AktualnościGospodarka![]() |
Tydzień 20/2009 (11-17.05.2009)16.05.2009, 22:57
Komentarz do wydarzeń gospodarczych ŁYŻKA DZIEGCIU W BECZCE MIODU Niekiedy można zauważyć, że sprawom pozytywnym, które mogłyby być powodem do zadowolenia,czy nawet radości dla równowagi towarzyszy wydarzenie lub informacja tonująca ten stan ducha, lub nawet go blokująca. Niedawno świętowaliśmy pięciolecie uczestnictwa w Unii i podsumowywaliśmy uzyskane w tym okresie wyniki gospodarcze. Mówiliśmy, że PKB per capita w Polsce wzrósł z 43% średniej unijnej w 2003 r. do prawie 51% w 2008 r., że w tym okresie nasze corocznie do 2008 r. obroty handlowe wzrastały niemal o 20%, że przy stosunkowo wysokim wzroście gospodarczym udało się utrzymać niską inflację, że dotąd otrzymaliśmy środki finansowe netto w wysokości 14 mld euro, a gdy do 2013 roku wpłacimy składki do unijnego budżetu w wysokości 21 mld euro, to otrzymamy z niego ponad 91 mld euro... Prócz tego jedna z ostatnich prognoz KE wskazuje, że pod względem wartości dochodu narodowego, w tym roku wyprzedzimy Szwecję i Belgię i staniemy się siódmą co do wielkości gospodarką w Unii Europejskiej (10 lat temu zajmowaliśmy 11. miejsce, ale w poprzednich latach udało nam się już wyprzedzić Danię, Austrię). Łyżką dziegciu jest jednak to, co nam zagraża dziś i w najbliższej przyszłości. Poświęćmy tej sprawie nieco uwagi... Nasze społeczeństwo w ciągu tych niemal 20 lat w znacznym stopniu zmieniło się. Dziś nie działa na jego poglądy tak jakbyśmy tego oczekiwali to, że wkrótce staniemy się siódmą potęgą gospodarczą Europy i z pewnymi szansami na sukces staramy się uzyskać najważniejsze stanowiska w strukturach unijnych. Myślę także, że stosunkowo mało jest osób takich, które dumnie wypną pierś tylko z powodu, że w tym roku wielkością PKB wyprzedzimy jeszcze Szwecję i Belgię. Trudno się temu dziwić, że przyjmując do wiadomości te prognozy, w pierwszej kolejności zastanawiamy się nad tym, co to da każdemu z nas i naszym rodzinom dziś, jakie to stwarza perspektywy na dającą się przewidzieć przyszłość. Nie ulega wątpliwości, że ponieważ znikły podstawowe trudności w poruszaniu się naszych rodaków po świecie, więc na własne oczy widzimy ile jeszcze brakuje nam do osiągnięcia poziomu życia w bogatej części Europy. Dlatego mam wrażenie, że niewielu z moich rodaków ma wyrzuty sumienia, że gdy myśli o przyszłości, to w pierwszej kolejności myśli o tym co dotyczy niego, jego bliskich i jego bliskiego otoczenia. Mam też wrażenie, że obecny kryzys umacnia ten sposób myślenia... Jednak patrzenie w przyszłość i myślenie o sobie i najbliższych oraz o tym co nas czeka jutro i w dającej się przewidzieć przyszłości nie powinno nam zasłonić szerszego spojrzenia wokół siebie i myśleć w kategoriach miasta, regionu czy kraju. Chcę zwrócić uwagę na to, że jakie będzie to jutro nasze i naszych bliskich zależy także w dużym stopniu od tego, jak ukształtują się warunki gospodarcze w najbliższych miesiącach, w jakim stanie będzie nasza gospodarka w chwili, gdy świat zobaczy to przysłowiowe „światełko w tunelu” i ruszy do odrabiania strat poniesionych w kryzysowym okresie. Dlatego rozumienie i pochwalanie troski o swoje rodziny nie jest u mnie równoważne z akceptacją dla agresywnych działań nakierowanych na wymuszenie nowych uprawnień i korzyści dla siebie, firmy, czy też grupy zawodowej. Moim zdaniem w tym trudnym okresie niekiedy nawet jest konieczność akceptacji ograniczeń, czy też rezygnacji z posiadanych uprawnień, bo tego wymaga sytuacja, bo czy chcemy czy nie, to płyniemy na jednej łódce. Dlatego nie pochwalam wykorzystywania