eGospodarka.pl

eGospodarka.plWiadomościGospodarkaRaporty i prognozy › Wakacje 2017: o 131 złotych taniej niż rok temu

Wakacje 2017: o 131 złotych taniej niż rok temu

2017-08-23 11:38

Wakacje 2017: o 131 złotych taniej niż rok temu

Rodzina na wakacjach © travnikovstudio - Fotolia.com

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (6)

Przed nami najświeższa odsłona nowego cyklu opracowań Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelDATA dotyczących wyjazdów turystycznych, które odbędą się jeszcze w bieżącym sezonie. Tym razem pod lupę wzięto pierwszy, pełny tydzień września. Lektura - tradycyjnie już - nie tylko odpowiada na pytania o ceny wycieczek w analizowanym okresie, ale również mówi o sytuacji panującej w branży turystycznej.

I. Ważne wydarzenia ostatniego tygodnia w turystyce wyjazdowej

Najnowszy raport z MerlinX zaskakuje


Po trzytygodniowej, wakacyjnej przerwie w publikacji raportów z systemu MerlinX nie zostaliśmy zarzuceni lawiną informacji. Kolejny zawiera z kolei niemal identyczny zestaw danych jak jego poprzednik. Sporym zaskoczeniem dla czytelników może być pokaźny spadek dynamiki sprzedaży tzw. „own journey”. Przez wiele tygodni utrzymywała ona trzycyfrowe poziomy rzędu 200-300 procent (ostatnia podana wielkość z 18 lipca sięgała + 326,6 procent), aż tu nagle okazało się, że zaliczyła ona spadek do minus 11,4 procent. Jednocześnie przeszło pięciokrotnie (z 12,9 procent do 2,5 procent) obniżył się udział tej pozycji w bieżącej sprzedaży.


Wprawdzie „own journey” nie jest najważniejszą pozycją zestawienia, ale bez wątpienia warto byłoby dowiedzieć się co stoi za tak gwałtownym spadkiem. Czytelnicy mogą - i to najprawdopodobniej zupełnie słusznie - przypuszczać, że nie wynika ona ze skokowej i radykalnej zmiany nastawienia Polaków do preferowanych rodzajów zagranicznych wyjazdów, ale raczej ze zmiany standardu raportowania. Jeżeli tak jest, to może warto dokonać równoczesnych odpowiednich korekt poprzednich wyników w celu uzyskania porównywalności danych, gdyż w przeciwnym wypadku kilkadziesiąt poprzednich raportów obrazuje nieco inne podejście do rzeczywistego obrazu branży niż raport ostatni (i być może raporty następne), jak również najprawdopodobniej kilkanaście raportów z początkowego okresu sprzedaży.

Może to być kwestia dość istotna, bowiem dane z rzeczonych raportów mogą (i miało tak być) stanowić dla wielu odbiorców istotny składnik, który po ich uzupełnieniu danymi sprzedażowymi organizatorów sprzedających w innych systemach (zapewne około 50 procent sprzedaży), uzupełnieniu o „wkład” tanich linii (LCC) w turystykę zorganizowaną, o wielkość ruchu turystycznego w przelotach bezpośrednich LCC oraz na tzw. one-stop flights mogą stanowić punkt wyjścia do biznesowych prognoz i konstruktywnego planowania działalności, a właśnie mniej więcej temu miały w zapowiedziach z 2012 roku służyć te raporty.

Raportowana sprzedaż nieco lepsza


Przechodząc do danych szczegółowych należałoby przytoczyć, że sprzedaż najważniejszych dla branży wycieczek lotniczych wzrosła o 7,8 procent, co może się wydawać wynikiem daleko lepszym niż czerwcowe spadki o średnio około 2 procent i około 8-procentowe spadki z pierwszej połowy lipca. Jednak tak jak przytaczaliśmy wielokrotnie za okres maj – lipiec dane o sprzedaży w systemie MerlinX okażą się najprawdopodobniej bardziej pesymistyczne od rzeczywistych całościowych danych rynkowych, bowiem nie „widzą” one dużej części sprzedaży wycieczek kategorii ekonomicznej, nabywanych przez klientów z tzw. Polski B, a która jest sprzedawana często poprzez inne systemy sprzedaży.

Obecnie efekt intensywnych zakupów tej grupy klientów ulega stopniowemu wygaszaniu, co powoduje, że bieżące wyniki sprzedaży z systemu MerlinX powinny stawać się coraz bardziej obiektywne.

