eGospodarka.pl

eGospodarka.plWiadomościGospodarkaEuropa › Europa: wydarzenia tygodnia 51/2018

Europa: wydarzenia tygodnia 51/2018

2018-12-24 10:46

  • Rok temu w globalnym rankingu gospodarek, który bierze pod uwagę dane Banku Światowego Polska znalazła się na miejscu 23. Liderzy tego rankingu nie zmieniają się, a są to USA, Chiny, Japonia i Niemcy. Z nowym 2019 rokiem należy liczyć się z pewnymi zmianami w tej klasyfikacji. Włochy pomimo sygnalizowanych problemów z wolnym tempem wzrostu wyprzedzą Brazylię i zajmą 8. miejsce. Także miejscami zmienią się kraje będące na piątym i szóstym miejscu. Wszystko wskazuje na to, że miejscami mogą zamienić się też Wielka Brytania i Indie, co jest konsekwencją tego, że Indie od lat rozwijają się znacznie szybciej niż jakakolwiek gospodarka w ramach UE. W obecnym rankingu Polskę wyprzedzają Szwecja i Argentyna. Jednak obecnie mamy szansę by wyprzedzić oba te kraje i zająć miejsce 21. Szansa ta wynika z poważnego w tym roku osłabienia gospodarki argentyńskiej (obecny kryzys przesuwa argentyńska gospodarkę na 30 miejsce), a tempo polskiej gospodarki jest dziś znacznie szybsze niż Szwecji....
  • Kłopotów brexitowych ciąg dalszy. Projekt umowy dotyczącej warunków "rozwodu" został zaakceptowany przez szefów państw unijnych zebranych na nadzwyczajnym szczycie przywódców unijnych. Trudności pojawiły się jednak w Londynie. Premier T. May musi bowiem uzyskać akceptację parlamentu, a z tym jest bardzo trudno. Pojawiły się też koncepcje przeprowadzenia powtórnego referendum, co jednak odrzuca T. May. Szansę na odwrócenie decyzji z 2016 r. daje Trybunał w Luksemburgu wydając wyrok, że rząd brytyjski ma możliwość wycofania się z Brexitu. Do powtórnego referendum namawiają Brytyjczyków m.in. byli premierzy John Major i Tony Blair.
  • Globalna konferencja klimatyczna ONZ – COP24 w Katowicach przeszła do historii. Mimo przeszkód , a nawet kryzysowych momentów, które groziły fiaskiem, szczyt zakończył się umiarkowanym sukcesem. Uczestnicy przyjęli dokument końcowy tzw. Pakiet katowicki. Ma on być swoistą mapą realizacji porozumienia paryskiego przyjętego w 2015 r.. Jak wiadomo celem tych działań jest skupienie wszystkich krajów globu we wspólnym wysiłku umożliwiającym ograniczenie globalnego wzrostu temperatury. Oceny szczytu są bardzo różne. Polski rząd odpowiadający za organizację uważa COP24 za sukces, podobnie tak uważa wielu uczestników. Jest też grupa, która ma zastrzeżenia, ale też są tacy (Greenpeace), których zdaniem nie zostały wykorzystane możliwości. Wydaje się, że jeżeli celem organizowanego szczytu miało być znaczące zwiększenie wysiłków w walce z kryzysem klimatycznym, to tak definiowany cel nie został osiągnięty. W mojej ocenie na wagę, znaczenie podjętych decyzji w dużym stopniu wpłynęła nieobecność przywódców Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, ale też szefów światowych mocarstw Stanów Zjednoczonych, Chin, czy Rosji. To znacznie osłabiło międzynarodowy wydźwięk tej konferencji. Będzie to miało też zauważalny wpływ na prace związane z realizacją podjętych zobowiązań. Organizatorzy popełnili kilka błędów. Był nim fragment wystąpienia prezydenta w którym przedstawiał węgiel jako centralny punkt polskiej polityki energetycznej. Powyższą tezę powtórzyła p. wicepremier, a rząd podjął decyzję o budowie nowej elektrowni węglowej. I to na przestrzeni kilku dni...
  • Gdy w Polsce przemysł węglowy ma się dobrze i zamierzamy zbudować kolejną elektrownię węglową, w Niemczech zamyka się ostatnią działającą kopalnię węgla kamiennego w kraju.
  • Nastąpiło zamknięcie kopalni Prosper-Haniel w Bottrop, w Zagłębiu Ruhry. Nie oznacza to, że niemiecka gospodarka nie potrzebuje węgla. Okazało się, że wydobycie węgla w kraju nie jest opłacalne ze względu na coraz wyższe koszty. Własną produkcję Niemcy zastępują dostawami tańszego węgla z Rosji, USA, Australii i Kolumbii. Te zmiany dotyczą tylko węgla kamiennego. Niemieckie kopalnie węgla brunatnego pozostają nadal w eksploatacji.
  • Duże wrażenie wywołało niedawne wystąpienie G. Sorosa przed Europejską Radą ds. zagranicznych. Postawił on szokującą tezę: "Unia Europejska jest w kryzysie egzystencjalnym. Wszystko, co mogło pójść źle, poszło źle". Trudno byłoby poważnie potraktować taką tezę wygłoszoną przed czołówką europejskiej polityki, gdyby nie mówił tego George Soros, miliarder i inwestor, znany specjalista w sprawach mechanizmów rządzących światową gospodarką, uznawany za światowego eksperta. Uważa on, że tuż za rogiem może nas czekać nas kolejny, duży kryzys finansowy. By jednak nie popaść w nadmierny pesymizm należy dodać, że jego słowa zbiegły się w czasie ze sporym zamieszaniem na europejskich i globalnych rynkach, które zostały wywołane trudną sytuacją polityczną i gospodarczą w wielu krajach (we Włoszech i w Hiszpanii, a także w Turcji, Brazylii, czy w Argentynie), ale też z powodu przyblokowania międzynarodowego handlu, w czym Stany Zjednoczone mają duży udział. Mimo, że niektóre tezy w jego wystąpieniu były przerysowane to uważam, że rządzący europejską polityką gospodarczą powinni zwrócić uwagę na główne elementy tej krytycznej oceny, powinni wsłuchać się w jego argumentację. G. Soros zwrócił też uwagę, że "zwykli ludzie czują się wykluczeni i ignorowani, więc potrzebujemy dzisiaj wysiłku, w którym połączymy odgórne podejście europejskich instytucji z oddolnymi inicjatywami niezbędnymi do angażowania elektoratu".

