AktualnościGospodarka![]() |
Tydzień 13/2009 (23-29.03.2009)28.03.2009, 22:57
Komentarz do wydarzeń gospodarczych O SOLIDARYZMIE SPOŁECZNYM, czyli O PŁYNIĘCIU W JEDNEJ ŁODZI Obecna sytuacja gospodarcza i prognozy jej rozwoju zastały naszą gospodarkę, ale i nasze społeczeństwo w niezwykle trudnej sytuacji. W szybkim, a niekiedy też chaotycznym rozwoju brutalnie zatrzymał nas globalny kryzys. Niedawno (bo było to przecież tylko dwadzieścia lat temu) otwarły się przed nami możliwości wynikające z wprowadzanych reform gospodarczych, w wyniku których nastąpiły towarzyszące reformom przemiany w życiu społecznym. Trudno powiedzieć, w jakim stopniu w tym okresie poziom tak naszej gospodarki, ale też kultury społecznej zbliżył się dziś do tego, co reprezentują te kraje, które kiedyś były i dziś jeszcze są dla nas wzorcem. W mojej ocenie przemiany społeczne, a przede wszystkim nasze potrzeby rozwinęły się znacznie szybciej niż przemiany gospodarcze i realne możliwości realizowania tych potrzeb. Uważam też, że ewolucja postaw społecznych moich rodaków nie stworzyła jakiejś nowej, zdecydowanie wyższej jakości, po prostu jest inaczej. Społeczeństwo zatomizowało się, zdecydowana większość ludzi zamknęła się w skorupie indywidualnych (a nawet egoistycznych) interesów, każdy ma na celu podniesienie własnego poziomu życia, realizacji własnych potrzeb, zwiększenia swojego, wąsko rozumianego bezpieczeństwa. Nie nauczyliśmy się rozumienia świata, w którym żyjemy, a co skrótowo nazywałbym świadomością swojego otoczenia społecznego. Obecny kryzys wyostrzył te zjawiska i nie zawsze potrafimy we właściwym momencie zareagować, gdy wokół widzimy ludzi praktycznie bezbronnych wobec kryzysowych zagrożeń. Jak ocenić i jak zareagować na to, co robimy teraz, jak się zachowujemy?... W konstrukcji tego, co nazywamy życiem społecznym jest zakodowana hierarchizacja, która w każdej chwili wskazuje miejsce i rolę praktycznie każdemu z nas. Mówiąc to mam na myśli związane z tymi pojęciem bardzo różnie realizowane prawa i obowiązki jednostki, a także obszar, w którym istnieje złożona sieć powiązań międzyludzkich, a w którym możemy i powinniśmy się względnie bezpiecznie poruszać i dokonywać indywidualnych wyborów. Jest dobrze, gdy tak w społeczeństwie, jak i w jego poszczególnych grupach kształtuje się organizacyjna struktura hierarchiczna oparta na autorytetach. Mówiąc o autorytecie mam na myśli ten specyficzny sposób zaufania do ludzi na różnych szczeblach władzy, który zwykle budowany jest na solidnej i zaawansowanej wiedzy, zweryfikowanej doświadczeniem, na kierowaniu się uniwersalnymi zasadami w codziennym życiu i na rzetelności w wywiązywaniu się z codziennych obowiązków nie tylko wobec najbliższych... Ważne jest też to, by ludzie wyniesieni wyżej na wyróżnione pozycje w strukturze organizacyjnej życia społecznego nie stracili tych cech pełniąc później ważne funkcje, aby nie zatracili tej specyficznej wrażliwości na problemy tych, których reprezentują, w imieniu których sprawują władzę. Myślę tu o szeroko rozumianym (chociaż różnie przez wielu z nas) solidaryzmie społecznym. Niestety w ostatnich miesiącach (trudnych nie tylko dla światowej gospodarki, ale także dla milionów pracowników) widzę wiele przykładów pozwalających mi ocenić, w jakim stanie jest dziś treść tego, co nazywałem solidaryzmem społecznym. Zachowania wielu z tych, którzy posiadają władzę nad innymi tak na różnych szczeblach drabiny społecznej, jak i w biznesie wyraźnie odbiega nie tylko od norm, także od tego, co nazywa się zwykłą przyzwoitością. A teraz kilka przykładów... Przykład z USA Nie będę uzasadniał tezy, że świat polityki i finansów przyczynił się do obecnego kryzysu. Winni są finansiści, bo działając w wąsko rozumianym interesie swoim i swoich instytucji doprowadzili do kryzysu. Ale winni są też politycy, bo nie zapobiegli kryzysowi poprzez stworzenie prawnych ograniczeń dla w takim stopniu szkodliwych praktyk (a trudno mi uwierzyć, że nie zdawali sobie sprawy z niebezpieczeństw). Na obecne tego skutki można patrzeć z różnych punktów widzenia. Można wskazać, że z powodu kryzysu (według Fed) majątki Amerykanów zmalały w ubiegłym roku łącznie o 11 bln USD (a 11 bln USD to kwota bliska sumie dochodów narodowych Niemiec, Japonii i Wielkiej Brytanii w jednym roku). Można też powiedzieć, że tylko w USA wartość „toksycznych" aktywów w bankach, opartych na niespłacalnych długach hipotecznych wynosi ok. 2 bln USD. Jednak ja chcę zwrócić uwagę na to, że od grudnia 2007 roku gospodarka amerykańska straciła 4,4 miliona miejsc pracy, przy czym ponad połowę w ostatnich czterech miesiącach, a według sekretarza stanu ds. europejskich we francuskim MSZ Bruno Le Maire'a w ciągu najbliższego roku może zniknąć z rynku UE nawet 25 mln miejsc pracy! Wydawać by się mogło, że ważnym