Wpływ niekorzystnych zjawisk na turystykę na razie limitowany, ale może być też inaczej


W poprzednim materiale zaznaczono, że sprzedaż wycieczek w tym sezonie przebiega w nieco trudniejszych warunkach od przewidywanych wymieniając cztery czynniki, których wpływ nie powinien jednak w istotnym stopniu zmienić ogólnego obrazu zdecydowanie najlepszego sezonu w dotychczasowej historii turystyki wyjazdowej.

Teraz odniesiemy się do pierwszego z nich, czyli do zaskakująco dużej skali „zaniedbania” przez obecny rząd działań na rzecz dynamiki wzrostu realnych wynagrodzeń adekwatnej do oczekiwań Polaków oraz do sytuacji wewnętrznej w krajach naszego regionu. Jej mizerny przebieg w co najmniej 8 ostatnich miesiącach ciągnie się już niestety dłużej niż można się było spodziewać. Wpływ tego czynnika jest na razie jeszcze niewielki, gdyż działa on zwykle z opóźnieniem, ale będzie stawał się coraz bardziej negatywny dla koniunktury w turystyce, jeśli przedłuży się na okres sprzedaży first minute nowego sezonu oraz na okresy następne. Odpowiednie wykresy obrazujące sytuację w tej kwestii w Polsce i w krajach sąsiedzkich przedstawimy w materiale w drugiej połowie września, gdy znane już będą pełne dane ze wszystkich krajów regionu za pierwsze półrocze tego roku.

Najnowsze dane o wzroście wynagrodzeń – niestety nadal bardzo rozczarowujące


Wczoraj poznaliśmy najnowsze dane o zatrudnieniu i płacach w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających ponad 9 osób za lipiec tego roku. Po nieco lepszych wynikach czerwcowego wzrostu płac realnych rok do roku (+4,45 procent), ich dynamika w lipcu ponownie „siadła” osiągając mizerne 3,13 procent wzrostu, co jest najsłabszym rezultatem od trzech miesięcy. Ogólny klimat komentarzy medialnych wskazywał, że były to dane rozczarowujące i w tym akurat względzie należałoby się z tym w pełni zgodzić.

Pesymizm płynie zwłaszcza z porównań „osiągnięć” w tym względzie z mało najczęściej znaną przez ogół naszych obywateli sytuacją u naszych sąsiadów, którzy są z grubsza na podobnym poziomie rozwoju i funkcjonują w mniej więcej podobnych realiach gospodarczych.

Zestawienie pokazujące średnie dynamiki wzrostu w pierwszym i drugim kwartale tego roku w tych krajach, które przekazały już swoje dane o wzroście wynagrodzeń, na tle średniego wzrostu PKB w obu tych kwartałach (czyli w pierwszym półroczu) znajduje się poniżej (dane dla Węgier za czerwiec 2017 nie są ostateczne).

fot. mat. prasowe

Średnie dynamiki wynagrodzeń realnych za I i II kw. 2017 i średni wzrost PKB

Polska jawi się jako jedyny kraj regionu, w którym płace realne rosną wyraźnie wolniej niż tempo wzrostu PKB.


Dane te mogą zaskakiwać, zwłaszcza, że Polska jawi się jako jedyny kraj regionu , w którym płace realne rosną wyraźnie wolniej niż tempo wzrostu PKB, a dużo szybszy wzrost dotyczy również Węgier, które w wielu kwestiach są dyskretnie naśladowane przez nasze kierownictwo polityczne.

Tempo wzrostu wynagrodzeń jest na razie zgodne z założeniami rządowymi, w tym z przesyłanymi do Komisji Europejskiej, która z kolei w dużej mierze na tej podstawie konstruuje cyklicznie odświeżane (3 razy w roku, ostatnio w maju) prognozy wzrostu różnych zasadniczych wskaźników gospodarczych. Według nich płace realne w Polsce powinny wzrosnąć o 2,46 procent (w poprzedniej prognozie o 2,65 procent). Z wypowiedzi tzw. czynników rządowych najczęściej wynika, że wynagrodzenia realne powinny wzrosnąć o około 2,7 procent, a z prognoz NBP i Rady Polityki Pieniężnej (RPP) z lipca, że w granicach 2,75 procent, a w ostatnich siedmiu miesiącach roku o średnio 2,86 procenta. W duchu ograniczenia tempa wzrostu płac do tempa przyrostu produktywności często wypowiada się (ostatnio w czwartek) również wicepremier Morawiecki.

