eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plWiadomościTechnologieSprzętLuna Ring 2.0 - unboxing, test, opinie i recenzja. Czy warto kupić ten smart ring w 2026 roku?

Luna Ring 2.0 - unboxing, test, opinie i recenzja. Czy warto kupić ten smart ring w 2026 roku?

2026-07-12 00:03

Luna Ring 2.0 - unboxing, test, opinie i recenzja. Czy warto kupić ten smart ring w 2026 roku?

Luna Ring 2.0 - unboxing, test, opinie i recenzja. Czy warto kupić ten smart ring w 2026 roku? © eGospodarka.pl

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (57)

Szukasz dyskretnej alternatywy dla smartwatcha? Przez kilka tygodni sprawdzaliśmy, jak inteligentny pierścień Luna Ring 2.0 radzi sobie w rękach zapracowanej osoby z nieregularnym trybem życia. Czy ciągły pomiar ponad 70 biomarkerów, wbudowany asystent AI Coach i brak ukrytych subskrypcji to wystarczające powody, aby zainwestować w ten smart ring w 2026 roku? Przeczytaj naszą recenzję i sprawdź, jak urządzenie wypada w codziennym użytkowaniu, pracy i podróży.

Przeczytaj także: Smartwatch Hykker Chrono S79 w Biedronce


Rynek urządzeń ubieralnych jest dziś pełen smartwatchy, opasek i różnego rodzaju gadżetów monitorujących aktywność. Inteligentne pierścienie nadal pozostają jednak kategorią dość niszową. Większość osób słyszała o ich istnieniu, ale niewiele wie, czym właściwie różnią się od zegarków i czy rzeczywiście mogą być użyteczne.

Przez kilka tygodni miałam okazję testować Luna Ring 2.0. Nie jako sportowiec, biohacker czy osoba skrupulatnie licząca każdą kalorię, ale jako zwykła użytkowniczka w średnim wieku, która pracuje często o nietypowych porach, dużo podróżuje, spędza wiele godzin przy komputerze i lubi nowe technologie pod warunkiem, że nie komplikują życia bardziej, niż je ułatwiają.

Po kilku tygodniach użytkowania okazało się, że największego znaczenia nie miały wykresy ani pomiary. Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak naturalnie ten niewielki gadżet wpasował się w moją codzienność.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 - zawartość zestawu

W zestawie znajdują się inteligentny pierścień, etui ładujące z wbudowanym powerbankiem (580 mAh), kabel USB-C oraz instrukcja obsługi. Urządzenie wykonane jest z trwałego tytanu z powłoką PVD, waży zaledwie 3-5 g i oferuje ciągły pomiar ponad 70 biomarkerów, w tym snu, aktywności, tętna i poziomu stresu.


Nie jestem idealną użytkowniczką urządzeń zdrowotnych


Jeżeli istnieje modelowy użytkownik inteligentnego pierścienia, to na pewno nie jestem nim ja.

Kiedy dostałam propozycję przetestowania Luna Ring 2.0, podeszłam do niej z ciekawością, ale też sporą rezerwą. O smart ringach słyszałam już wcześniej i nawet przez moment rozważałam zakup takiego urządzenia. Interesowały mnie jednak raczej funkcje związane z płatnościami niż monitorowanie zdrowia czy jakości snu.

Nie należę również do osób, które regularnie analizują parametry swojego organizmu. Od kilku lat używam smartwatcha, ale najczęściej korzystam z niego do liczenia kroków, sprawdzania godziny i czytania powiadomień. Dlatego propozycję testu potraktowałam bardziej jako okazję do sprawdzenia, czym właściwie jest inteligentny pierścień i czy rzeczywiście może być przydatny w codziennym życiu.

Mój styl życia trudno nazwać regularnym. Pracuję głównie zdalnie i teoretycznie mam dużą swobodę organizowania czasu. W praktyce funkcjonuję pomiędzy sztywnymi terminami, harmonogramami zajęć, wydarzeniami i projektami, których nie da się przesunąć. Zdarza się, że przez kilka dni z rzędu kładę się spać około północy, ale bywa też, że pracuję do drugiej lub trzeciej nad ranem. Czasem zasypiam wczesnym wieczorem ze zmęczenia, a czasem budzę się o trzeciej rano i wykorzystuję ciszę do pracy.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 - etui ładujące

Etui ładujące pełni funkcję powerbanku, wydłużając czas pracy pierścienia do 30 dni. Urządzenie cechuje się wodoszczelnością do 5 ATM, co pozwala na bezpieczne korzystanie z nim podczas pływania. Sensory pierścienia zostały certyfikowane w Philips Biosensing Lab, gwarantując 98,2% dokładności pomiarów.


Podobnie wygląda kwestia aktywności. Są dni, kiedy bez większego wysiłku przechodzę 15 tysięcy kroków, ale zdarzają się też takie, gdy praktycznie nie wychodzę z domu. Do tego dochodzi kawa – nie piję jej dużo, ale bardzo ją lubię i od lat słyszę, że powinnam ograniczać ją po południu, choć nigdy nie zauważyłam, żeby miała istotny wpływ na mój sen.

Dlatego od początku nie interesowało mnie, jak Luna Ring 2.0 działa u osoby prowadzącej idealnie uporządkowane życie. Chciałam sprawdzić, czy potrafi znaleźć jakikolwiek sensowny wzorzec u kogoś, kto raz śpi cztery godziny, innym razem dziesięć, czasem przechodzi kilkanaście tysięcy kroków, a czasem nie rusza się z fotela.

Krótko mówiąc: nie chciałam sprawdzić, czy Luna Ring 2.0 działa w idealnych warunkach. Chciałam przekonać się, jak sprawdza się w prawdziwym życiu.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 - noszenie na palcu

Dzięki niewielkiej wadze i odpowiedniemu dopasowaniu pierścień szybko staje się niemal niezauważalny. Matowe wykończenie pierścienia jest odporne na zarysowania, co potwierdziły testy w realnych warunkach. Urządzenie nie posiada ekranu ani przycisków, co sprawia, że nie rozprasza uwagi.


Czym jest i jak działa Luna Ring 2.0? Funkcje i możliwości inteligentnego pierścienia


Luna Ring 2.0 to inteligentny pierścień, czyli urządzenie z tej samej kategorii co smartwatche i opaski sportowe, ale zamknięte w znacznie bardziej dyskretnej formie. Nie ma ekranu, nie wyświetla powiadomień, nie odciąga uwagi od tego, co akurat robimy. Jednocześnie przez całą dobę zbiera dużą ilość danych dotyczących organizmu i codziennych nawyków.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 - wnętrze pierścienia

Widok wewnętrznej strony pierścienia Luna Ring 2.0 ujawnia czujniki odpowiedzialne za pomiar tętna, natlenienia krwi (SpO₂) i temperatury skóry. Urządzenie wyróżnia się medyczną precyzją (98,2% dokładności) potwierdzoną przez Philips Biosensing Lab.


Inteligentny pierścień Luna Ring 2.0 zbiera dane 24/7. Wśród jego głównych funkcji znajdziemy monitorowanie takich parametrów, jak:
  • jakość i fazy snu
  • aktywność fizyczna i automatyczne wykrywanie treningów
  • tętno oraz zmienność rytmu serca (HRV)
  • poziom natlenienia krwi (SpO₂)
  • temperatura skóry
  • poziom stresu i regeneracji
  • ilość wypitej wody
  • ilość spożytych kalorii
  • monitorowanie cyklu menstruacyjnego

Wszystkie informacje trafiają do aplikacji LifeOS, która analizuje je przy wsparciu wbudowanego asystenta AI Coach, tłumaczącego, co dokładnie służy naszemu organizmowi. Dla użytkowników sprzętu Apple dostępna jest wygodna integracja z iOS, co pozwala na komunikację z aplikacją za pomocą komend głosowych Siri.

