|
Nieruchomości | Opinie | Sklep komputerowy | Grupy dyskusyjne | Sklepy internetowe | Książki |
||
|
Dziś jest |
AktualnościGospodarka![]() |
Polska: wydarzenia tygodnia 10/201006.03.2010, 23:15
Komentarz do wydarzeń gospodarczych Z NOTATNIKA ZŁOŚLIWCA z cyklu WŁOSZCZOWA TO MAŁE MIKI! Zanim przejdę do ważnych spraw gospodarczych proponuję małą refleksję z cyklu „oj życie nasze życie”... Niekiedy mam wrażenie, że patrząc i oceniając z pozycji zwykłego obywatela to, co czyni władza, trzeba mieć nie tylko szeroką wiedzę i dużą wyobraźnię, ale też potrzebne jest spore poczucie humoru i wiele wyrozumiałości. Mówiąc o PKP wielu z nas skojarzy sobie Włoszczową, która niedawno zyskała dworzec i zatrzymywanie się pociągów, który to fakt przez jakiś czas zajmował czołowe miejsca w serwisach informacyjnych. Pamiętałem to wydarzenie, ale jednak dotąd nie traciłem wiary w to, że głównym, najważniejszym celem dla takiego przewoźnika jak PKP winno być i jest zadowolenie pasażera i to właśnie pasażer zawsze musi być w centrum uwagi decydentów takiej firmy. Teraz jednak, w świetle ostatnich doświadczeń mojego przyjaciela z podróży koleją zmieniam zdanie i myślę nawet, że nie jest to prawdą, a wobec przygody z koleją mojego przyjaciela - Włoszczowa to małe miki. Sądzę też, że warto wobec przypadku Włoszczowej zmniejszyć krytykę, bo otwarcie dworca i zrobienie tam przystanku (na wniosek polityka), mimo wątpliwych okoliczności towarzyszących temu wydarzeniu, jest jednak związane z korzyścią dla lokalnego środowiska! Ale powróćmy do przypadku „innowacyjnej” koncepcji organizacji przejazdu kolejowego na przykładzie podróży z Kielc do Gliwic.... Przyjaciel jechał z seminaryjnego wykładu z Kielc do Gliwic we wczesnych godzinach wieczornych. Kupił bilet na cały przejazd w Kielcach. Nieborak nie wiedział, że kolej „doskonaląc” swoją organizację podzieliła się na różne firmy mimo że pociągi jeżdżą po tych samych torach, zatrzymują się na PKP-owskich przystankach i wyglądają zupełnie tak samo, jak w dawnej PKP. Na wzmiankowanej trasie przyjaciel miał dwie przesiadki: w Krakowie i w Katowicach, gdzie jak się okazało zmieniały się firmy kolejowe, które co oczywiste mają różne konta i załogi konduktorskie. Ponieważ w zimie trudno mówić o punktualności pociągów więc tak się stało, że w Krakowie zmienił się przewoźnik i bilet do Katowic okazał się nieważny. W tej sytuacji konduktor na bilecie dał adnotację, że pasażer nie wykorzystał biletu z Krakowa (co pozwala odzyskać pieniądze), ale też wypisał nowy bilet swojej firmy (oczywiście z dopłata manipulacyjną). Jakby tego było mało w Katowicach znowu zmienił się przewoźnik, w którym co prawda kielecki bilet mógłby być ważny, gdyby nie zapis krakowskiego konduktora o niewykorzystaniu i unieważnieniu biletu na trasie od Krakowa (z odpowiednią pieczątką i podpisem). Znowu wypisywanie i znowu dopłata manipulacyjna... Zmęczony tym opowiadaniem przyjaciel zakończył swoją opowieść kilkoma konstruktywnymi, chociaż złośliwymi) wnioskami:
Na koniec tych innowacyjnych zmian można powrócić do początku, gdy wszystko było pod jedną komendą i powołać generalną dyrekcję, bo uzasadnione będzie powołanie generalnego dyspozytora i koordynatora, gdyż porządek na torach musi być... Przyjaciel swoje opowiadanie zakończył pytaniem: komu przeszkadzało to co było wcześniej?... Bez odpowiedzi pozostawiam pytanie: czy znajdzie się tu jakieś miejsce dla myślenia o pasażerach? A teraz słów kilka o innych „kwiatkach”, czyli powracamy do naszego dawnego cyklu o naszych baranach... 