Wąskie gardło, czyli jak przeciążony dział HR hamuje rozwój całej firmy
2026-04-07 00:06
Działy personalne toną w administracji zamiast dbać o dobrostan © pexels
Przeczytaj także: Zarządzanie ludźmi: jak zrekrutować HR-owca?
Z tego tekstu dowiesz się m.in.:
- Dlaczego działy HR stają się „wąskim gardłem” w organizacjach?
- Jak nadmiar obowiązków wpływa na efektywność i komunikację w firmie?
- Jakie konsekwencje dla biznesu niesie przeciążony dział HR?
- Jakie rozwiązania mogą odciążyć HR i poprawić funkcjonowanie organizacji?
fot. pexels
Działy personalne toną w administracji zamiast dbać o dobrostan
Nawet 60 proc. zadań HR nie jest związanych z dobrostanem pracowników
Trafiają tam świetne inicjatywy – pomysły menedżerów i zapytania pracowników – ale niewiele z nich jest realizowanych. Skutki tego paraliżu uderzają w codzienną pracę: procesy znacząco się wydłużają, a pracownicy powoli tracą wiarę w swoją podmiotowość w organizacji. To oznacza, że HR przestaje być funkcją wspierającą, a zaczyna realnie blokować tempo działania firmy – wyjaśnia Magda Pietkiewicz.
Anatomia organizacyjnego chaosu – dysproporcja między zadaniami a zasobami
Skalę przeciążenia dobitnie obrazują twarde dane. Z raportu Society for Human Resource Management State of the Workplace 2025 wynika, że aż 62% specjalistów HR przyznaje, że ich zespoły funkcjonują na skraju wydolności. Dodatkowo 57% działów boryka się z fizycznymi brakami kadrowymi. To obciążenie pracą i jego wpływ na efektywność widzą już nawet pracownicy – skuteczność działów personalnych ocenia pozytywnie zaledwie 4 na 10 zatrudnionych.
To nie brak kompetencji, lecz przeciążenie systemowe sprawia, że HR traci swoją efektywność przestaje być tym samym zdolny do pełnienia roli swoistego łącznika między zarządem a pracownikami.
Nie da się skupić się na pracowniku, gdy żongluje się administracją, rekrutacjami i inicjatywami zarządu. Pamiętajmy, że HR to też pracownicy i ich motywacja również może spaść. Jak taka osoba ma wtedy budować well-being innych? – podkreśla ekspertka.
Zator komunikacyjny i równia pochyła zaangażowania
Kiedy HR jest zablokowany, cierpi na tym cała firma, ponieważ zamiera kluczowy obieg informacji. Opóźniają się oceny okresowe, brakuje czasu na rzetelny feedback, a komunikaty od zarządu docierają do zespołów z opóźnieniem lub w zniekształconej formie.
Z danych raportu Enpulse Zaangażowanie 2025 wynika, że aż 40% pracowników ocenia przepływ informacji w firmie jako niewystarczający, a podobny odsetek deklaruje brak zaufania do decyzji kierownictwa. W rezultacie coraz mniej osób ma poczucie, że ich głos i dobrostan są realnie brane pod uwagę. To z kolei prowadzi do spadku zaangażowania.
Ekspertka podkreśla, że gdy przepływ informacji w firmie zaczyna szwankować, organizacja traci dostęp do realnego obrazu sytuacji, a decyzje podejmowane są na podstawie niepełnych danych i - co gorsza - przeczuć.
W efekcie strategia zaczyna rozmijać się z rzeczywistością, a koszty tego rozjazdu są liczone w setkach tysięcy złotych – mówi Magda Pietkiewicz.
Zasada "maski tlenowej" także w biznesie
Jak wyjść z tego kryzysu i udrożnić firmowe procesy? Przede wszystkim dział personalny musi najpierw zadbać o własne narzędzia i zoptymalizować swoje procesy, by móc ponownie skutecznie wspierać pracowników.
Według raportu Deloitte Global Human Capital Trends 2025 nawet ponad połowa czasu pracy działów HR jest wciąż poświęcana zadaniom administracyjnym, które w wielu przypadkach mogłyby zostać zautomatyzowane. Główną rekomendacją dla firm jest w tym kontekście kluczowe odciążenie HR-u poprzez inwestycję w technologie.
Zdaniem Pietkiewicz, nowoczesne technologie mogą znacząco odciążyć HR, jednak wiele firm wciąż nie wykorzystuje ich pełnego potencjału, co w przyszłości może pogłębić problemy organizacyjne.
To niebezpieczne, jeśli teraz nie zadbamy o fundamenty, czyli automatyzację i narzędzia, które zdejmują z zespołów powtarzalną pracę, za chwilę będziemy nadrabiać zaległości pod presją czasu. A tak nie buduje się niczyjego zaangażowania – alarmuje ekspertka.
Podatek od braku uważności
Brak uwagi wobec pracowników i ich potrzeb przekłada się bezpośrednio na straty finansowe i spadek efektywności całej organizacji podkreśla ekspertka i dodaje:
Pamiętajmy, że każdy niezaangażowany pracownik to „dziura” w budżecie rzędu 35 tysięcy złotych rocznie. Przy skali kilkunastu osób mówimy już o naprawdę dużych kwotach, które wyciekają z firmy tylko dlatego, że nikt nie miał czasu wysłuchać zespołu. To w praktyce podatek od braku uważności – koszt, który firmy płacą nie w fakturach, ale w utraconym zaangażowaniu i wynikach – dodaje Magda Pietkiewicz.
oprac. : Aleksandra Baranowska-Skimina / eGospodarka.pl
Przeczytaj także
Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ
Komentarze (0)


Od employer brandingu do kontroli kosztów. Jak zmienia się rola HR w erze drogiego kapitału?


Nie każdy musi płacić podatek za 2025 rok. Jakie dochody są zwolnione z PIT?