eGospodarka.pl

eGospodarka.plWiadomościPublikacje › Trójmorze szansą na jedność UE?

Trójmorze szansą na jedność UE?

2017-10-23 00:25

Trójmorze szansą na jedność UE?

Gazoport w Świnoujściu © Mike Mareen - Fotolia.com

Inicjatywa Trójmorza, krajów położonych między Bałtykiem, Adriatykiem a Morzem Czarnym, wspierana przez USA, szczególnie kooperacja regionu w dziedzinie energetyki, może uratować jedność Unii Europejskiej. Polska ma szczególną rolę do odegrania w tym przedsięwzięciu.
Polska za sprawą budowy i uruchomienia Terminalu LNG im. Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu dokonała niezwykle śmiałej inwestycji, która okazuje się dziś trafiona w dziesiątkę! Nie dość, że uniezależniamy się od dostaw gazu ze Wschodu, to jeszcze ceny LNG gwałtownie spadły na przestrzeni kilku ostatnich lat. Ta strategia przyniosła też jeszcze jeden, zgoła nieoczekiwany efekt: dzięki splotowi okoliczności zyskaliśmy potężnego partnera zainteresowanego bliską współpracą z Polską w sektorze energetyki, czyli Stany Zjednoczone.

Światowy rynek nośników energii, m.in. gazu naturalnego, przechodzi gwałtowną przemianę za sprawą „rewolucji łupkowej” w Stanach Zjednoczonych. USA przez dziesięciolecia pozostawały uzależnione od importu surowców energetycznych, tymczasem w 2016 r. po raz pierwszy wyeksportowały ponad 5 mld m3 gazu naturalnego w formie skroplonej, tzw. LNG (ang. Liquefied Natural Gas). Tę samą ilość wprowadzają na międzynarodowy rynek już w ciągu czterech pierwszych miesięcy br. Szacunki mówią o wzroście sprzedaży amerykańskiego LNG do ponad 110 mld m3 w 2020 r.! Dla porównania, zużycie gazu naturalnego w Polsce to ok. 16 mld m3 rocznie, z czego nieco ponad 11 mld m3 sprowadzamy aktualnie z Rosji.

O potencjale LNG na globalnym rynku energii świadczy rozkwit gospodarki Kataru, który w okresie 20 lat z kraju biednego i zacofanego przeistoczył się w najzasobniejszy na świecie, mierząc bogactwo poziomem PKB per capita. To niewielkie państwo posiada największe złoże gazu naturalnego (bez ropy), ale też sąsiaduje z krajami dysponującymi olbrzymimi złożami ropy i gazu. Technologia skraplania gazu (w temperaturze -162°C zmniejsza on objętość 630 razy) umożliwiła efektywny ekonomicznie transport LNG drogą morską. W ten właśnie sposób Katar wyeksportował ponad 106 mld m3 gazu naturalnego w 2016 r.

Cena LNG wzrosła skokowo po katastrofie elektrowni w Fukushimie w 2011 r., kiedy Japonia wygasiła u siebie pracę wszystkich siłowni atomowych, zdając się w dużej mierze na wytwarzanie energii w oparciu o dostawy gazu skroplonego z Kataru. Minima cen na rynku LNG mamy zapewne jeszcze przed sobą. Dynamicznie rozwija się rynek LNG w Chinach i Indiach. Poza USA dynamicznie na światowy rynek dostawców gazu skroplonego weszła Australia. Katar na wieść o nowej konkurencji deklaruje wzrost wydobycia gazu i eksportu LNG o 30 proc. Słowem, będzie się działo tak jak na rynku ropy, tylko do sześcianu...

fot. Mike Mareen - Fotolia.com

Gazoport w Świnoujściu

Polska za sprawą budowy i uruchomienia Terminalu LNG w Świnoujściu dokonała niezwykle śmiałej inwestycji, która okazuje się dziś trafiona w dziesiątkę.


Szantaż do lamusa


Wiele największych polskich spółek zależało „od zawsze” od rosyjskiego gazu za sprawą uwarunkowań historycznych, bo – mówiąc kolokwialnie – zlokalizowano je na końcu „rury ze Wschodu”. Ze względu na transportu paliwa gazociągami zdane były na geopolityczne burze, kaprysy Kremla, próby wrogich przejęć oraz bieżący stan relacji Brukseli, Berlina i Moskwy. I z tego względu był to rynek wyłącznie producenta, bo odbiorcę z zasady pozbawiano alternatywy. Dlatego ceny gazu w kontraktach długoterminowych (przypadek Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej) powiązano z cenami ropy naftowej, które z założenia miały się piąć w górę przede wszystkim ze względu na stały rozwój motoryzacji oraz na potencjalny wzrost kosztów wydobycia. Zakupionego w Rosji gazu nie można było odsprzedać według zapisów kontraktów, a za nieodebrany i tak trzeba było zapłacić.
Najgroźniejszy jednak okazywał się szantaż gazowy, zwłaszcza w mroźne zimy. Do przerw w dostawach paliwa dochodziło też często podczas negocjacji cenowych przed podpisaniem kolejnych długoterminowych kontraktów. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce w styczniu 2009 r., gdy Ukraina i kilka krajów Europy Środkowej zostało odciętych od bieżących dostaw gazu.