Zanim jednak przejdziemy do szczegółowej analizy danych w smartfonie, zobaczcie, jak urządzenie prezentuje się tuż po wyjęciu z pudełka. Poniżej znajduje się krótki unboxing wideo:



Warto zaznaczyć trzy kluczowe kwestie, które odróżniają Luna Ring 2.0 od wielu rynkowych konkurentów:
  • Brak ukrytych kosztów: W przeciwieństwie do niektórych popularnych rozwiązań, korzystanie z pierścienia i pełnej funkcjonalności aplikacji nie wymaga żadnej płatnej subskrypcji.
  • Medyczna precyzja: Sensory urządzenia były certyfikowane w Philips Biosensing Lab, wykazując 98.2% dokładności w porównaniu z profesjonalnymi urządzeniami medycznymi.
  • Polska dystrybucja: Urządzenie posiada oficjalnego dystrybutora w Polsce, co gwarantuje szybką wysyłkę oraz bezproblemową, 2-letnią gwarancję.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 - widok z boku

Inteligentny pierścień z trwałego tytanu z powłoką PVD wyróżnia się lekkością i odpornością na uszkodzenia. Monitoruje sen, aktywność fizyczną, tętno i poziom stresu. Urządzenie nie wymaga płatnych subskrypcji, oferuje 2-letnią gwarancję i jest dostępne w 5 kolorach.


Jedną z największych zalet urządzenia okazał się dla mnie brak nachalności. W przeciwieństwie do smartwatcha Luna Ring 2.0 nie wibruje co chwilę, nie błyska ekranem i nie przypomina nieustannie o swojej obecności. Przez większość czasu po prostu zbiera dane w tle, pozwalając użytkownikowi zajrzeć do nich wtedy, gdy rzeczywiście ma na to ochotę.

Już przed rozpoczęciem testów wiedziałam, że urządzenie nie oferuje płatności zbliżeniowych NFC. Co ciekawe, po kilku tygodniach użytkowania okazało się, że brak tej funkcji praktycznie przestał mieć dla mnie znaczenie. Znacznie bardziej interesujące okazały się dane dotyczące snu, regeneracji i codziennych nawyków – czyli rzeczy, których początkowo w ogóle nie brałam pod uwagę.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 w etui ładującym

Eleganckie etui ładujące Luna Ring 2.0 pełni funkcję powerbanku (580 mAh), wydłużając czas pracy urządzenia do 30 dni. Opakowanie utrzymane jest w tej samej stylistyce co sam pierścień – nowoczesnej, ale bez zbędnej ostentacji.


Pierwsze wrażenie – bardziej biżuteria niż elektronika


Pierwsze zaskoczenie pojawiło się jeszcze przed uruchomieniem aplikacji. Spodziewałam się urządzenia, które będzie wyraźnie wyglądało jak gadżet technologiczny. Tymczasem Luna Ring 2.0 bardziej przypomina nowoczesną biżuterię niż sprzęt elektroniczny.

Do testów wybrałam wersję w matowej czerni i muszę przyznać, że pod względem wzornictwa producent wykonał bardzo dobrą pracę. Pierścień jest elegancki, stonowany i pozbawiony elementów, które od razu zdradzałyby jego technologiczne przeznaczenie. Nie ma świecących diod, przycisków ani innych dodatków kojarzących się z elektroniką użytkową. Osoba postronna najczęściej widzi po prostu szeroką obrączkę lub nowoczesny pierścień.

Dla mnie było to szczególnie istotne, ponieważ od lat noszę obrączki wykonane z mniej typowych materiałów. Dzięki temu Luna Ring 2.0 od początku bardziej kojarzył mi się z biżuterią niż z urządzeniem elektronicznym. Podejrzewam jednak, że część osób może odbierać go jako dość masywny element biżuterii.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 na otwartej dłoni

Pierścień Luna Ring 2.0 w wersji Lunar Black prezentuje się jako elegancki, stonowany element biżuterii. Wykonany z trwałego tytanu z powłoką PVD, waży zaledwie 3-5 g, co sprawia, że jest praktycznie niewyczuwalny na dłoni. Matowe wykończenie ukrywa zaawansowaną technologię monitorującą ponad 70 biomarkerów, w tym sen, aktywność fizyczną i poziom stresu.


Drugim zaskoczeniem była masa. Pierścień jest stosunkowo duży, dlatego spodziewałam się, że będzie wyraźnie odczuwalny na dłoni. Tymczasem okazał się niezwykle lekki. Pod względem relacji wielkości do ciężaru najbardziej przypominał mi biżuterię tytanową. Mimo sporych rozmiarów praktycznie nie obciąża palca, co ma duże znaczenie przy noszeniu go przez całą dobę.

Pozytywne wrażenie zrobiło również opakowanie. Zarówno pudełko, jak i etui ładujące utrzymane są w tej samej stylistyce co sam pierścień – eleganckiej, ale bez zbędnej ostentacji. Producent nie próbuje tutaj za wszelką cenę udowadniać, że mamy do czynienia z futurystycznym gadżetem. Całość sprawia raczej wrażenie produktu premium, który nie musi krzyczeć swoim wyglądem.

fot. eGospodarka.pl

Wielkość etui ładującego pierścień Luna Ring 2.0 w porównaniu do etui słuchawek

Etui ładujące Luna Ring 2.0, widoczne obok etui słuchawek Sony, wyróżnia się przezroczystym designem i kompaktowymi rozmiarami. Wewnątrz znajduje się pierścień, który ładowany w etui, może działać bezprzewodowo przez łącznie 30 dni dzięki wbudowanemu akumulatorowi 580 mAh, co gwarantuje ciągłe monitorowanie parametrów zdrowotnych.


Na osobną wzmiankę zasługuje kwestia baterii i ładowania. Producent deklaruje kilkudniowy czas pracy i podczas testów nie miałam powodów, by te deklaracje kwestionować. Trudno mi jednak podać dokładną liczbę dni, ponieważ nigdy nie doprowadziłam pierścienia do całkowitego rozładowania. Mam prosty nawyk – kiedy zdejmuję go do ładowania, po prostu odkładam go do etui i po pewnym czasie zakładam ponownie.

W praktyce bateria ani razu nie stała się problemem. Przy poziomie około 20% aplikacja przypomina o konieczności ładowania, więc trudno zostać zaskoczonym przez nagłe rozładowanie urządzenia. Samo etui jest mniej więcej wielkości średniego etui na słuchawki bezprzewodowe i pełni jednocześnie funkcję powerbanku (wbudowany akumulator 580 mAh). Według deklaracji producenta, sam pierścień wytrzymuje od 4 do 7 dni na jednym ładowaniu, a etui ładujące wydłuża ten czas bezprzewodowego działania łącznie do 30 dni. W moim codziennym użytkowaniu wygoda takiego rozwiązania (odkładanie ringu do etui np. podczas mycia) okazała się znacznie ważniejsza niż skrupulatne liczenie dni pracy na jednym cyklu.

fot. eGospodarka.pl

Porównanie rozmiarów etui Luna Ring 2.0 i etui słuchawek bezprzewodowych

Etui ładujące Luna Ring 2.0 jest porównywalne rozmiarem do etui na słuchawki bezprzewodowe, np. Sony. Pomimo kompaktowych wymiarów, etui pełni funkcję powerbanku (580 mAh), co wydłuża łączny czas pracy urządzenia do 30 dni. Wykonane z przezroczystego materiału, podkreśla elegancki design pierścienia i ułatwia monitorowanie stanu naładowania.


Jak dobrać rozmiar inteligentnego pierścienia? Luna Ring 2.0 Sizing Kit i wygoda noszenia


Jednym z elementów, które początkowo wydawały mi się najmniej interesujące, był sizing kit, czyli zestaw służący do doboru odpowiedniego rozmiaru pierścienia. Po kilku tygodniach użytkowania uważam jednak, że to jeden z najważniejszych etapów całego procesu. Gdybym kupowała taki pierścień samodzielnie, teraz na pewno nie zdecydowałabym się na wybór rozmiaru „na oko”, czy po krótkim przymierzeniu w sklepie.