Oznacza to, że z założenia płace realne mają nadal rosnąć wolniej niż PKB, gdyż jego tempo wzrostu było planowane na 3,6 procent, a obecne szacunki wskazują na to, że mocno zbliży się ono do granicy 4 procent. Różnice tempa kwartalnego wzrostu płac realnych w krajach naszego regionu i tempa PKB w ostatnich czterech kwartałach pokazuje poniższy wykres(dane dla Węgier za czerwiec 2017 nie są ostateczne).

fot. mat. prasowe

Różnica pomiędzy kwartalną dynamiką PKB, a dynamiką wynagrodzeń realnych w ostatnich 4 kwartałach

Sytuacja Polski dość diametralnie różni się od sytuacji w innych przedstawionych w zestawieniu krajach.


Na wykresie jest widoczne, że sytuacja Polski w tej kwestii dość diametralnie różni się od sytuacji w innych przedstawionych w zestawieniu krajach.

Dlaczego zatem płace w coraz większej liczbie krajów naszego regionu rosną tak szybko i znacznie szybciej niż wzrost PKB (co w pewnej mierze jest eksperymentalnym novum o nieznanym końcowym rezultacie), a u nas jest całkowicie inaczej ?

Jest to temat na osobny materiał, ale jedną z częstszych odpowiedzi jest pogląd, że w krajach tych rosną wpływy tzw. nie-liberalnej teorii ekonomii, która zrywa z wieloma kanonami dominującej przez lata teorii liberalnej, a która jest w naszym kraju jeszcze bardzo mocno zakorzeniona i reprezentowana przez jeszcze dość liczne grono polityków.

Rządowa kiełbasa wyborcza może mocno zaszkodzić turystyce …


Jest też jednak inna teoria przeraźliwie banalna, ale naszym zdaniem dużo bardziej życiowa. Koncept posunięć gospodarczo-politycznych obecnego rządu bazuje (prawdopodobnie słusznie) na poglądzie, że największe uznanie obywateli w czasach obecnych budzi polityka skutecznie troszcząca się o działania na rzecz poprawy bytu obywateli, a nie koncentrowana na złożonych działaniach ideologicznych. Polskie kierownictwo polityczne takiej koncepcji prawie na pewno nie odrzuca zwłaszcza, że jest pod pewnym wrażeniem skuteczności rezultatów Węgier w tym zakresie.

W kraju tym wraz ze zbliżaniem się terminu wyborów parlamentarnych (kwiecień 2018) w sposób systematyczny wzmacniane są działania na rzecz zwiększania tempa wzrostu dochodów ludności. Polska prawdopodobnie pójdzie tą samą drogą, ale nasze wybory są około 1,5 roku później, więc prawdopodobnie uznano, że jest jeszcze sporo czasu na bardziej energiczną troskę o drugą falę poprawy bytu społeczeństwa (pierwszą był program Rodzina 500+).
Tak więc teraz mamy po prostu okres zmniejszenia ekspansywności płacowej (takie jakby gromadzenie zaskórniaków), po to żeby zaimponować hojnością społeczeństwu w okresie przedwyborczym.

Działania mogą obejmować optymalizację polityki imigracji zarobkowej (płace w sektorze prywatnym), realizację odwlekanych obecnie podwyżek w sektorze publicznym (władza obecnie „nie widzi przestrzeni dla wzrostu płac w tym obszarze” ) oraz istotne podwyższenie płacy minimalnej - do okolic 2400 złotych- co i tak jest wariantem pasywnym, gdyż w wariancie skali podwyżek na Węgrzech byłoby to 2800 złotych.

Dla niektórych osób związanych z turystyką może to zabrzmieć nawet bardzo optymistycznie, rysuje bowiem mimo wszystko korzystne perspektywy dla wzrostu koniunktury w branży. Kwestia ta jest jednak bardziej skomplikowana i dużo mniej optymistyczna niż by się wydawało, co postaramy się przedstawić w kolejnych materiałach.