obiektem troski winni być często nie mający wielu szans ludzie, którzy utracili pracę. Prawda, dostali obniżki podatków. jednak amerykański rząd tylko w ciągu ostatnich 6 miesięcy dał AIG w ramach pakietu ratunkowego aż 173 mld USD (z kieszeni podatników), a kierownictwo tego giganta (winne kłopotów) w połowie marca wypłaciło swoim dyrektorom 165 mln USD premii! W sumie premie dostało 418 menedżerów!...Czy ta „śmietanka” społeczeństwa amerykańskiego ma świadomość, że także przez nich miliony tracą pracę? Czy ma świadomość, że tzw. „trzecia fala” światowego kryzysu najmocniej uderzy w kraje najbiedniejsze, co grozi nawet kryzysem humanitarnym? A oznacza to, że należy liczyć się ze spadkiem poziomu życia w tych krajach redukując cały, dotychczasowy postęp w redukcji ubóstwa w ostatnich latach. Ostatni raport MFW mówi, że „22 kraje o niskim dochodzie, które mają perspektywę poważnych problemów finansowych stoją w obliczu załamania wzrostu gospodarczego, eksportu, inwestycji zagranicznych na ich terenie i zmniejszenia dochodów swoich emigrantów”. Przykłady z Polski Rząd przygotowuje antykryzysowy pakiet dotyczący rynku pracy. Słusznie namawia do dogadywania się pracodawców i pracowników w sprawie obniżki wynagrodzenia zamiast zwolnień. Nastąpiły też cięcia w wielu programach wydatków budżetowych. Można to uznać za uzasadnione posunięcia, gdyby.... To „gdyby” wynika z moich wątpliwości co do postępowania samych rządzących, którzy w parlamencie nie zablokowali podwyżek własnych zarobków i nie zredukowali wydatków na swoje biura poselskie, a także na partie polityczne. Powstało też wiele dobrze płatnych stanowisk tak na najwyższym szczeblu (np. kancelaria prezydencka), jak i w gabinetach politycznych różnych szczebli. Nie można też się dziwić, że za tym przykładem poszło kierownictwo Kompanii Węglowej podwyższając swoje zarobki, co ośmieliło górników do zastosowania tradycyjnej „technologii” presji na wzrost płac. Jakby tego było mało, po górnikach kolejne grupy zawodowe żądają teraz wzrostu płac. I tak w Polskiej Grupie Energetycznej żądania idą jeszcze dalej, bo pracownicy domagają się nie tylko wzrostu płac o 8%, ale też dodatkowych 4 dni urlopu i większych odpisów na fundusz socjalny. Obecnie pracownicy tej PGE mają gwarancje zatrudnienia przez najbliższe 6-9 lat... ... Nie tak dawno miałem możliwość zobaczyć skutki podobnego postępowania w małej firmie. Właściciel przed wyjazdem na narty (w Alpy) zmienił samochód na bardziej „prestiżowy”, kupując je w koszty firmy. Pozornie nic w tym nadzwyczajnego, bo to jest jego firma. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że wcześniej tłumacząc to kryzysem zwolnił część załogi, a na pozostałych wymusił zgodę na redukcję płac.. Może ktoś z Was zarzuci mi populizm, cóż... tak też może być. Ale populistami są też kierownictwa innych krajów, które zamroziły płace sobie i administracji państwowej. Szwecja ostatnio dołączyła do Francji i Danii, które w czasie kryzysu zakazały przyznawania premii kierownictwu wszystkich firm państwowych. Dotyczy to w pierwszej kolejności menedżerów wysokiego szczebla, głównie dla kierownictw państwowego i prywatnego funduszu emerytalnego. Rząd zaprosił też głównych udziałowców korporacyjnych do dyskusji o poziomie płac kierownictwa w szwedzkich firmach. Nic więc dziwnego, że ostatnio w związku z kryzysem główny szwedzki związek zawodowy IF Metall zgodził się na zmniejszenie płac i czasu pracy o 20%. A u nas? Wiem, ile zarabia obecnie kierownictwo PKN Orlen (teraz w kłopotach), a wczoraj w dziennikach tv podawano przykładowo ile rocznie zarabiają prezesi PKO BP i BPH (4-4,5 mln zł). Dziwnym zbiegiem okoliczności przeczytałem w piątek artykuł, o konieczności dofinansowania naszych banków z budżetu... Może i w Polsce warto pójść za przykładem Szwecji, Francji i Danii? A swoją drogą chce się powtórzyć za kabaretowym aktorem znany cytat: "Polska to dziwna kraj"... tytuł : Tydzień 13/2009 (23-29.03.2009)
oprac. : Magdalena Kolka / Global Economy
Zainteresował Cię ten artykuł? Przeczytaj podobne. Kliknij i wybierz temat:gospodarka, wydarzenia, komentarz gospodarczy, Polska Skuteczne kierowanie zespolem lub firmą a takze sprawne funkcjonowanie w obecnie juz coraz bardziej globalnym świecie, nie jest mozliwe bez rozumienia istoty zjawisk i procesów we wspólczesnej globalnej gospodarce. Dlatego firma 2000 PLUS CONSULTING oddala do dyspozycji swoich czytelników wydawnictwo internetowe pod adresem www.globaleconomy.pl . Zapewnia ono bezpośredni i szybki dostep do:
Twórcami tego wydawnictwa są wysokiej klasy doświadczeni menedzerowie, konsultanci, naukowcy. Wiecej na temat wydawnictwa znajdziesz tutaj .
|
||||||||||
| O serwisie . Dla prasy . Regulamin . Polityka prywatności . Reklama . Kontakt . Uwagi i błędy |
Copyright © Kasat Sp. z o.o.