Rozpoczęcie przygody z urządzeniem warto zacząć od Sizing Kitu, który kosztuje 49,99 zł. Co ważne, jest to zestaw w pełni darmowy w ogólnym rozrachunku – po jego zakupie i zaakceptowaniu zgody na wysyłkę newslettera otrzymujemy kod rabatowy, który można wykorzystać przy zakupie pierścienia. Wartość kuponu w całości pokrywa koszt zakupu zestawu pomiaru oraz jego wysyłki. Producent zaleca żeby, przed podjęciem ostatecznej decyzji o rozmiarze, nosić pierścień z sizing kitu przynajmniej przez dobę. To rozsądny punkt wyjścia, ale po własnych doświadczeniach rekomendowałabym jeszcze dłuższy test. Jeśli tylko jest taka możliwość, warto testować rozmiar przez dwa lub trzy dni i sprawdzić kilka wariantów – najlepiej na dwóch, a nawet trzech palcach niedominującej dłoni. To, co wydaje się wygodne przez godzinę czy dwie, niekoniecznie będzie równie komfortowe podczas pracy przy komputerze, podróży, snu czy wykonywania codziennych czynności.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 - zestaw do doboru rozmiaru i opakowanie

Zestaw Sizing Kit z 15 rozmiarami (od 6 do 20) umożliwia przetestowanie dopasowania pierścienia przed zakupem. Opakowanie produktu utrzymane jest w eleganckiej, stonowanej stylistyce. Koszt zestawu (49,99 zł) jest zwracany przy zakupie pierścienia.


Producent rekomenduje noszenie Luna Ring 2.0 na palcu wskazującym lub środkowym. Początkowo wybrałam palec wskazujący, ale dość szybko okazało się, że w moim przypadku nie jest to najlepsze rozwiązanie.

Gdybym sama dłużej testowała sizer przed zamówieniem właściwego urządzenia, prawdopodobnie od razu wybrałabym rozmiar przeznaczony na palec środkowy. Miałam jednak sporo szczęścia – obwód mojego palca wskazującego i środkowego jest niemal identyczny, dzięki czemu mogłam bez problemu przenieść pierścień. Nie każdy użytkownik będzie miał taką możliwość, dlatego warto poświęcić nieco więcej czasu na etap doboru rozmiaru.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 Sizing Kit - pierścień testowy na palcu wskazującym

Pierścień testowy z zestawu Sizing Kit służy do doboru odpowiedniego rozmiaru przed zakupem właściwego urządzenia. Zestaw zawiera 15 rozmiarów (6-20).


W moim przypadku problem polegał nie tyle na samym rozmiarze pierścienia, ale na sposobie, w jaki korzystam z dłoni. Dość często posługuję się również ręką niedominującą. Trzymam kubek lub kufel, chwytam poręcze w pociągach i autobusach, opieram się o barierki na schodach, noszę ciężkie torby lub ciągnę walizki, wykonuję różne codzienne czynności w kuchni czy podczas podróży. Właściwie przy każdej z tych czynności miałam wrażenie, że za chwilę uderzę pierścieniem o coś twardego, zarysuję go albo po prostu będzie mi przeszkadzał.

Przy czym nie był to problem fizycznego dyskomfortu. Bardziej chodziło o ciągłą świadomość, że mam coś na palcu. Łapałam się na tym, że zwracam uwagę na pierścień częściej wzrokiem niż dotykiem. Po prostu cały czas go zauważałam.

Po około dwóch dniach postanowiłam sprawdzić, jak będzie się sprawował na palcu środkowym. To była jedna z najlepszych decyzji podczas całego testu.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 w transporcie publicznym

Dzięki wodoszczelności do 5 ATM (do 50 metrów) pierścień Luna Ring 2.0 można nosić podczas codziennych aktywności, w tym podróży komunikacją miejską. Urządzenie jest kompatybilne z iOS i Android, co ułatwia synchronizację danych z aplikacją LifeOS. Brak ekranu i powiadomień sprawia, że nie rozprasza uwagi, pozwalając skupić się na codziennych obowiązkach.


Praktycznie od razu komfort użytkowania wyraźnie wzrósł. Pierścień przestał przeszkadzać podczas trzymania naczyń, korzystania z poręczy czy wykonywania codziennych czynności. Nadal był obecny, ale przestał zwracać na siebie uwagę przy każdym ruchu dłoni.

Początkowo pewnym wyzwaniem było również noszenie go podczas snu. Ponieważ wcześniej praktycznie nie nosiłam biżuterii poza obrączką ślubną, sama obecność dużego pierścienia na dłoni była dla mnie czymś nowym. Zdarzało się, że zdejmowałam go na noc albo budziłam się bardziej świadoma jego obecności niż zwykle.

Dyskomfort minął jednak szybciej, niż się spodziewałam. Po kilku dniach przyzwyczaiłam się do pierścienia na tyle, że przestałam zwracać uwagę na fakt, że mam go na ręku. Obecnie zdejmuję go głównie do kąpieli, niektórych bardziej mokrych lub brudnych prac domowych oraz oczywiście do ładowania.

I to właśnie było dla mnie największym zaskoczeniem. Przed rozpoczęciem testu byłam niemal pewna, że tak duży pierścień będzie stale przypominał o swojej obecności. Tymczasem po znalezieniu odpowiedniego miejsca na dłoni bardzo naturalnie wpasował się w codzienne życie.

Nie jest to urządzenie, o którym zapomina się od pierwszej minuty. Wymaga krótkiego okresu adaptacji, zwłaszcza jeśli ktoś – tak jak ja – nie jest przyzwyczajony do noszenia biżuterii.

Równocześnie dzięki niewielkiej wadze i odpowiedniemu dopasowaniu można się do niego przyzwyczaić znacznie szybciej, niż sugerują jego rozmiary.

fot. eGospodarka.pl

Smart ring Luna Ring 2.0 podczas pracy z klawiaturą

Noszenie pierścienia Luna Ring 2.0 na palcu środkowym okazało się najwygodniejsze podczas codziennych czynności, takich jak pisanie na klawiaturze. Urządzenie nie przeszkadza przy korzystaniu z myszy czy trzymaniu naczyń. Dzięki lekkości (3-5 g) i odpowiedniemu dopasowaniu szybko przestaje być odczuwalny na dłoni.


Trwałość – obawiałam się rys, a nie ma śladów


Jedną z moich największych obaw przed rozpoczęciem testów była trwałość pierścienia. Matowa czerń wygląda bardzo elegancko, ale jednocześnie wydawała mi się podatna na zarysowania. Jak wcześniej pisałam, często posługuję się lewą ręką w wielu codziennych czynnościach.

Później doszły do tego podróże, pakowanie bagażu, korzystanie z komunikacji publicznej, otwieranie drzwi, obcinanie kotom pazurów, praca przy komputerze i wszystkie te drobne czynności, których na co dzień nawet się nie zauważa. Nie należę do osób, które zdejmują biżuterię przy każdej aktywności, dlatego Luna Ring 2.0 od początku był użytkowany raczej w normalnych niż laboratoryjnych warunkach.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 i poranna kawa

Inteligentny pierścień Luna Ring 2.0 w wersji Lunar Black noszony na palcu nie przeszkadza w codziennych czynnościach, takich jak picie kawy. Urządzenie monitoruje ponad 70 biomarkerów, w tym jakość snu, aktywność fizyczną i poziom stresu, bez konieczności zerkania na ekran czy korzystania z nachalnych powiadomień. Dyskretna forma sprawia, że technologia znika w tle.


Tym większym zaskoczeniem był dla mnie jego stan po kilku tygodniach. Mimo wielu sytuacji, w których byłam przekonana, że właśnie pojawiła się pierwsza rysa, na powierzchni pierścienia nie zauważyłam żadnych wyraźnych śladów użytkowania. Matowe wykończenie nadal wygląda bardzo dobrze, a sam pierścień sprawia wrażenie znacznie bardziej odpornego, niż początkowo zakładałam.

To oczywiście nie oznacza, że nie da się go uszkodzić. Każdy przedmiot noszony codziennie na dłoni prędzej czy później zetknie się z twardymi powierzchniami. Po kilku tygodniach testów mogę jednak powiedzieć, że moje obawy dotyczące trwałości okazały się mocno przesadzone.

W praktyce Luna Ring 2.0 świetnie zniósł codzienne użytkowanie, a brak widocznych śladów eksploatacji pozostaje jednym z największych pozytywnych zaskoczeń dotyczących samego urządzenia.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 na palcu podczas trzymania poręczy

Noszenie pierścienia Luna Ring 2.0 na palcu środkowym nie przeszkadza podczas codziennych czynności, takich jak trzymanie poręczy. Dzięki lekkości (3-5 g) i odpowiedniemu dopasowaniu szybko staje się naturalnym elementem codzienności.