Komentarz do wydarzeń gospodarczych

HOLANDIA ATRAKCYJNYM RYNKIEM PRACY DLA POLAKÓW?

Według najnowszych danych GUS w Holandii w 2017 r. przebywało 120 000 naszych rodaków. Biorąc pod uwagę także niezarejestrowane osoby, liczba ta może przekroczyć 200 000 osób. Eksperci prognozują, że coraz więcej Polaków będzie wyjeżdżać do pracy w Holandii. Co ich przyciąga do zatrudnienia tym w kraju?

Na koniec 2017 roku na emigracji przebywało 2,5 mln Polaków, czyli o 25 tys. więcej niż w 2016 r. Według danych GUS niezmiennie najpopularniejszym kierunkami emigracji są Wielka Brytania i Niemcy. Na podium plasuje się również Holandia, gdzie liczba przebywających Polaków wzrosła w porównaniu do 2016 r. o 3,4 proc.

Wielka Brytania od wielu lat dla Polaków ważnym miejscem emigracji zarobkowej, jednak wobec Brexitu spodziewamy się, że odsetek osób chętnych do wyjazdu znacząco się zmniejszy. Niemcy są wciąż popularnym kierunkiem, szczególnie ze względu na bliskie położenie. Jednak w ostatnim czasie to Holandia jest wymieniana jako bardzo atrakcyjne i przyjazne miejsce do pracy i życia dla Polaków. Zauważamy wzrost zainteresowania zatrudnieniem w tym kraju – mówi Patrycja Liniewicz, International Recruitment Director OTTO Work Force.

Bez języka?

Dla wielu osób jedną z największych przeszkód w podjęciu pracy za granicą jest bariera językowa. W związku z brakiem pracowników firmy coraz częściej odpowiednio dostosowują miejsca pracy i stwarzają możliwość współpracy z krajowym koordynatorem tak, aby zminimalizować potrzebę komunikowania się w obcym języku.

Obserwujemy, że na rynku pojawia się coraz więcej ofert dla osób, które nie komunikują się w języku obcym, na ten moment, aż 60 proc. naszych ogłoszeń nie zawiera kryterium językowego. Pracodawcy zagraniczni zauważyli, że liczba osób, które posługują się językami obcymi jest ograniczona. Szczególnie w Holandii obserwujemy ten trend. Przy podstawowych pracach znajomość języka nie jest wymagana, a całe środowisko wokół pracy dostosowane jest do Polaków. Jednocześnie jest bardzo dużo szkoleń, kursów języka holenderskiego w przystępnych cenach – zauważa Patrycja Liniewicz.

Możliwości rozwoju

Polacy są największą grupą migracyjną w Holandii. Eksperci podkreślają, że Holendrzy w przeciwieństwie do Niemców, czy Brytyjczyków są bardziej otwarci wobec emigrantów. Ponadto, zagraniczni pracownicy mają w tym kraju dużą szansę rozwoju zawodowego i zdobycia stałej pracy.

Obserwujemy bardzo wielu Polaków, którzy pracują w Holandii i zajmują wysokie stanowiska menedżerskie. Jednocześnie nie odczuwają żadnej różnicy w traktowaniu przez współpracowników i są traktowani przez pryzmat kompetencji, a nie narodowości. Ponadto zauważamy, że osoby, które wyjeżdżają do tego kraju mają większe możliwości rozwoju kariery zawodowej i awansu niż w przypadku Niemiec, czy Wielkiej Brytanii – dodaje Patrycja Liniewicz.

Zarobki rosną

Dla wielu osób jedną z podstawowych motywacji do podjęcia pracy poza granicami Polski są wyższe zarobki. Od 1 stycznia 2019 r. w Holandii będą obowiązywały nowe stawki płacy minimalnej. Ustawowa płaca minimalna (brutto) wzrośnie o 1,3% i wynosi dla osoby powyżej 22 lat 1615,80 euro miesięcznie. Podane kwoty dotyczą pracy wykonywanej w pełnym wymiarze czasowym tj. 36, 38 lub 40 godzin tygodniowo.

Holandia jest stabilnym rynkiem. Prognozujemy wzrost ofert pracy i zainteresowania zatrudnieniem pracowników z Polski w Holandii. Uważamy, że coraz więcej naszych rodaków będzie wyjeżdżać do pracy właśnie do Holandii – podsumowuje Patrycja Liniewicz, International Recruitment Director OTTO Work Force.

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: