eGospodarka.pl

eGospodarka.plWiadomościPublikacje › Mass media online: wolność czy kontrola?

Mass media online: wolność czy kontrola?

2008-04-28 13:39

Mass media online: wolność czy kontrola?

© fot. mat. prasowe

Retoryczne popisy na temat nowych mediów często zawierają tezę, że media elektroniczne pomagają tworzyć społeczeństwo bardziej równe i wyzwolone. Wielką ich zaletą jest natychmiastowy dostęp dla wszystkich, którzy chcą mówić, niezależny od potężnych interesów, które kontrolują treść mediów drukowanych i kanały przekazu radiowego i telewizyjnego. Aby być obecnym w internecie nie trzeba być bogatym i potężnym.
Potencjał nowych mediów w zakresie omijania ustalonych kanałów instytucjonalnych wydaje się także poprawiać szanse wielu ludzi i redukować ich uzależnienie od różnych monopolistycznych źródeł informacji i wpływów. Kiedy każdy dom będzie miał tę technologię — a taki jest kierunek ekspansji — nastąpi, jak się wydaje, powszechny dostęp do dóbr kultury i informacji w przyszłej „wideotopii”. Głosy polityków, którzy nakłaniają nas do doprowadzenia „elektronicznej autostrady” do domów, bibliotek, szkół i miejsc pracy, uważają to zarówno za program aktywnych działań emancypacyjnych, jak i za konieczny warunek postępu gospodarczego.

Krytycy nie zostawili tej wizji w spokoju. Szkoła ekonomii politycznej nie widzi szczególnych powodów, by zmieniać pogląd, zgodnie z którym głównymi beneficjentami „autostrad elektronicznych” w dalszym ciągu będą wielkie firmy elektroniczne i telekomunikacyjne. Nowe media nie różnią się od starych pod względem społecznej stratyfikacji własności i dostępu. Zamożniejsi jako pierwsi pozyskują i unowocześniają technologię, zawsze wyprzedzając biedaków. Zakres możliwości tych grup jest różny, zamożni zawsze są o krok do przodu. Dystans społeczny i informacyjny zwiększa się raczej niż zmniejsza, pojawia się „informacyjny proletariat”, analogiczny do proletariatu społecznego. Wiele się mówi o „podziale cyfrowym” jako następcy „luki informacyjnej”, którą niegdyś przepowiadano jako skutek narodzin telewizji. Warunki historyczne odgrywają rolę w kształtowaniu skutków oddziaływania nowych technologii nie tylko w krajach rozwijających się, ale także w byłych krajach komunistycznych.

Na początku rozwoju nowych mediów masowych wierzono, że zasięg komunikacji oraz potęga radia i telewizji pomogą wypełnić luki w rozwoju społecznym i gospodarczym. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna i media masowe, przynajmniej w ich formach ponadnarodowych, prawdopodobnie więcej zrobią dla własnych społeczeństw niż dla ich potencjalnych beneficjentów w krajach Trzeciego Świata. Wciąż mamy do czynienia z tendencją postrzegania technologii jako czynnika przemiany świata. Trudno dostrzec jakieś zmiany sytuacji, mimo wzrostu możliwości żądania dostępu do nowych mediów i przejmowania środków ucisku kulturowego przez użytkowników i odbiorców. Kierunek, w jakim rozwinęła się nowa technologia telekomunikacyjna zdaje się sprzyjać typowo zachodnim wartościom i formom kulturowym, z ich indywidualizmem i wolnością osobistą. Możliwość korzystania ze zbiorowej interakcji w internecie wspiera się na odejściu w zapomnienie lub uwiądzie starszych, lepiej zakorzenionych form życia społecznego.

Ithiela de Sola Pool (1983) entuzjastycznie odnosił się do nowych elektronicznych środków komunikowania, ponieważ umożliwiały one ucieczkę od tego, co uważał za nieuprawione narzucanie radiu i telewizji cenzury i regulacji. Istota jego argumentacji zasadzała się na tym, że jedyną logiczną (choć sporną) racją na rzecz państwowej kontroli mediów jest ograniczone widmo częstotliwości fal radiowych i potrzeba przydzielania możliwości dostępu w warunkach quasi-monopolu. Rodząca się nowa era mogła rozszerzyć wolność, którą cieszą się media drukowane i wspólne nośniki (telefon, maile, kablówka), na wszystkie media publiczne. Rozpowszechnianie za pomocą kabla, linii telefonicznej, nowych fal radiowych i satelity w szybkim tempie eliminowałoby potrzebę regulacji wynikającą z rzadkości. Co więcej, postępująca „konwergencja sposobów” komunikowania czyniła pomysł regulowania niektórych mediów, a nieregulowania innych, niemożliwym i do tego nielogicznym.

Wolność, która miała być cechą nowych mediów (a zwłaszcza internetu), to nie do końca ta sam wolność, której Pool domagał się dla mediów w ogóle. Sola Pool pragnął w gruncie rzeczy, by wolny rynek i zasada „wolności negatywnej” (czyli braku ingerencji rządu) wprowadzona Pierwszą Poprawką do Konstytucji USA zaczęły obowiązywać we wszystkich mediach. Wizja związku wolności z internetem miała więcej wspólnego z jego ogromną pojemnością i brakiem struktury, organizacji i zarządzania, które charakteryzowały go na początku, gdy był jeszcze wolno dostępnym placem zabaw dla wszystkich przybyszów, z którego korzystanie subsydiowały w znacznej części instytucje akademickie lub inne organy publiczne. System był dostępny dla wszystkich do swobodnego używania, nawet jeśli stworzono go pierwotnie dla celów strategicznych i militarnych, podczas gdy motywacja dla jego późniejszej ekspansji była głównie ekonomiczna i w interesie operatorów telekomunikacyjnych.

 

1 2 3

następna

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

REKLAMA

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo:

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.