Aplikacja – wiele możliwości, ale też wiele miejsc do rozwoju


Pierwsze wrażenia


Samo parowanie pierścienia z telefonem przebiegło bezproblemowo i nie zajęło wiele czasu. Już po kilku minutach od uruchomienia aplikacji można było rozpocząć zbieranie danych i obserwować pierwsze wyniki. Pod tym względem Luna Ring 2.0 nie różni się znacząco od innych współczesnych urządzeń ubieralnych – cały proces jest dość intuicyjny i nie wymaga technicznej wiedzy.

fot. eGospodarka.pl

Parowanie Luna Ring 2.0 z aplikacją LifeOS

ntuicyjny proces parowania Luna Ring 2.0 – wystarczy odłożyć pierścień na ładowarkę, aby połączyć go z aplikacją LifeOS. Urządzenie jest automatycznie rozpoznawane, a użytkownik może natychmiast przystąpić do konfiguracji. Proces jest prosty, szybki i nie wymaga żadnej technicznej wiedzy, co ułatwia rozpoczęcie korzystania z urządzenia.


Jeżeli sam pierścień sprawiał wrażenie produktu bardzo dopracowanego i „skończonego”, to aplikacja jest miejscem, w którym widać, że cały ekosystem nadal intensywnie się rozwija.

Nie oznacza to, że jest zła. Wręcz przeciwnie. To właśnie aplikacja odpowiada za sporą część wartości całego systemu. To tutaj trafiają wszystkie dane zbierane przez pierścień, tutaj można śledzić trendy dotyczące snu, aktywności czy regeneracji, generować raporty PDF z ostatnich siedmiu dni, korzystać z integracji z innymi usługami, takimi jak Google Fit, oraz analizować zależności pomiędzy różnymi parametrami.

Pod względem wizualnym aplikacja prezentuje się bardzo dobrze. Interfejs jest nowoczesny, przejrzysty i zachęca do eksplorowania kolejnych funkcji. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy użytkownik zaczyna zagłębiać się w szczegóły.

fot. eGospodarka.pl

Aktualizacja oprogramowania Luna Ring 2.0

"Twój pierścień ewoluuje" – regularne aktualizacje oprogramowania (firmware) zapewniają dostęp do najnowszych funkcji.


Kiedy rozpoczynałam testy, aplikacja była dostępna wyłącznie w języku angielskim. Nie stanowiło to dla mnie większego problemu, ale zdawałam sobie sprawę, że dla części użytkowników może być pewną barierą. Tym bardziej pozytywnie odebrałam fakt, że już w trakcie testów pojawiła się polska wersja językowa. To dobra wiadomość dla osób, które nie chcą korzystać z angielskiego interfejsu, jednak tłumaczenie w obecnej formie wymaga jeszcze dopracowania. Zdarzają się miejsca, w których języki mieszają się ze sobą, a niektóre komunikaty brzmią tak, jakby nie przeszły jeszcze końcowej redakcji. Nie utrudnia to korzystania z aplikacji, ale czasami wybija z rytmu i po prostu irytuje.

Już po kilku dniach miałam wrażenie, że informacji jest bardzo dużo. Dla osób zainteresowanych analizą własnych danych będzie to niewątpliwa zaleta, ale mniej zaawansowani użytkownicy mogą poczuć się przytłoczeni liczbą wskaźników, wykresów i skrótów. Część parametrów – zwłaszcza takich jak HRV czy bardziej zaawansowane wskaźniki regeneracji – wymaga dodatkowych wyjaśnień. Oczywiście można je znaleźć, ale nie zawsze tam, gdzie intuicyjnie spodziewałby się ich użytkownik.

fot. eGospodarka.pl

Edycja profilu użytkownika Luna Ring 2.0 w LifeOS

Aplikacja LifeOS pozwala na łatwą edycję profilu użytkownika, w tym danych takich jak imię, płeć, data urodzenia, wzrost i waga. Personalizacja profilu umożliwia precyzyjne dopasowanie algorytmów do indywidualnych cech organizmu, co poprawia jakość analiz, raportów i generowanych zaleceń zdrowotnych.


Jedną z funkcji, które szczególnie przypadły mi do gustu, jest automatyczne wykrywanie aktywności i drzemek. Co ważne, aplikacja nie zapisuje ich automatycznie. Gdy wykryje trening lub odpoczynek, najpierw przedstawia swoją propozycję użytkownikowi. Można sprawdzić przewidywany czas trwania, intensywność czy rodzaj aktywności, a dopiero później zdecydować, czy zaakceptować taki wpis.

To rozwiązanie wydaje mi się znacznie rozsądniejsze niż pełna automatyzacja. Dzięki temu zwykły spacer, dłuższa podróż czy nietypowy dzień nie trafiają od razu do historii jako pełnoprawny trening tylko dlatego, że algorytm tak uznał.

Problem pojawia się dopiero później. Jeśli użytkownik zatwierdzi aktywność lub drzemkę zbyt szybko, możliwości późniejszej korekty są ograniczone. Kilka razy zdarzyło mi się zauważyć, że czas trwania aktywności był nieco inny niż w rzeczywistości albo że chciałabym doprecyzować pewne dane już po ich zapisaniu. W takich sytuacjach aplikacja nie daje dużej swobody edycji, szczególnie jeśli minął już dany dzień. To jeden z obszarów, który moim zdaniem warto byłoby rozwinąć w kolejnych wersjach.

Osobiście bardzo brakuje mi wersji desktopowej aplikacji. To oczywiście kwestia indywidualnych preferencji, ale należę do osób, które znacznie wygodniej analizują większą ilość danych na dużym ekranie komputera niż na smartfonie. Na szczęście częściowym rozwiązaniem są raporty PDF generowane przez aplikację, które pozwalają spojrzeć na dane w bardziej uporządkowanej formie.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0: Wyrównanie okołodobowe i okno kofeinowe

Wyrównanie okołodobowe w aplikacji LifeOS pokazuje, że obecnie jesteśmy w oknie kofeinowym, co oznacza idealny moment na spożycie kawy. Szczegółowy przegląd energii i światła neutralnego pomaga zidentyfikować "Drugie Skupienie" – czas, kiedy energia wzrasta, a myśli są jasne, co jest idealnym momentem na skoncentrowaną pracę i wykonywanie zadań umysłowych.


Mam również wrażenie, że aplikacja znajduje się obecnie w bardzo ciekawym momencie rozwoju. W trakcie testów pojawiały się nowe funkcje, zmieniały się niektóre ekrany, a część rozwiązań była wyraźnie rozwijana na bieżąco. Z jednej strony oznacza to, że użytkownicy mogą liczyć na nowe możliwości. Z drugiej – czasem widać jeszcze ślady tego procesu w postaci drobnych niedociągnięć czy nie do końca spójnych elementów interfejsu.

Tu kolejne pozytywne zaskoczenie – jedną z pierwszych czynności, które wykonałam po pobieżnym przejrzeniu aplikacji, było wysłanie listy uwag dotyczących jej działania. I już po kilku dniach, gdy zaktualizowałam oprogramowanie, okazało się że część z nich została uwzględniona. Oczywiście nie uważam, że zadziałała wyłącznie moja siła przebicia, jednak ta i kolejne aktualizacje skupiające się na usuwaniu najbardziej irytujących problemów oraz ułatwianiu korzystania z apki są dla mnie wyraźnym sygnałem, że feedback jest nie tylko „zbierany” ale także służy do realnych działań na rzecz poprawy funkcjonowania aplikacji i komfortu jej użytkowania.

Po kilku tygodniach doszłam do wniosku, że największym problemem aplikacji nie jest to, że oferuje zbyt mało. Wręcz przeciwnie. Momentami oferuje tak dużo możliwości, że wymaga od użytkownika czasu, cierpliwości i stopniowego poznawania kolejnych funkcji. To aplikacja, której warto dać kilka tygodni, zanim wyda się ostateczny osąd. Tu jednak pomaga możliwość personalizacji głównego ekranu, pozwalająca na wyłączenie niektórych widgetów i pozostawienie tylko tego, z czego rzeczywiście korzystam.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0: Synchronizacja danych i nowości w LifeOS

Aplikacja LifeOS informuje o synchronizacji ostatnich danych z pierścieniem Luna Ring 2.0. W zakładce "Co nowego!" pojawiają się powiadomienia o nowych funkcjach, takich jak możliwość zapisywania posiłków zdjęciem. Aplikacja przypomina również o konieczności naładowania pierścienia, gdy poziom baterii spada poniżej 20%.