Zależność od gazu z Rosji z dnia na dzień realnie przeszła do historii wraz z uchwaleniem przytłaczającą większością głosów w obu izbach Kongresu USA ustawy o sankcjach przeciw Rosji, a także przeciw budowie Nord Stream 2, gazociągu poprowadzonego dnem Bałtyku, łączącego bezpośrednio Niemcy z Rosją. Trudno uwierzyć, by zrealizowano ten projekt przy tak jednoznacznym sprzeciwie USA. Prezydent Donald Trump również nie pozostawił cienia wątpliwości co do intencji polityki Waszyngtonu w regionie Europy Środkowej i Wschodniej podczas ostatniej wizyty w Warszawie.

Dzięki nowym technologiom i wzrostowi wydobycia gazu naturalnego z pokładów łupkowych w USA oraz wdrożeniu przez ostatnie 20 lat przemysłowych technik skraplania oraz transportu LNG drogą morską, regionalizacja rynku gazu rozumiana jako „uwiązanie do rury ze Wschodu” straciła ekonomiczne uzasadnienia. W nowych warunkach gaz można kupić w zależności od potrzeb w dowolnym czasie po bieżącej cenie rynkowej (ang. spot price), a długoterminowe kontrakty na jego dostawy odeszły do lamusa.

Niemcy ciągle niepoprawne


Gdyby strategiczne partnerstwo Niemiec z Rosją Putina dotyczyło produkcji piwa, czekolady czy nawet produktów rolnych, nie budziłoby w Polsce większych zastrzeżeń. Gdy jednak dotyczy współpracy w sektorze energetycznym, to sprawa ma się zupełnie inaczej. Jedność interesów Berlina i Moskwy w energetyce dzieli już tylko jeden krok od wspólnych działań politycznych, które mogą doprowadzić do konfliktu w łonie Unii Europejskiej i podważenia więzi w ramach NATO.

Niestety Berlin w ciągu ostatnich lat wielokrotnie zajmował stanowisko zbieżne z interesami Moskwy. Choćby w przypadku wojny w Iraku, budowy amerykańskich tarcz antyrakietowych w Polsce i Rumunii, bliskiej bezpośredniej współpracy militarnej między USA a Polską, a nawet w kwestii rozmieszczenia wojsk sojuszniczych na naszym terytorium wzdłuż wschodniej flanki NATO i UE. Naiwni mówili o niemieckim pacyfizmie po doświadczeniach II wojny światowej. Niemieccy dyplomaci dodawali, że nie należy drażnić Rosji, jak w przypadku zablokowania wejścia Gruzji i Ukrainy do NATO. Jednak po aneksji Krymu i militarnej agresji we wschodniej Ukrainie, po 10 tys. ofiar zabitych w tym kraju, a wobec trwania kanclerz Niemiec przy projekcie budowy drugiej nitki Nord Stream we współpracy z Putinem, nie ma miejsca na rozgrzeszanie polityków z Berlina i przemysłowców z Nadrenii oraz Bawarii. Ich ambicje i zaślepienie zdają się godzić w podstawy istnienia Unii Europejskiej, a wpływ lobby rosyjskiego, szczególnie w łonie SDP, koalicjanta CDU – przybiera coraz to bardziej dramatyczny kształt i zarazem karykaturalny obraz. Wystarczy przypomnieć w tym miejscu casus byłego kanclerza Gerharda Schrödera, który miejsce lidera polityki niemieckiej płynnie zamienił na prezesowski fotel w Gazpromie...

Z dużą dozą dystansu należy więc podchodzić do licznych wypowiedzi kanclerz Angeli Merkel, że Nord Stream 2 nie jest projektem politycznym, ale przedsięwzięciem czysto komercyjnym. Za sprawą reakcji na amerykańskie sankcje okazało się, że ten projekt to polityka w najczystszej postaci. Widać jak na dłoni, że Rosja używa gazociągów jako narzędzi szantażu, by zachować własną strefę wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej. Wykorzystuje też Niemcy wewnątrz Unii jako rzecznika własnej imperialnej polityki.