Tanie linie ante portas …


Sprawą, która negatywnie interferuje z wyżej omawianą jest kwestia związana z planami ekspansji tanich linii (LCC). Była ona dotknięta jako temat czwarty w materiale z ubiegłego tygodnia w kontekście nadspodziewanie dobrej koniunktury sprzedażowej na kierunkach turystycznych w LCC, które „podebrały” pewną część klientów turystyce zorganizowanej, a czynnik ten stał się w tym sezonie prawdopodobnie najważniejszym z czynników osłabiających sprzedaż w branży, a jednocześnie swego rodzaju fenomenem, zwłaszcza biorąc pod uwagę relatywnie wysokie ceny w LCC w tym sezonie, w szczególności w końcowych okresach sprzedaży.

Kwestia ekspansji LCC zdefiniowała obraz turystyki wyjazdowej w wielu krajach, ale w stosunkowo małym stopniu w Polsce. Nie zagłębiając się na razie w ten temat można upraszczając nieco sprawą postawić tezę, że „sprawcami” takiej sytuacji są polscy branżowi liderzy, którzy osiągnęli już taki poziom efektywności, że mogą skutecznie oferować produkty po cenach nawet o ponad 200 złotych poniżej „normy”. Wbrew pozorom kwota ta, choć wydaje się umiarkowana zasadniczo utrudnia możliwości ekspansji LCC, które w innych krajach opierają ją w mniejszej skali na rejsach bezpośrednich, a w większej (lub przynajmniej znaczącej) na tzw. połączeniach one-stop, które w warunkach polskich staję się ekonomicznie problematyczne.

Branżowi liderzy na razie obronili branżę i agentów turystycznych


Wynika z tego pośrednio, że nasza branża zorganizowanej turystyki wyjazdowej została na razie niejako ochroniona przed ekspansją (w większej skali) ze strony LCC i egzystuje stosunkowo dobrze (a nie jak np. węgierska) głównie za sprawą tak wysokiej bariery konkurencyjności, którą stawiają nasi liderzy turystyki, że powstrzymuje to i zniechęca LCC przed planami szybkiej ekspansji na naszym rynku. Wielu z agentów, którzy na co dzień mają za złe touroperatorom, że stawiają im wymagania i są wobec nich zbyt mało hojni ekonomicznie, ogląda świat ze swojej skali mikro i słabo zdaje sobie sprawę, że z punktu widzenia spraw bardziej makro, czyli całej branży, wielu z nich może jeszcze w niej nadal pracować i znajdować swoje miejsce w dużej mierze dzięki postawie biznesowej branżowych liderów, która wyznacza wysokie standardy efektywności ekonomicznej.
Do tematu wrócimy znacznie szerzej w kolejnych materiałach.

Problematyczny plus tygodnia dla turystyki : wysoki wzrost PKB


W ostatnią środę GUS podał tzw. szybki szacunek wzrostu PKB za II kwartał tego roku, który był na dość wysokim poziomie 3,9 procent. Teoretycznie jest to dobry wynik, ale nie przekłada się on w większym stopniu pozytywnie na koniunkturę w turystyce, bowiem nie przekłada się on na odpowiednio wysoki na wzrost realnych wynagrodzeń, o czym była mowa we wcześniejszych partiach materiału.

Nieco mniej problematyczny plus: szybki wzrost sprzedaży detalicznej


W ostatni piątek GUS podał dane o dynamice wzrostu sprzedaży detalicznej za lipiec. Wzrosła ona w cenach stałych o 6,8 procent, co przez media zostało przyjęte jako wynik nienajlepszy, a w rzeczywistości był on całkiem dobry. Nie chodzi tylko o to, że w poprzednich lipcach wyniki były słabsze np. w lipcu 2016 – 4,4 procent, a w lipcu 2015 – tylko 3,5 procent, ale że wzrost sprzedaży był wyższy od tempa wzrostu dochodów gospodarstw domowych. Znaczy to tyle, że dla utrzymania tempa wzrostu konsumpcji Polacy będą musieli sięgać po oszczędności lub/i zaciągać kredyty konsumpcyjne. W takim stanie rzeczy problematyczna staje się kwestia, jakie dobra i usługi będą w takiej sytuacji preferowali polscy konsumenci i jak odbije się to na popycie na zagraniczne wycieczki.

II. Istotne kwestie z zakresu cen turystycznych imprez


1. Podobnie jak przed rokiem stosujemy w raportach wizualizację omawianej tematyki cen turystycznych imprez w postaci mapek. W naszej intencji mają one pomóc w szybszym rozeznaniu się w ogólnej sytuacji, a informacji bardziej dokładnej dostarczają załączane do prezentacji tabele. Zgodnie z zapowiedzią przedstawiane są także przebiegi wahań średnich cen - podobnie jak miało to miejsce we zestawieniach z ubiegłego sezonu.