Kiedy algorytm zaczął mnie poznawać


Pierwsze dni po uruchomieniu aplikacji przypominały trochę sytuację, w której nowy współpracownik próbuje zrozumieć, jak funkcjonuje firma. Dane się pojawiały, wykresy się zapełniały, ale trudno było powiedzieć, czy wynika z nich coś konkretnego.

Po kilku dniach zaczęły jednak pojawiać się pierwsze informacje generowane przez system, który próbuje nie tylko zbierać dane, ale również wyciągać z nich wnioski. I tu na wstępie zaznaczę, że warto pamiętać o tym, iż pierścień potrzebuje pełnych dwóch tygodni, żeby zebrać i przeanalizować dane w sposób pozwalający na wyciąganie jakichkolwiek wniosków (w przypadku niektórych funkcjonalności jest to nawet znacznie dłużej, ale o tym wspomnę jeszcze poniżej)

Tętno, natlenienie, HRV i stres – dane, które trzeba nauczyć się czytać


Początkowo najbardziej interesowały mnie trzy rzeczy: tętno, natlenienie krwi oraz temperatura. Być może to pozostałość po czasach pandemii, ale możliwość stałego monitorowania poziomu natlenienia organizmu wydawała mi się szczególnie ciekawa. Nie poprzestałam zresztą na samym odczycie z aplikacji. Z ciekawości porównywałam wyniki z klasycznym pulsoksymetrem i różnice były niewielkie – zwykle mieściły się w granicach około jednego punktu procentowego.

fot. eGospodarka.pl

Główny panel aplikacji LifeOS Luna Ring 2.0 - wskaźniki życiowe

Główny panel aplikacji LifeOS prezentuje kluczowe wskaźniki życiowe: tętno (87 BPM), poziom stresu (62), natlenienie krwi (97%) i temperaturę skóry (35,5°C). Dane są podawane w czytelnej formie, co ułatwia szybką ocenę aktualnego stanu organizmu.


Do pomiaru temperatury podchodziłam nieco ostrożniej. Trudno oczekiwać, aby pomiar wykonywany na palcu był identyczny z wynikiem uzyskanym za pomocą termometru mierzącego temperaturę na czole czy w uchu. Znacznie bardziej interesowały mnie więc zmiany i trendy niż pojedyncze wartości.

Znacznie mniej oczywistym wskaźnikiem okazało się HRV, czyli zmienność rytmu serca. To jeden z parametrów często wykorzystywanych przy ocenie regeneracji organizmu, ale dla przeciętnego użytkownika jego interpretacja nie jest już tak intuicyjna jak liczba kroków czy tętno. W moich raportach z pierwszego tygodnia wartości HRV mieściły się najczęściej w zakresie od 13 do 19 ms. Sama liczba bez kontekstu niewiele mi mówiła, dopóki nie zaczęłam analizować jej w połączeniu ze snem, aktywnością i poziomem regeneracji.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0: Szczegółowy wykres tętna z całego dnia

Szczegółowy wykres tętna z całego dnia pozwala zidentyfikować momenty największego obciążenia organizmu. Aplikacja LifeOS nie tylko monitoruje tętno, ale także interpretuje wyniki, informując np. o ogólnym położeniu dot. tętna i normalnym tętnie dla wieku użytkownika.


Podobnie wyglądała kwestia stresu. Aplikacja bardzo rzadko kwalifikowała mój stan jako pełny relaks. Zdecydowanie częściej pojawiały się określenia związane z koncentracją lub umiarkowanym stresem.
Początkowo trochę mnie to zdziwiło, ponieważ nie miałam poczucia, że funkcjonuję pod szczególnie dużą presją. Z czasem zaczęłam jednak zastanawiać się, czy przypadkiem nie jest to po prostu mój normalny stan. Praca projektowa, terminy, duża aktywność umysłowa, ciągłe planowanie kolejnych działań – być może organizm odbiera to inaczej, niż odbieram to świadomie ja sama.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0: Analiza czynników wpływających na aktywność

Aplikacja LifeOS analizuje czynniki wpływające na aktywność fizyczną, takie jak czas nieaktywności (12 godzin), częstotliwość ruchu (ostrzeżenie o zbyt długim bezruchu) oraz realizacja celów kalorycznych (192%). Informacje te motywują użytkownika do ruchu po dłuższych okresach bezczynności i pomagają utrzymać zdrowe nawyki oraz poprawić ogólną kondycję organizmu.


I właśnie tutaj pojawiła się jedna z ciekawszych obserwacji związanych z korzystaniem z Luna Ring 2.0. Urządzenie niekoniecznie pokazuje użytkownikowi coś całkowicie nowego. Czasami są to rzeczy, które od dawna uważa za normalne. Dopiero kiedy zobaczymy je na wykresie lub w raporcie, zaczynamy zastanawiać się, czy rzeczywiście są tak oczywiste, jak wcześniej sądziliśmy.

Warto przy tym pamiętać, że tego typu dane nie służą do stawiania diagnoz medycznych. Dla mnie ich największa wartość polegała nie na pojedynczych pomiarach, ale na obserwowaniu trendów i zależności pojawiających się w dłuższym okresie czasu. To właśnie wtedy liczby zaczynają opowiadać historię o naszym codziennym funkcjonowaniu.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0: Codzienny wskaźnik Gotowości i aktywności

Codzienny wskaźnik Gotowości (Readiness) podsumowujący kondycję organizmu przed wyzwaniami dnia. Aplikacja informuje także o poziomie aktywności i zachęca do podejmowania świadomych decyzji, takich jak spacer, aby dodać intensywności codziennym czynnościom i poprawić samopoczucie.


Indywidualne podejście


Po kilku tygodniach użytkowania doszłam do wniosku, że najciekawszą rzeczą w aplikacji nie są wykresy, wskaźniki ani kolejne skróty medyczne.

Tym, co wyróżnia Luna Ring 2.0 i towarzyszącą mu aplikację na tle wielu innych narzędzi monitorujących zdrowie, jest próba interpretowania danych, a nie tylko ich prezentowania. Większość urządzeń pokazuje użytkownikowi wykresy i liczby, pozostawiając ich analizę we własnym zakresie. Tutaj coraz większą rolę odgrywa inteligentny system LifeOS, który stara się wyciągać wnioski z danych zbieranych przez pierścień.

W praktyce oznacza to, że aplikacja nie ogranicza się do komunikatów typu „spałaś 6 godzin” czy „przeszłaś 7500 kroków”. Próbuje wskazywać zależności pomiędzy snem, regeneracją, aktywnością, poziomem stresu czy spożyciem kofeiny. Co ważne, odnosi te obserwacje do indywidualnych danych użytkownika, a nie tylko do ogólnych zaleceń.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0: Subtelne powiadomienia o nawodnieniu i aktywności

Subtelne powiadomienia w aplikacji LifeOS przypominają o konieczności nawodnienia i automatycznie rozpoznają spacery. Powiadomienia, takie jak "Wykryto Chodzenie" i "Czas na orzeźwienie!", zachęcają do picia wody po czterech godzinach i zanotowania tego w aplikacji, aby poczuć się świeżo i utrzymać odpowiedni poziom nawodnienia organizmu.


Szczególnie ciekawa okazała się możliwość zadawania pytań dotyczących zgromadzonych danych. Zamiast samodzielnie przeglądać kolejne wykresy, można po prostu zapytać aplikację o wybrane wskaźniki lub zależności. Co więcej, LifeOS potrafi również sam dopytywać o kontekst. Gdy zauważy pogorszenie regeneracji lub nietypowe wyniki, może zapytać między innymi o jakość snu, nawodnienie, posiłki czy inne czynniki, które mogły wpłynąć na samopoczucie.

Dzięki temu aplikacja sprawia wrażenie bardziej osobistego asystenta niż kolejnego zbioru wykresów. Oczywiście nie zastępuje specjalisty ani nie daje gotowych diagnoz, ale pomaga zrozumieć zależności, których wcześniej często po prostu nie zauważałam. To właśnie ten element sprawiał, że wracałam do niej nie tylko po to, żeby sprawdzić liczby, ale żeby lepiej zrozumieć własne nawyki i rytm dnia.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0: Wskaźnik gotowości i czynniki wpływające

Wskaźnik gotowości w aplikacji LifeOS podsumowuje kondycję organizmu na dany dzień. Aplikacja nie tylko informuje o poziomie gotowości, ale także podpowiada, co się stało, np. późny nocny posiłek, zakłócone środowisko snu, spożycie alkoholu czy inne czynniki. Wyniki dla snu, aktywności i regeneracji oceniają stan organizmu.