Jeśli komuś nie wystarczają obserwacje świata polityki, przekona go następujące wyliczenie. Dwie nitki Nord Stream miałyby przepustowość 110 mld m3 gazu rocznie. Z kolei przepustowość Turkish Stream w przypadku realizacji całości projektu (także dwie nitki) to kolejne 63 mld m3, co razem daje możliwość przesyłu 173 mld m3 gazu rocznie.Tymczasem w 2016 r. Gazprom (wg danych zamieszczonych na stronie tej firmy) wyeksportował 146 mld m3 gazu naturalnego do krajów Europy Zachodniej, włączając Turcję, i 32 mld m3 do krajów Europy Środkowo-Wschodniej należących do UE. Razem daje to 178 mld m3. Biorąc pod uwagę inwestycje LNG w Polsce i na Litwie, Gazprom zaniecha przesyłu nie tylko przez infrastrukturę Ukrainy, lecz będzie też mógł z czasem zrezygnować z przesyłu paliwa gazociągiem jamalskim przez Polskę. Koszty realizacji takiej strategii szacuje się na 14 mld euro. To kwota co najmniej trzykrotnie wyższa niż wydatki na modernizację istniejącej infrastruktury w Europie Środkowej i Wschodniej, łącznie z systemem Ukrainy. Gdzie tu jest rachunek ekonomiczny?

Paliwowa suwerenność


Inicjatywa krajów Trójmorza, położonych między Bałtykiem, Adriatykiem a Morzem Czarnym, wspierana przez prezydenta Donalda Trumpa i USA, szczególnie ich kooperacja w dziedzinie energetyki, może uratować jedność Unii Europejskiej.

Polska ma szczególną rolę do odegrania w tym przedsięwzięciu. Rząd podjął już decyzje o rozbudowie Terminalu w Świnoujściu do 7,5 mld m3 rocznej przepustowości, co umożliwi import ok. 4 mld m3 LNG z USA. Powinien również zrealizować projekt Baltic Pipe z kierunku Norwegii i Danii, tak by łącznie z własnym wydobyciem dysponować ok. 17 mld m3 gazu rocznie. W następnym etapie w zależności od popytu w naszym regionie i sytuacji na światowym rynku należy rozpatrzyć dalszą rozbudowę terminali LNG lub skokowe zwiększenia przepustowości Baltic Pipe. Projekt stworzenia w Polsce hubu gazowego musi prowadzić równolegle do rozbudowy sieci połączeń Północ–Południe do wybrzeża Chorwacji i wyspy Krk na Adriatyku (kolejny kierunek dostaw), a także na wschód, na Ukrainę (potencjalny zbyt). Jeśli Polska będzie twardo realizowała ten plan, to współpraca Niemiec z Rosją przy budowie Nord Stream 2 może się okazać nieopłacalna i zostanie zaniechana.
Przy dywersyfikacji źródeł i kierunków dostaw nośników energii Polska powinna się kierować kilkoma klarownymi zasadami.

Po pierwsze, polegać na własnych zasobach pierwotnych, jak węgiel, gaz, ale też geotermia, biomasa i energetyka wodna. Po drugie, szukać dostawców i kierunków z krajów zaprzyjaźnionych oraz politycznie stabilnych, najlepiej należących do paktu NATO, jak USA, Kanada, Norwegia, czy Unii Europejskiej, jak Niemcy, Holandia i Francja.

W sposób zachowawczy i ostrożny Polska powinna podchodzić do dostawców z krajów niestabilnych politycznie leżących na Bliskim Wschodzie. Traktować je winna w sposób koniunkturalny, gdy można liczyć na szybką dostawę po przystępnej cenie.

Należy stronić od surowców z Rosji niezależnie od kierunku, gdyż ten kraj w swej doktrynie politycznej zwłaszcza eksport ropy i gazu traktuje jako broń ekonomiczną, a przychody z sektorów surowcowych oraz energetycznych idą bezpośrednio na zwiększanie potencjału militarnego. Jakże aktualnie brzmią ciągle słowa śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wypowiedziane w Tbilisi w sierpniu 2008 r.: „Dziś Gruzja, jutro Ukraina, a później może Polska”. To przemówienie przeszło do politycznego kanonu w naszej części Europy i powinno stanowić przestrogę do czasu zmiany obecnego reżimu na Kremlu.

Twarda i niezmienna polityka energetyczna, którą podpowiada zdrowy rozsądek, bardzo się opłaca, o czym świadczy zainteresowanie USA współpracą z naszym krajem i nabierająca realnego kształtu inicjatywa Trójmorza. Koncerny energetyczne z Francji i Wielkiej Brytanii już teraz deklarują wycofanie kapitału z projektu budowy Nord Stream 2.

Największa przemiana musi jednak nastąpić w nas samych i w sposobie myślenia, zwłaszcza menedżerów w sektorach energetycznym, surowcowym i chemicznym. Ciągle dotyka ich syndrom imposybilizmu, o czym świadczą przypadki braku zainteresowania projektem Baltic Pipe. Wytykają to nie bez racji przez media mainstreamu, które chciałyby utrzymywać ustalone za czasów rządu PO-PSL status quo wbrew interesowi własnego kraju. Ciągle słychać głosy „ekspertów od energetyki”, którzy tak rozmywają stosunkowo proste do interpretacji fakty, że trudno ich głos skomentować inaczej jak z rosyjska: „wy z uma zaszli?”.

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Europa na wirażu

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

REKLAMA

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo:

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.