2. W niniejszym materiale zestawienia bazują już na cenach nie dla wylotów w okresie 7-13 sierpnia, ale dla okresu 4-10 września 2017 roku, czyli w pierwszym pełnym tygodniu września, zebranych w dniu 17 sierpnia tego roku i porównanych z cenami z 10 sierpnia, a w porównaniach rok do roku z cenami z 18 sierpnia 2016 roku.

Ponieważ imprezy z wylotami w tygodniu 4-10 września są już imprezami last minute, to dość wysoki stopień wyprzedania wycieczek spowodował zmniejszenie liczby dostępnych ofert i dlatego bieżące porównania, zwłaszcza na niektórych bardzo popularnych obecnie kierunkach mogą nie być tak adekwatne jak miało miejsce w okresach, gdy dostępna była pełna liczba ofert, a liczba porównywanych hoteli w porównaniu z obecnym zestawieniem była o około 30 procent większa.

W ostatnim tygodniu średnia cena wycieczek na pierwszy pełny tydzień września odnotowała kolejny niewielki spadek o 13 złotych, czyli taki sam jak przed tygodniem. Największe zniżki średnich cen zanotowano tym razem na Malcie, Lanzarote i Cyprze – o odpowiednio 255, 233 i 175 złotych, a największe zwyżki wystąpiły w Portugalii – o 253 złote i na kierunkach tureckich – w Turcji Egejskiej i na Tureckiej Riwierze – o średnio 205 i 94 złote. Przed miesiącem (21 lipca), przy takim samym wyprzedzeniu wobec dat wylotów dla pierwszego tygodnia sierpnia, średnie ceny nie spadały, a wzrastały o 11 złotych, a przed rokiem o tej samej porze wzrost wyniósł 42 złote.

Zmiany cen wycieczek jakie miały miejsce w ostatnim tygodniu na poszczególnych kierunkach obrazuje załączona mapka

fot. mat. prasowe

Średnie ceny imprez turystycznych i ich zmiany vs 7 dni wcześniej

Największe podwyżki względem ostatniego tygodnia zanotowała Portugalia.


2. Badanie średniej ceny imprez wobec cen sprzed roku dla wylotów z okresu pierwszego pełnego tygodnia września 2017 wskazuje, że obecna różnica średnich cen wobec tego samego okresu wyniosła 131 złotych, a zatem była znacząco niższa niż przy takim samym wyprzedzeniu wobec dat wylotów dla pierwszego tygodnia sierpnia, gdy wyniosła 311 złotych. W tym samym okresie w ubiegłym sezonie różnica ta również była dodatnia i wyniosła + 85 złotych.

Jak wynika z zestawienia, wyższe w poprzednich materiałach ceny wycieczek wobec sezonu poprzedniego dla wyjazdów w okresie szczytu wakacji powtarzają się również dla wylotów w pierwszym tygodniu września, choć ich skala nie jest już tak znaczna. Wyższe niż przed rokiem ceny mogą być jeszcze w jakiejś, choć stopniowo zmniejszającej się skali, skutkiem generalnie zwiększonego popytu na wyjazdy zagraniczne. Nie towarzyszy mu jednak adekwatnie zwiększona w tym sezonie podaż wycieczek co skutkuje znacznym stopniem wyprzedania najbardziej poszukiwanych ofert na części kierunków w wiodących biurach podróży.

Inna przyczyną może być oddziaływanie czynników o charakterze kosztowym wpływające na ceny wycieczek. Działają one teraz wprawdzie w rozbieżnych kierunkach, ale wpływ zmian cen paliwa lotniczego na wzrost ich cen jest większy niż zmian kursów głównych walut na ich spadek. Te pierwsze stały się istotnie wyższe i wynosiły 2,24 zł/litr wobec 2,02 zł/litr przed rokiem, czyli wzrosły o prawie 11 procent (przed tygodniem było to 15 procent), a jednocześnie złoty w relacji rok do roku umocnił się wobec amerykańskiego dolara i euro średnio tylko o niecałe 1,5 procent. Oba te czynniki traktowane łącznie generują teraz wspólny wpływ na wzrost kosztów w kierunku zwyżek średnich cen imprez turystycznych w przybliżeniu w granicach o około 40 złotych.