Mój styl życia jako test odporności algorytmu


Jedną z rzeczy, które najbardziej interesowały mnie podczas testów, było to, jak Luna Ring 2.0 poradzi sobie z osobą, która nie prowadzi szczególnie regularnego trybu życia.

Pracuję głównie zdalnie i teoretycznie mam sporą swobodę organizowania własnego czasu. W praktyce funkcjonuję pomiędzy sztywnymi terminami, harmonogramami zajęć, wydarzeniami i projektami, których dat nie da się przesunąć. Efekt jest taki, że moje dni potrafią wyglądać zupełnie inaczej od siebie. Zdarza się, że przez kilka dni funkcjonuję według dość regularnego planu, a potem przychodzi okres intensywnej pracy, podróży lub wydarzeń, który całkowicie wywraca ten rytm.

Potrafię pracować do drugiej czy trzeciej w nocy, a kilka godzin później wstać na pociąg. Bywają dni, kiedy zmęczenie wygrywa i zasypiam już o osiemnastej, budząc się dopiero rano. Zdarza się również odwrotna sytuacja – budzę się o drugiej lub trzeciej nad ranem i wykorzystuję ciszę do pracy, bo wtedy nikt nie dzwoni, nie pisze i nic nie odciąga uwagi.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0: Kompleksowe podsumowanie faz snu

Kompleksowe podsumowanie faz snu w aplikacji LifeOS pokazuje rozkład czasu na sen REM, sen głęboki, sen lekki oraz czuwanie podczas snu. Dane są porównywane z poprzednimi 30 dniami, co pozwala obserwować trendy i zmiany w jakości wypoczynku.


To nie był więc test w warunkach laboratoryjnych. To był test w życiu, które nie zawsze przypomina poradnik wellness.

Właśnie dlatego jednym z pierwszych wniosków aplikacji, który zwrócił moją uwagę, było określenie mojego chronotypu jako „umiarkowanie wieczornego”. Brzmi to nieco zabawnie, ale okazało się zaskakująco trafne. Potrafię funkcjonować rano, jeśli wymaga tego sytuacja, jednak najlepsze pomysły, największą koncentrację i największą chęć do pracy mam zwykle wieczorem. Co ciekawe, mimo kilku bardzo wczesnych pobudek podczas testów aplikacja dość szybko wychwyciła ten wzorzec.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0: Wyrównanie okołodobowe i okno kofeinowe

Wyrównanie okołodobowe w aplikacji LifeOS pokazuje, że obecnie jesteśmy w oknie kofeinowym, co oznacza idealny moment na spożycie kawy. Szczegółowy przegląd energii i światła neutralnego pomaga zidentyfikować "Drugie Skupienie" – czas, kiedy energia wzrasta, a myśli są jasne, co jest idealnym momentem na skoncentrowaną pracę i wykonywanie zadań umysłowych.


Drugim zaskoczeniem okazały się tzw. okna kofeinowe. Jestem osobą, która bardzo lubi kawę, choć nie piję jej szczególnie dużo – zwykle dwie lub trzy filiżanki dziennie. Od lat słyszę, że po południu należy unikać kofeiny, tymczasem aplikacja na podstawie moich danych wyznaczyła okno sięgające nawet godzin szesnastej czy siedemnastej. Co najciekawsze, było to całkowicie zgodne z moimi doświadczeniami. Nigdy nie zauważyłam, żeby kawa wypita po południu wpływała negatywnie na mój sen.

Podobało mi się również to, że LifeOS nie próbował mnie wychowywać. Zamiast komunikatów w rodzaju „osiągnij cel”, „brakuje ci kroków” czy „powinnaś zrobić trening”, otrzymywałam raczej sugestie. Informacje, że organizm jest gotowy do większej aktywności, że warto pomyśleć o nawodnieniu albo że poziom regeneracji sugeruje spokojniejszy dzień. To subtelna różnica, ale w praktyce bardzo odczuwalna.

fot. eGospodarka.pl

Asystent LifeOS - poprawa gotowości na następny dzień

Asystent LifeOS podpowiada konkretne kroki w celu poprawy gotowości na kolejny dzień. W tym przypadku gotowość wynosi 58, co sygnalizuje, że organizm potrzebuje spokojnego wieczoru. Kluczowy wniosek: HRV jest niższe niż ostatnio, a spoczynkowe tętno było dość wysokie w nocy. Wieczór powinien być maksymalnie regeneracyjny, bez dodatkowej stymulacji.


Najciekawsze odkrycie całego testu dotyczyło jednak snu.

Przed rozpoczęciem testów byłam przekonana, że najważniejsza jest po prostu liczba przespanych godzin. Jeśli spałam trzy godziny, potem przez jakiś czas funkcjonowałam normalnie, a następnie dosypiałam kolejne trzy godziny, traktowałam to jako pełnowartościowe sześć godzin snu.

Dane z Luna Ring 2.0 pokazały jednak coś innego.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0: Spersonalizowana analiza AI wzorców snu

Spersonalizowana analiza AI w aplikacji LifeOS porównuje wzorce snu w weekendy i dni robocze. Te informacje pomagają zrozumieć, jak styl życia wpływa na jakość wypoczynku i dostosować nawyki.


W tygodniu od 1 do 7 czerwca moje wyniki były bardzo nierówne. Jednego dnia spałam zaledwie 4 godziny i 5 minut, uzyskując ocenę snu 54/100. Dwa dni później było to 4 godziny i 47 minut oraz wynik 59/100. Z kolei 6 czerwca niemal dziesięć godzin snu przełożyło się na wynik 81/100, a następnego dnia przy podobnej długości snu ocena wyniosła 75/100.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0: Analiza faz snu i ruchów w nocy

Analiza faz snu w aplikacji LifeOS obejmuje czas spędzony w łóżku (8 godz. 56 min) oraz rozkład poszczególnych faz: czuwanie, sen REM, sen lekki i sen głęboki. Wykres ruchów w nocy pokazuje poziom aktywności fizycznej podczas snu, co pomaga zrozumieć, jak bardzo ruchliwa była noc i czy wpłynęło to na jakość wypoczynku.


Sama długość snu nie była więc jedynym czynnikiem. Coraz wyraźniej widać było znaczenie jego ciągłości, regularności i jakości regeneracji. Aplikacja wielokrotnie wskazywała, że organizm lepiej radzi sobie po jednym dłuższym, nieprzerwanym okresie odpoczynku niż po kilku krótszych fragmentach snu rozrzuconych w ciągu doby.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0: Monitorowanie snu i kluczowych wskaźników zdrowia

Monitorowanie snu w aplikacji LifeOS obejmuje nie tylko czas trwania poszczególnych faz (REM, sen głęboki, sen lekki), ale także pięć kluczowych wskaźników zdrowia, od częstotliwości oddechów po zmienność rytmu serca (HRV).


To był prawdopodobnie pierwszy obszar, w którym rzeczywiście zmieniłam swoje zachowanie pod wpływem danych. Nie dlatego, że aplikacja kazała mi spać inaczej. Po prostu po raz pierwszy zobaczyłam dość wyraźnie, że mój organizm reaguje lepiej na dłuższy, bardziej ciągły sen niż na system „odsypiania”, który przez lata uważałam za całkiem skuteczny.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0: Wydajność snu

Wydajność snu na poziomie 95% to twarde dane o jakości nocnego wypoczynku. Aplikacja LifeOS porównuje godziny snu z indywidualnymi potrzebami organizmu, co pomaga zrozumieć, czy czas spędzony w łóżku przekłada się na efektywną regenerację. Wykres ukazuje trendy z ostatnich 7 dni, ułatwiając monitorowanie postępów i dostosowywanie nawyków.


ADHD, hiperfokus i rzeczy, o których zapominam


Jednym z problemów, z którymi z powodu mojego ADHD mierzę się regularnie, jest hiperfokus.