branżowych możliwości (czy historycznych zasług), by wymusić lepsze warunki, by być traktowanym inaczej niż inni... Już rok ubiegły dawał nam sygnały, że 2009 rok może być bardzo trudny. Jak pamiętamy w 2007 roku deficyt budżetowy wyniósł ok. 2% PKB, a w 2008 roku wyniósł on już 3,9% PKB (przy wzroście gospodarczym na poziomie 4,8%). Według ocen KE tegoroczna dziura w finansach publicznych wzrośnie minimum do 6,6% PKB i dziś warto zastanowić się, kiedy popełniliśmy błąd. Warto przypomnieć, że poprzedni rząd w bardzo dobrej sytuacji nie wykorzystał jej, by uporządkować i zracjonalizować budżet, a przede wszystkim wydatki. Gdy już sygnalizowano nadchodzące światowe zagrożenia kryzysowe wprowadzono ulgę podatkową na dzieci, obniżkę składki rentowej oraz waloryzowano renty, emerytury i wypłaty pomocy socjalnej. W 2008 roku te decyzje w połączeniu z mniejszymi dochodami budżetowymi spowodowały wzrost deficytu, a był to już okres, kiedy rozwijający się światowy kryzys nabierał siły. Eksperci wskazują, że: niższa składka rentowej w porównaniu z 2007 r. spowodowała spadek dochodów budżetu o 1 pkt proc. PKB; obniżenie dochodów na skutek ulgi prorodzinnej to 0,5 pkt proc. PKB; podwyższenie wydatków z racji ponownej corocznej waloryzacji rent i emerytur to kolejne 0,5 pkt proc. PKB. W sumie te decyzje podjęte w 2007 r. zaowocowały wzrostem deficytu sektora finansów publicznych o 2 pkt proc. w 2008 r. Nie ulega wątpliwości, że obecny silny spadek eksportu (spowodowany w pierwszej kolejności recesją w niemieckiej gospodarce), spadek wydatków inwestycyjnych oraz spadek tempa wzrostu konsumpcji na pewno wywołają poważne konsekwencje budżetowe. Dlatego od początku 2009 roku wątpliwe były deklaracje polityków o zamiarze utrzymania deficytu budżetowego w wysokości zapisanej w ustawie sejmowej. Nie chcę przesądzać, czy będzie on wyższy o kolejne 20 czy 40 mld zł. Teraz trzeba liczyć się z kolejną akcją cięcia wydatków, ale to na pewno nie wystarczy (na przeszkodzie stoją dziś tzw. wydatki sztywne). Należy liczyć się zmianą akcyzy, a także z nowym rokiem ze zmianami w podatkach, ulgach i opłatach. Nie ulega wątpliwości, że w obecnej sytuacji warto też rozważyć propozycję grupy SHADOW GN - najlepszych specjalistów od światowej gospodarki (działającej pod kierunkiem Josepha Stiglitza, noblisty i byłego głównego ekonomisty Banku Światowego), która kilka dni temu określiła rekomendowane kierunki działań dla rządów krajów sugerując aby:
Wiem, że to co piszę nie jest popularne, ale sytuacja zaczyna robić się poważna... Wiem też, że to co piszę to więcej niż łyżka dziegciu, a będą też tacy, którzy w tym mikrokomentarzu nie dostrzegą zbyt wiele miodu, nie mówiąc już o beczce... tytuł : Tydzień 20/2009 (11-17.05.2009)
oprac. : Magdalena Kolka / Global Economy
Zainteresował Cię ten artykuł? Przeczytaj podobne. Kliknij i wybierz temat:gospodarka, wydarzenia, komentarz gospodarczy, Polska Skuteczne kierowanie zespolem lub firmą a takze sprawne funkcjonowanie w obecnie juz coraz bardziej globalnym świecie, nie jest mozliwe bez rozumienia istoty zjawisk i procesów we wspólczesnej globalnej gospodarce. Dlatego firma 2000 PLUS CONSULTING oddala do dyspozycji swoich czytelników wydawnictwo internetowe pod adresem www.globaleconomy.pl . Zapewnia ono bezpośredni i szybki dostep do:
Twórcami tego wydawnictwa są wysokiej klasy doświadczeni menedzerowie, konsultanci, naukowcy. Wiecej na temat wydawnictwa znajdziesz tutaj .
|
||||||||||
| O serwisie . Dla prasy . Regulamin . Polityka prywatności . Reklama . Kontakt . Uwagi i błędy |
Copyright © Kasat Sp. z o.o.