Sytuację w zakresie zmian cen rok do roku w ostatnim tygodniu na poszczególnych kierunkach ilustruje załączona mapka.

fot. mat. prasowe

Zmiany średnich cen vs poprzedni rok

Względem poprzedniego roku najbardziej podrożały Tunezja i Turcja.


Spośród najważniejszych kierunków pozycję lidera wzrostu cen rok do roku nadal zajmuje Turcja, gdzie średnie ceny przewyższały ubiegłoroczne o 422 złote (poprzednio o 262 złote). W adekwatnej sytuacji przed miesiącem różnica ta była mniejsza i wynosiła 402 złote. Ceny wycieczek na tym kierunku od połowy czerwca wykazywały wyraźną tendencję wzrostową i od początku lipca kierunek ten był już liderem wzrostu cen wobec poprzedniego sezonu, a wcześniej była nim przeważnie Grecja. Z jednej strony naszym turystom nie przeszkadza specyficzna polityka wewnętrzna prowadzona przez tureckiego prezydenta, a z drugiej doceniają wysoką jakość hoteli oraz serwisu w tym kraju, zwłaszcza w odniesieniu do wyjazdów rodzinnych. Czynnikiem obniżającym sprzedaż wycieczek do Turcji jest niedobór ofert na tym kierunku, co przyczynia się do tego, że ceny wycieczek są już na tle kierunków konkurencyjnych dość wygórowane. W ostatnich miesiącach marże na imprezach do Turcji stały się bardzo wysokie, a organizatorzy, którzy postawili w tym sezonie na istotny wzrost oferty do tego kraju (np. Itaka) mogą cieszyć się z trafnego posunięcia biznesowego.

Pozycję wicelidera w kategorii wzrostów cen wycieczek rok do roku zajmowała Grecja, w której ceny były wyższe o średnio 188 złotych (poprzednio były wyższe o 222 złote), podczas gdy w adekwatnej sytuacji przed miesiącem były one wyższe o 341 złotych. Największy wzrost średnich cen imprez zanotowano na Krecie – o 358 złotych, zbliżony do greckiej średniej na Kos, Zakintos, Rodos i Korfu – o odpowiednio 265, 232, 205 i 174 złote, a już tradycyjnie w tym sezonie niższe były ceny na relatywnie drogim przed rokiem Chalkidiki – tym razem o 405 złotych.

Na trzeciej pozycji znalazła się Bułgaria, w której ceny na skutek bardzo dobrego popytu w ostatnich trzech miesiącach, zwłaszcza ze strony słabiej sytuowanych klientów z tzw. Polski B, systematycznie wspinały się na poziomy coraz wyraźniej wyższe niż przed rokiem, ale wraz ze zbliżaniem się do końca wakacji popyt nieco słabnie, a ceny wytracają poprzednią dynamikę wzrostową. Tym razem różnica cen rok do roku wyniosła 99 złotych (poprzednio o 178 złotych), a w adekwatnej sytuacji przed miesiącem była ona na nieco wyższym poziomie 120 złotych. Dodatniej dynamice zmian cen sprzyja większa niż zwykle różnica średnich cen wycieczek pomiędzy Bułgarią oraz głównym konkurentem do względów turystów z tego obszaru, czyli Turcją.

Na czwartej pozycji wśród najważniejszych kierunków w kategorii wzrostów cen rok do roku znalazły się Wyspy Kanaryjskie, na których były one ostatnio nawet kosmetycznie, czyli o 2 złote niższe, podczas gdy w poprzednim zestawieniu były wyższe o 255 złotych, a w adekwatnej sytuacji przed miesiącem były wyższe o 286 złotych. Dodatni wpływ na różnicę cen rok do roku wywierały ceny na Fuerteventurze i Teneryfie, które wzrastały o 121 i 47 złotych, zaś kierunkami zniżkujących cen były wyspy Gran Canaria i Lanzarote, gdzie średnie spadki wyniosły 98 i 76 złotych.