Jeżeli zajmę się czymś naprawdę interesującym, potrafię przez kilka godzin nie zauważyć świata dookoła. Nie dlatego, że jestem wyjątkowo zdyscyplinowana. Wręcz przeciwnie. Po prostu zapominam – o wodzie, jedzeniu, przerwach…

W tym kontekście przypomnienia okazały się wyjątkowo sensowne, a przez swoją subtelność nie irytowały.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0: Ocena snu i monitorowanie zdrowia

Ocena snu w aplikacji LifeOS wyniosła 76 punktów (Dobry), przy czasie snu 8 godz. 15 min i średniej zmienności rytmu serca (HRV) na poziomie 15 ms. Monitor zdrowia wyświetla status pięciu kluczowych parametrów: oddech, RHR, SpO₂, HRV i temperatura skóry, co pozwala na szybkie sprawdzenie ogólnego stanu organizmu.


Automatyczne rozpoznawanie posiłków ze zdjęcia: Jak AI w Luna Ring 2.0 ułatwia liczenie kalorii?


Jedną z ciekawszych nowości, które pojawiły się w aplikacji podczas testów, była możliwość analizowania posiłków na podstawie zdjęć. Muszę przyznać, że początkowo zupełnie mnie to nie interesowało. Przez większość czasu ignorowałam moduł żywieniowy, bo nie należę do osób, które mają cierpliwość do ręcznego wpisywania każdego składnika i gramatury.

Sytuacja zmieniła się, gdy pojawiła się możliwość wykorzystania zdjęć. Wystarczy zrobić fotografię posiłku, a aplikacja próbuje rozpoznać danie, zidentyfikować składniki i oszacować wartości odżywcze. Następnie taki wpis może automatycznie zasilić dziennik żywieniowy.

Jest w tym pewna przewrotna logika. Od lat fotografujemy jedzenie i wrzucamy zdjęcia do mediów społecznościowych. Tym razem zdjęcie może zrobić coś więcej niż tylko trafić na Instagram czy do galerii telefonu.

Z ciekawości postanowiłam sprawdzić działanie tej funkcji na czymś bardziej wymagającym niż kanapka czy talerz makaronu. Wykorzystałam zdjęcie restauracyjnej przystawki – tatara z tuńczyka podanego w dość wyszukanej formie. Zdjęcie nie zostało wykonane na potrzeby testu, po prostu znalazłam je później w galerii telefonu. Nie był to łatwy materiał do analizy: niewielka porcja, nietypowa prezentacja i składniki częściowo ukryte pod sobą.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 - rozpoznawanie posiłków

Tatar z tuńczyka podany w wyszukanej formie posłużył jako test dla funkcji rozpoznawania posiłków w aplikacji Luna Ring 2.0. AI poprawnie zidentyfikowała danie jako tuna tartare, wskazała główne składniki (m.in. guacamole i sałatę) oraz oszacowała wartości odżywcze. To rozwiązanie ułatwia prowadzenie dziennika żywieniowego bez ręcznego wpisywania składników i gramatury.


Tym większe było moje zaskoczenie, gdy aplikacja poprawnie rozpoznała danie jako tuna tartare, wskazała główne składniki, w tym guacamole i sałatę, oraz przygotowała szacunkową analizę wartości odżywczych. Oczywiście nie są to dane laboratoryjne, ale w tym przypadku wynik okazał się zaskakująco trafny.

Na tym etapie trudno mi jednak wystawić tej funkcji ostateczną ocenę. Pojawiła się stosunkowo późno podczas testów i nie miałam wystarczająco dużo czasu, by sprawdzić ją na większej liczbie posiłków. Pierwsze doświadczenia są jednak bardzo obiecujące i sprawiają, że właśnie ten moduł należy do tych, które najchętniej testowałabym dalej.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 - funkcja rozpoznawania i analizowania posiłków

Tradycyjna polska jagodzianka i filiżanka kawy posłużyły jako kolejny test dla funkcji rozpoznawania posiłków w aplikacji Luna Ring 2.0. Aplikacja LifeOS poprawnie zidentyfikowała danie i wyświetliła sugestię rozpoznanego posiłku: "A sweet roll filled with blueberry and a cup of coffee with milk".


A co na to inni?


Przez kilka tygodni noszenia Luna Ring 2.0 kilkukrotnie spotkałam się z pytaniem: „Co to właściwie jest?”.

Co ciekawe, większość osób nie brała go za urządzenie elektroniczne. Najczęściej wyglądał po prostu jak nietypowa obrączka albo element biżuterii. Dopiero kiedy wyjaśniałam, że jest to inteligentny pierścień monitorujący między innymi sen, aktywność i regenerację, rozmowa schodziła na kwestie technologiczne.

Kilka osób kojarzyło już samą ideę smart ringów, ale wiedza na ich temat była zwykle dość powierzchowna. Znacznie częściej spotykałam się z reakcją w rodzaju: „Słyszałem o czymś takim, ale nie wiem dokładnie, jak to działa”. Po krótkim wyjaśnieniu wiele osób zaczynało zadawać kolejne pytania i wyrażało zainteresowanie takim rozwiązaniem.

Co ciekawe, rozmowy niemal nigdy nie dotyczyły płatności zbliżeniowych czy zastępowania smartfona. Najczęściej pytano o monitorowanie snu, wpływ na zdrowie, poziom stresu, regenerację organizmu czy możliwość wykrywania niepokojących zmian w samopoczuciu. To pokazuje, że inteligentne pierścienie są postrzegane przede wszystkim jako narzędzia pomagające lepiej zrozumieć własny organizm, a nie jako kolejny gadżet do wykonywania codziennych czynności.

Mam wrażenie, że smart ringi nadal pozostają produktem niszowym, ale jednocześnie coraz więcej osób przynajmniej słyszało już o ich istnieniu. Widać, że ta kategoria urządzeń powoli wychodzi poza grono entuzjastów nowych technologii i zaczyna trafiać do osób, które po prostu szukają wygodnego sposobu monitorowania własnych nawyków i zdrowia.

fot. eGospodarka.pl

Smart ring Luna Ring 2.0

Pierścień Luna Ring 2.0 w kolorze Lunar Black waży zaledwie 3–5 g i monitoruje ponad 70 parametrów zdrowotnych. Opakowanie utrzymane jest w eleganckiej, stonowanej stylistyce.


Czego nie byłam w stanie rzetelnie ocenić


Choć test trwał wystarczająco długo, aby wyrobić sobie opinię o samym pierścieniu, komforcie noszenia, jakości aplikacji czy analizie snu, nie wszystkie funkcje Luna Ring 2.0 można uczciwie ocenić po kilku tygodniach użytkowania.

Przede wszystkim dotyczy to mechanizmów opartych na długoterminowej obserwacji organizmu. Nie miałam możliwości zweryfikowania skuteczności analiz obejmujących wiele miesięcy użytkowania, długofalowych prognoz ani części funkcji, które wymagają znacznie większej ilości danych historycznych.

Nie korzystałam również z monitorowania cyklu, dlatego ten element pozostawiam bez oceny.

Podobnie jest z nowym modułem rozpoznawania posiłków. Pierwsze wyniki były obiecujące, ale liczba przeanalizowanych przeze mnie posiłków była zbyt mała, aby wyciągać daleko idące wnioski dotyczące skuteczności tej funkcji.

Warto też pamiętać, że Luna Ring 2.0 nie jest urządzeniem medycznym. Choć porównywałam niektóre wyniki z innymi urządzeniami pomiarowymi i nie zauważyłam dużych rozbieżności, nie traktowałabym tych danych jako podstawy do stawiania diagnoz. Ich największą wartością jest obserwowanie trendów i zmian zachodzących w czasie, a nie pojedynczych odczytów.

fot. eGospodarka.pl

Luna Ring 2.0 - widok pierścienia na dłoni

Inteligentny pierścień w kolorze Lunar Black (matowa czerń) waży 3–5 g i ma 8 mm grubości. Wykonany z trwałego tytanu z powłoką PVD, monitoruje ponad 70 biomarkerów, w tym sen, aktywność fizyczną i poziom stresu. Dyskretny design sprawia, że wygląda jak nowoczesna biżuteria.