1. Wiedzieliśmy, jaki jest stopień wyeksploatowania polskich elektrowni i jakie będą potrzeby wytwórcze. Wiedzieliśmy, że za pięć lat deficyt mocy wyniesie ok 8%. Przez kilka lat negocjowaliśmy z Litwą, a także Łotwą i Estonią budowę wspólnej elektrowni atomowej w litewskim Ignalinie. Nic z tego nie wyszło i chyba w dającej się przewidzieć perspektywie nie wyjdzie. Po prostu: nasi partnerzy nie będą mieć środków (w 2010 roku skurczy się PKB krajów bałtyckich: Estonii o 1,5%, Łotwy o 4,5% i Litwy o 3,0%). Litwa zamknęła starą elektrownię w Ignalinie i teraz importuje energię elektryczną, której koszt dla klientów wzrósł o ok. 30%. Na razie nie straciliśmy pieniędzy, ale straciliśmy cenny czas... 2. Kupiliśmy kombinat petrochemiczny w Litewskich Możejkach (za 2,4 mld USD i zainwestowaliśmy w modernizację kolejne 1,2 mld USD). Była to oczywista decyzja polityczna, bo daliśmy cenę zaporową, by nie weszły tam rosyjskie firmy. Zrobiliśmy to mimo że wcześniejsi inwestorzy (firma amerykańska) wycofali się z Możejek, gdy rosyjskie firmy przestały dostarczać ropę rurociągami, przez co interes okazał się nieopłacalny. Kupując Możejki trzeba było liczyć się z podobnym wariantem, co też nastąpiło. Dziś Możejki generują miliardowe straty i ostatnio toczą się już rozmowy Orlenu z rosyjskim TNK-BP na temat jego wejścia kapitałowego do Możejek. Jednak nikt nie da za wejście do Możejek tego, co my tam zainwestowaliśmy... 3. Mimo, że grozi nam brak energii, to jednak od kilku już lat na wysokim szczeblu dyskutowano o łączniku energetycznym między Polską i Litwą. My zwlekaliśmy z realizacją, bo... oddanie do użytku tego połączenia otwiera naszą sieć na tani, konkurencyjny prąd z Białorusi i Rosji... W dalszym ciągu sprawa ślimaczy się, chociaż otrzymaliśmy od Unii dotację na tą inwestycję. 4. Rosjanie rozpoczęli już budowę elektrowni atomowej w Kaliningradzie, proponując firmom polskim i niemieckim wejście kapitałowe do tego projektu. Elektrownie mają dawać prąd do sieci polskiej i niemieckiej. Jeśli przystąpimy do tego przedsięwzięcia, to kabel energetyczny zostanie doprowadzony do Gdańska. Jeśli nie, to kabel ten zostanie poprowadzony wprost do Niemiec obok gazociągu Nord Streem. Mój przyjaciel rezygnując z omówienia w tym miejscu „wspaniałego biznesu” z prywatyzacją PZU... proponuje odsprzedanie części Możejek Rosjanom, by za te pieniądze wejść do elektrowni atomowej w Kaliningradzie. Prosty interes: Rosjanie dostarczają do Możejek ropę i kombinat zacznie generować zyski w zamian za obecne duże straty, a wchodząc kapitałowo w rosyjską elektrownię atomową (wraz z niemieckimi firmami) zyskujemy dostawy energii i udziały w opłacalnym przedsięwzięciu. Chyba ta jego propozycja jest zbyt prosta, by była realna w Polsce, gdzie dużą rolę w gospodarczych decyzjach odgrywa polityka historyczna... Mój przyjaciel uważa, że małe są szanse na realizację tej koncepcji, ale czy to oznacza, że należy liczyć się z kolejnym rozwiązaniem w stylu reorganizacji transportu kolejowego, lub prywatyzacji PZU?... tytuł : Polska: wydarzenia tygodnia 10/2010
oprac. : Magdalena Kolka / Global Economy
Zainteresował Cię ten artykuł? Przeczytaj podobne. Kliknij i wybierz temat:gospodarka, wydarzenia, komentarz gospodarczy, Polska Skuteczne kierowanie zespolem lub firmą a takze sprawne funkcjonowanie w obecnie juz coraz bardziej globalnym świecie, nie jest mozliwe bez rozumienia istoty zjawisk i procesów we wspólczesnej globalnej gospodarce. Dlatego firma 2000 PLUS CONSULTING oddala do dyspozycji swoich czytelników wydawnictwo internetowe pod adresem www.globaleconomy.pl . Zapewnia ono bezpośredni i szybki dostep do:
Twórcami tego wydawnictwa są wysokiej klasy doświadczeni menedzerowie, konsultanci, naukowcy. Wiecej na temat wydawnictwa znajdziesz tutaj .
|
||||||||||
| O serwisie . Dla prasy . Regulamin . Polityka prywatności . Reklama . Kontakt . Uwagi i błędy |
Copyright © Kasat Sp. z o.o.