Na ostatniej (piątej) pozycji na liście zmian cen rok do roku już od końca maja (wcześniej bywała na niej Bułgaria) nadal pozostaje Egipt, gdzie poziom średnich cen był o 73 złote niższy niż przed rokiem - poprzednio był niższy o 158 złotych, a w adekwatnej sytuacji przed miesiącem był niższy o 165 złotych. Sytuacja taka nadal jest skutkiem konsekwentnie niższych rok do roku średnich cen na największym kierunku egipskim, czyli w Hurghadzie – o 206 złotych, podczas gdy ceny w Marsa Alam i na Synaju były minimalnie wyższe – o 23 i 2 złote. Perspektywom popytu na wyjazdy do Egiptu powinny pomagać relatywnie wysokie ceny w Turcji i stopniowo zbliżający się koniec sezonu w Bułgarii, a wpływ niedawnego ataku nożownika na plaży w Hurghadzie powinien zanikać. Marże w Egipcie są już zdecydowanie mniej korzystne niż w okresie first minute, ale pozwalają jeszcze biurom na realizowanie pewnych dostosowań cen w zależności od kształtowania się relacji popytu do podaży, aczkolwiek możliwości w tym zakresie są już na wyczerpaniu.

Z mniejszych kierunków największe wyraźnie największe dodatnie różnice cen rok do roku zanotowały dla wrześniowych wyjazdów dość tanie o tej porze w ubiegłym sezonie Tunezja i Cypr – o 431 i 258 złotych, mniejszy wzrost cen wycieczek dotyczył Majorki i Malty i Portugalii – o 164, 123 i 22 złote, a nieco spadły ceny wycieczek do Maroka – o średnio 37 złotych.

3. Porównania zmian cen rok do roku u głównych organizatorów turystyki wskazują, że oferty o niższych cenach były w ostatnim tygodniu przedstawiane przez biura Coral Travel Wezyr i Exim Tours, w których ceny były średnio o około 120 złotych niższe niż przed rokiem, ale ich oferty była w poprzednim sezonie o tej porze dość kosztowne. Wzrost cen, ale niższy od średniej (teraz jest to 131 złotych) prezentuje oferta biura Grecos Holiday – o około 95 złotych, a wyższy o około 180 złotych biuro Itaka przy czym trzeba zaznaczyć, że wzrost cen u obu tych organizatorów był wyraźnie najmniejszy, jeżeli weźmiemy pod uwagę okres ostatnich dwóch sezonów łącznie. W pozostałych dużych biurach roczne zwyżki średnich cen w większym stopniu przekraczały przeciętną i mieściły się w granicach 206-332 złote.

fot. mat. prasowe

Touroperatorzy - ceny

Największe odchylenie od średniej ceny widoczne jest w Net Holiday.


W tym, co dla turystów ma większe znaczenie, a zatem w liczbie najatrakcyjniejszych poziomów bieżących cen wycieczek, czyli na pierwszym lub drugim miejscu na 24 kierunkach (w tym sezonie dołączyły Malta i Albania) i w trzech kategoriach hoteli, to na pozycji lidera w tym sezonie nadal pozostaje biuro Itaka z liczbą 25 najbardziej atrakcyjnych ofert (poprzednio 26 takich ofert) wyprzedzając biura Coral Travel Wezyr i TUI Poland (po 15 takich ofert).

Spośród mniejszych organizatorów wysoką liczbę atrakcyjnych cenowo propozycji oferują obecnie biura Net Holiday z liczbą 17 ofert oraz Sun & Fun – 9 takich ofert.

4. Kolejny raz przedstawiamy czołówkę biur podróży, które w ostatnim tygodniu po najkorzystniejszych cenach oferowały klientom imprezy turystyczne. Tak jak to zaznaczaliśmy już wielokrotnie, w tego typu zestawieniach zachowana jest ścisła porównywalność, a zatem dla przykładu biuro Grecos Holiday, które sprzedaje jedynie Grecję, Majorkę i Cypr jest ofertowo porównywane tylko i wyłącznie z tymi właśnie destynacjami w innych biurach. Nie są więc uwzględniane nie występujące w jego ofercie ponadprzeciętnie tanie wyjazdy do Egiptu, Tunezji lub Bułgarii, które wpływają na obniżenie średniej ceny imprez w ofertach innych organizatorów.

Przez wiele tygodni na czele tabel dotyczących szczytu sezonu wakacyjnego niemal niezmiennie królowały biura Itaka i Grecos Holiday. W ostatnim tygodniu zestawienie obrazujące sytuację odnośnie wyjazdów w pierwszym pełnym tygodniu września było zasadniczo podobnie do występujących wcześniej z tą różnicą, że po ostatnich korektach cen wymienionych organizatorów nieco wyprzedziło często niedrogie w końcowej fazie sezonu biuro Net Holiday.

Inne istotne kwestie dotyczące turystyki wyjazdowej


1. Średnie ceny przelotów na kierunkach turystycznych w liniach Ryanair z wylotami w badanym okresie (4-10 września) wyjątkowo silnie spadły w wobec cen z poprzedniego zestawienia, a mianowicie z 1064 do 748 złotych, czyli o 316 złotych lub o 29,7 procent.

Spadek na kierunkach kanaryjskich był w wartościach bezwzględnych większy - z 1312 do 944 złotych, czyli o 368 złotych lub o 28,0 procent, a na pozostałych kierunkach średni spadek był nieco mniejszy - z 1014 do 709 złotych, a zatem o 305 złotych lub 30,1 procent. Największe zniżki cen przelotów miały miejsce na trasach z Warszawy do Lizbony oraz z Krakowa na Gran Canarię – o 840 i 676 złotych, a jedyna istotna zwyżka na trasie z Katowic na Korfu – o 260 złotych.

Średnie ceny przelotów w liniach Wizzair wobec cen z poprzedniego zestawienia pozostały niemal w miejscu, gdyż wzrosły jedynie o symboliczną złotówkę z 772 do 773 złotych. Najbardziej zdrożały przeloty z Warszawy do Alicante i z Katowic do Agadiru – o 340 i 180 złotych, a staniały z Katowic do Barcelony i z Warszawy na Maltę – o 168 i 151 złotych.

Warte zaznaczenia:


Ostatni spadek średnich cen przelotów w tanich liniach Ryanair na kierunkach turystycznych (o prawie 30 procent) był najgłębszy w tym sezonie. Drugi prawie tak samo głęboki (o prawie 24 procent) miał miejsce w tygodniu po Świętach Wielkanocnych. Wydaje się, że przyczyna obu silnych spadków w tych okresach mogła być podobna, a mianowicie chwilowe osłabienie popytu w okresie Świąt i w dniach bezpośrednio po nich następujących oraz podczas długiego weekendu w dniach 12-15 sierpnia i częściowo w okresie środa-piątek bezpośrednio po nim.

Całkiem prawdopodobne, że część z takich reakcji była skutkiem działania formuł dostosowujących ceny do zmian popytu, które mogły reagować zbyt elastycznie na zmiany popytu, czyli wykazywały zbyt wysoką „czułość” na poziomie raczej ogólnoeuropejskim, a nie indywidualnym dla Polski, w której zmiany zachowań na tego rodzaju święta są silniejsze niż przeciętne. Warto zapamiętać takie przypadki, bowiem mogą się one powtarzać w przyszłości i być (obok promocji) doskonałymi okazjami do zakupu mniej kosztownych biletów lotniczych.

2. W porównaniach rok do roku średnie ceny w liniach Ryanair na kierunkach turystycznych spadły z 902 do 727 złotych, a zatem stały się niższe o 175 złotych lub o 19,4 procent. Średnie ceny przelotów na kierunkach kanaryjskich spadły z 1158 do 944 złotych, czyli o 214 złotych lub 18,5 procent, a na pozostałych kierunkach spadły z 847 do 680 złotych, czyli były niższe o 167 złotych lub o 19,7 procent. Najwięcej rok do roku zniżkowały rok do roku ceny przelotów z Warszawy do Barcelony i do Lizbony – o 634 i 615 złotych, a wzrosły na połączeniach z Katowic na Korfu i z Krakowa na Maltę – o 538 i 120 złotych.

W liniach Wizzair średnia cen przelotów na kierunkach turystycznych ukształtowały się na poziomie nieznacznie wyższym niż przed rokiem, czyli były wyższe o 5 złotych - wzrosły z 768 do 773 złotych, czyli o 0,7 procent. Najbardziej rok do roku wzrosły ceny rejsów z Warszawy do Alicante i na Sardynię – o 380 i 125 złotych, a spadły z Warszawy na Maltę i na Sycylię – o 428 i 190 złotych.
Ewolucje cen przelotów tanimi liniami podajemy również po to, aby przedstawić czytelnikom jak znacząca jest ich skala, która później przekłada się na mocno zmienną efektywność wyjazdów opieranych o przeloty tanimi liniami, aranżowanych przez biura agencyjne dla klientów lub przez turystów samodzielnie.

oprac. : eGospodarka.pl

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

REKLAMA

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo:

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.