Luna Ring 2.0 – najważniejsze parametry techniczne i funkcje w pigułce


Zanim przejdziemy do ostatecznego werdyktu, warto podsumować to, co inteligentny pierścień kryje w swoim wnętrzu.
  • Materiał wykonania: Trwały tytan z powłoką PVD oraz w pełni hipoalergiczna, niemetalowa powierzchnia wewnętrzna.
  • Wymiary i waga: Grubość 8 mm; waga od 3 do 5 gramów (w zależności od rozmiaru).
  • Wodoszczelność: Do 5 ATM (do 50 metrów) – można z nim bezpiecznie brać prysznic, pływać i trenować.
  • Czas pracy na baterii: Od 4 do 7 dni na jednym ładowaniu. W zestawie przenośne etui ładujące (powerbank 580 mAh), które wydłuża łączny czas pracy do 30 dni.
  • Czujniki i medyczna precyzja: Optyczny monitor pracy serca (zielone LED), pulsoksymetr (światło czerwone), czujnik PPG, czujnik temperatury skóry oraz przyspieszeniomierz 3D. Dokładność pomiarów na poziomie 98,2% została certyfikowana w Philips Biosensing Lab.
  • Monitorowane parametry: Ciągły pomiar ponad 70 biomarkerów m.in. liczba kroków, natlenienie krwi, ocena regeneracji organizmu, poziom stresu, temperatura ciała, tętno, częstotliwość oddechów, zmienność rytmu zatokowego serca (HRV), ilość wypitej wody, liczba spożytych kalorii, monitorowanie snu, monitorowanie sportu i aktywności, monitorowanie stanu zdrowia, monitorowanie cyklu menstruacyjnego, wykrywanie drzemek, wyznaczanie indywidualnych okien kofeinowych.
  • Aplikacja i AI: Darmowa aplikacja LifeOS wspierana przez asystenta Luna AI Coach, brak jakichkolwiek płatnych subskrypcji po zakupie sprzętu.
  • Łączność i kompatybilność: Bluetooth Low Energy (BLE 5). Pełna kompatybilność z iOS 14+ (wsparcie dla asystenta głosowego Siri) oraz Android 6+.
  • Dostępne kolory: Stardust Silver (Srebrny Połysk), Rose Gold (Różowozłoty Połysk), Lunar Black (Czarny Mat), Sunlit Gold (Złoty Połysk), Midnight Black (Czarny Połysk).
  • Gwarancja i logistyka: 2 lata gwarancji; produkt z oficjalnej, polskiej dystrybucji.

Podsumowanie


Co mnie pozytywnie zaskoczyło?


Największym pozytywnym zaskoczeniem całego testu było dla mnie to, jak naturalnie Luna Ring 2.0 wpasował się w moje codzienne życie.

Przed rozpoczęciem testów obawiałam się dwóch rzeczy. Po pierwsze samego pierścienia – że będzie niewygodny, że będzie przeszkadzał podczas codziennych czynności i że cały czas będę świadoma jego obecności. Po drugie aplikacji – że będzie kolejnym źródłem powiadomień, przypomnień i komunikatów walczących o moją uwagę.

Żadna z tych obaw się nie potwierdziła.

Po znalezieniu odpowiedniego miejsca na dłoni pierścień stał się niemal niezauważalnym elementem codzienności. Aplikacja z kolei okazała się zaskakująco dyskretna. Zamiast próbować zarządzać moim życiem, raczej zachęcała do większej uważności na własne nawyki i potrzeby organizmu.

Luna Ring 2.0 nie wywołał w moim życiu rewolucji. I właśnie to uważam za jego największą zaletę. Nie próbował mnie zmieniać na siłę. Raczej pomagał zauważać rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałam lub nie traktowałam wystarczająco poważnie.

Największe pole do rozwoju


O ile sam pierścień sprawia wrażenie produktu bardzo dopracowanego, o tyle w aplikacji wciąż widać, że jest aktywnie rozwijana. Dotyczy to przede wszystkim tłumaczeń, miejscami ograniczonej intuicyjności interfejsu, braku wersji desktopowej oraz niewielkich możliwości późniejszej korekty części danych.

Początkujących użytkowników może również przytłoczyć liczba dostępnych informacji. Nie wszystkie wskaźniki są wyjaśnione w sposób równie przystępny, a część funkcji wymaga czasu, aby w pełni zrozumieć ich znaczenie.

Krótko mówiąc: sprzęt zrobił na mnie lepsze wrażenie niż aplikacja. Pierścień wygląda i działa jak produkt dojrzały. Aplikacja ma ogromny potencjał, ale nadal widać, że jej rozwój trwa. Tu bardzo cieszy fakt, że rozwój ten wydaje się na bieżąco uwzględniać uwagi realnych użytkowników – takie doświadczenie nie jest częste w świecie aplikacji użytkowych (ani – bądźmy szczerzy – jakichkolwiek innych).

Czy kupiłabym Luna Ring 2.0?


Tak. Z uwagi na cenę nie byłby to jednak zakup spontaniczny.

Przed rozpoczęciem testów prawdopodobnie szukałabym przede wszystkim funkcji płatności zbliżeniowych. Po kilku tygodniach użytkowania wiem już, że nie to okazało się najważniejsze.

Największą wartość przyniosły mi informacje dotyczące snu, regeneracji i codziennych nawyków. To właśnie te obszary sprawiły, że zaczęłam inaczej patrzeć na własny rytm dnia.

Gdybym dysponowała odpowiednimi środkami, kupiłabym Luna Ring 2.0 bez większych wahań. Jednocześnie uważam, że różnego rodzaju promocje, możliwość zakupu na raty czy okresowe obniżki cen mogłyby znacząco zwiększyć dostępność tego typu urządzeń.

Jeśli mówimy już o finansach, bardzo dużym plusem jest także brak dodatkowych płatnych subskrypcji. Producent zapewnia stałe działanie pierścienia i aplikacji oraz dostarcza wszelkie aktualizacje już bez dodatkowych opłat. Takie podejście mnie osobiście bardzo przekonuje, zwłaszcza w czasach wymuszania modelu subskrypcyjnego w coraz większej liczbie branż.

Specjalna zniżka dla czytelników eGospodarka.pl


Jeśli moja recenzja pomogła Ci w podjęciu decyzji i chcesz przetestować to urządzenie w swojej codzienności, producent przygotował dedykowany kod rabatowy. Przy zamówieniu wpisz kod: EGOSPODARKA13 aby otrzymać 13% zniżki.

Ważne informacje: Kod obowiązuje wyłącznie na urządzenie Luna Ring na oficjalnej stronie www.lunaring.pl i nie łączy się z innymi promocjami i kodami rabatowymi. W ramach 13% rabatu zawarty jest już zwrot kosztu sizing kitu, kosztów przesyłki oraz dodatkowy rabat na Smart Ring Luna.


Dla kogo?


Luna Ring 2.0 szczególnie poleciłabym osobom pracującym zmianowo, mającym problemy z regularnym snem, pracownikom biurowym i wszystkim tym, którzy chcieliby lepiej zrozumieć własną regenerację oraz codzienne nawyki.

To również bardzo ciekawa propozycja dla osób, które nie lubią nosić smartwatcha albo nie chcą być stale rozpraszane przez ekran na nadgarstku. Dyskretna forma pierścienia sprawia, że technologia niemal znika w tle.

Myślę też, że dobrze odnajdą się z nim osoby lubiące dane, ale niekoniecznie zainteresowane obsesyjnym śledzeniem każdego parametru organizmu.

Nie polecałabym go natomiast osobom oczekującym urządzenia medycznego, szukającym przede wszystkim płatności NFC, niechętnie korzystającym z aplikacji mobilnych albo liczącym na natychmiastowe efekty bez regularnego noszenia pierścienia.

***

Pierścień Luna Ring 2.0 nie zmienił mojego życia.

Zrobił coś znacznie ciekawszego.

Sprawił, że zaczęłam lepiej zauważać własne rytmy, granice i nawyki. Pokazał, że czasami różnica między dobrym a gorszym dniem nie wynika z jednej wielkiej decyzji, ale z wielu drobnych elementów – jakości snu, nawodnienia, regeneracji czy zwykłej codziennej uważności.

Nie jest to magiczne urządzenie zdrowotne ani elektroniczny odpowiednik lekarza. To raczej dyskretne narzędzie do obserwowania samego siebie. Potrafi być zaskakująco użyteczne, pod warunkiem że damy mu czas na poznanie naszych nawyków i będziemy regularnie z niego korzystać.

I być może właśnie dlatego po zakończeniu testów nadal noszę ten pierścień na palcu.



Artykuł przygotowany przy współpracy płatnej z firmą Luna

oprac. : Joanna Gacka / materiał partnera

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: