czasie doszła w dwa miesiące 2021 roku. Problemy z płatnościami wobec dostawców i banków ma już blisko 324 tys. podmiotów (aktywnych, zawieszonych i zamkniętych). W okresie epidemii koronawirusa przybyło prawie 10 tys. nowych niesolidnych dłużników, z tego ponad 3 tys. w styczniu i lutym.

Badanie zrealizowane przez Instytut Keralla Research, przeprowadzane co kwartał wśród mikro, małych i średnich firm. Próba = 500, technika: wywiady telefoniczne, termin: marzec / kwiecień 2021 r.

Przeczytaj także


Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: