eGospodarka.pl

eGospodarka.plWiadomościGospodarkaRaporty i prognozy › Jak szybko polska gospodarka goni Europę?

Jak szybko polska gospodarka goni Europę?

2018-12-30 00:40

Jak szybko polska gospodarka goni Europę?

Jak szybko polska gospodarka goni Europę? © taa22 - Fotolia.com

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (3)

Polska gospodarka z konsekwencją ściga swoje najzamożniejsze konkurentki z Unii Europejskiej - donosi tegoroczna edycja raportu Warsaw Enterprise Institute. Jeżeli jednak naprawdę chcemy, aby w 2050 roku żyło nam się tak dobrze jak mieszkańcom zachodu Europy, musimy nieco przyspieszyć. Wprawdzie średnia europejska już dziś jest w naszym zasięgu, ale by ją przekroczyć w 2030 roku nie wystarczy po prostu trwać.
Przed nami najnowsza odsłona opracowywanego od czterech lat „Bilansu Otwarcia” WEI. Wskaźnik ten ma w sposób jak najbardziej obiektywny dokonać pomiaru różnicy w dobrobycie pomiędzy zamożnymi państwami Europy Zachodniej a Polską. Tegoroczne opracowanie po raz pierwszy w historii uwzględnia nie tylko naszych zachodnich sąsiadów, ale także inne państwa Unii Europejskiej. W tym roku zdołaliśmy zbliżyć się do Niemiec o kolejne 1,5 p. proc. PKB PPP per capita, ale w ogólnoeuropejskim zestawieniu ciągle zajmujemy dość odległe 21. miejsce.

Analogicznie jak miało to miejsce w poprzednich edycjach raportu, analizie poddano trzy parametry – trzy kluczowe wyzwania, które rysują się przed polską gospodarką. Są to:
  • Tempo w jakim polski dochód narodowy na głowę (PKB PPP) zbliża się do najwyżej rozwiniętych państw w Europie.
  • Prawdopodobieństwo kryzysu wynikające z niekontrolowanego zadłużenia państwa.
  • Atrakcyjność Polski do życia licząc zarówno osoby emigrujące jak i tych, którzy w Polsce chcą się osiedlać.

Pod względem PKB PPP per capita Polska sukcesywnie goni Niemcy. W ostatnim roku Polska nadrobiła około 1,5 p. proc., jednak nasz wynik to wciąż niecałe 57% poziomu niemieckiego. Niestety obecne tempo rozwoju w dalszym ciągu plasuje nas dopiero na 21. miejscu europejskiego rankingu gospodarek. Dużo bliżej nam do dwóch innych europejskich potentatów. W stosunku do Francji i Wielkiej Brytanii polskie PKB PPP per capita osiągnęło poziom 66%, a w minionym roku poprawiliśmy nasz wynik kolejno o około 1,5 p. proc. oraz 3 p. proc.

Takim krajom, jak Polska, Węgry czy Łotwa osiągnięcie poziomu PKB PPP per capita Francji czy Wielkiej Brytanii zajmie 15-20 lat. Następne pokolenia Polaków powinny już żyć na podobnym poziomie, co Francuzi czy Brytyjczycy. Doganianie Niemiec zajmie znacznie więcej czasu, około 40-45 lat, przy zachowaniu obecnej dynamiki rozwoju Polski.

Ryzyko kryzysu niewypłacalności zostało policzone jako zsumowanie publicznego i prywatnego zadłużenia poszczególnych państw Unii Europejskiej w relacji do rozmiaru gospodarki mierzonej PKB. Wśród najbardziej zadłużonych państw Unii Europejskiej w 2017 roku znajdują się Cypr (412 proc.), Luksemburg (345 proc.) oraz Irlandia (312 proc.). Z kolei najmniej zadłużone państwa to Czechy (102 proc.), Litwa (95 proc.) oraz Rumunia (85 proc.). Polska jest w grupie najmniej zadłużonych państw Europy (126 proc.), zajmując 7. miejsce w rankingu i wyprzedzając m.in. Niemcy. Analizując dane rok do roku, Polska w 2017 r. poprawiła (zmniejszyła) wskaźnik zadłużenia o blisko 9 p. proc.

fot. mat. prasowe

Kraje najszybciej goniące Niemcy

Mierzone PKB per capita poszczególnych gospodarek do PKB per capita Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii po uwzględnieniu siły nabywczej (PPP – Purchasing Power Parity).


W raporcie WEI jakość życia w danym państwie mierzymy wskaźnikiem migracji. Nic lepiej tego nie oddaje jak indywidualne decyzje Europejczyków, którzy mogą sami decydować gdzie chcą żyć. Kraje których nie chcemy opuszczać, ewentualnie te do których chcemy wyjeżdżać, uznajemy za najbardziej atrakcyjne w Europie.

Raport WEI pokazuje, że wędrówka ludów Europy trwa. Przybywa chętnych do zmiany miejsca zamieszkania. Zaledwie dwa państwa mogą się poszczycić malejąca liczbą wyjazdów, to Dania i Finlandia. Reszta Europy przemieszcza się na potęgę. We wszystkich najbogatszych państwach przybywa imigrantów z Europy. Nawet w Wielkiej Brytanii, już po decyzji o Brexicie.

W Polsce skala wyjazdów zwiększyła się w stosunku do 2016 roku (do Wielkiej Brytanii o 9,36 proc., do Niemiec o 3,15 proc., do Holandii – o 9,52 proc.). W stosunku do 2016 roku, Polskę opuściło dodatkowe 255 tys. obywateli. Łącznie już ponad 6,5 proc. obywateli Polski mieszka obecnie w innym kraju UE.

WYBRANE FRAGMENTY RAPORTU

DOGONIĆ SPOŁECZEŃSTWA BARDZIEJ ROZWINIĘTE
Wyzwanie: Przegonić Niemcy, Francję, Wielką Brytanię


Można było wybrać Unię Europejską i porównywać się z nią jako całością, co z pewnością merytorycznie jest w pełni uzasadnione. Jednak Polacy, Bułgarzy, Czesi czy Litwini
nie wyjeżdżają do pracy czy na studia do „Unii Europejskiej”, ale do Niemiec, Wielkiej Brytanii czy do Francji. Porównanie własnego kraju z innym krajem jest o wiele bardziej
konkretne, gdyż porównujemy nie tylko dane i wskaźniki, ale przede wszystkim realny dobrobyt, warunki życia, ludzi i ich zwyczaje. Dlatego w poprzednich edycjach porównywaliśmy Polskę z Niemcami, a teraz dodaliśmy Francję i Wielką Brytanię. To trzy największe europejskie gospodarki, które odpowiadają za niemałą część unijnego PKB.

fot. mat. prasowe

PKB PPP per capita, zmiana w pkt proc.

Nadrabianie zaległości przez słabiej rozwinięte kraje unijne było możliwe m.in. dzięki temu, że najwięksi gracze nie rozwijali się tak szybko jak reszta Unii.


PKB CORAZ WYŻSZE


W 2017 r. produkt krajowy brutto (PKB) Unii Europejskiej - wyrażony w cenach bieżących - wyniósł prawie 15,3 bln euro i był wyższy niż rok wcześniej o 417,4 mld euro. Ponad połowę PKB wygenerowały trzy państwa członkowskie, a najwięcej Niemcy. Ich wkład w PKB Unii wyniósł w 2017 r. prawie 3,3 bln euro, czyli ponad jedną piątą (21,3 proc.). Wielka Brytania wypracowała 15,2 proc. PKB UE, a Francja 14,9 proc. Na kolejnych miejscach znalazły się Włochy (z udziałem 11,2 proc.), Hiszpania (7,6 proc.), Holandia (4,8 proc.), Szwecja (3,1 proc.), a następnie Polska (z 3-proc. udziałem w PKB UE). 19 państw członkowskich, które tworzą strefę euro, wypracowało PKB w wysokości 11,2 bln euro w 2017 r. Strefa euro to 72,9 proc. unijnego PKB UE. Trzy czwarte PKB strefy euro to zasługa Niemiec (29,2 proc. PKB strefy euro), następnie Francji (20,5 proc.), Włoch (15,4 proc.) i Hiszpanii (10,4 proc.).

Tak jak w poprzednich edycjach, za miarę tempa pościgu za gospodarkami bardziej rozwiniętymi przyjęliśmy wielkość Produktu Krajowego Brutto. Nie jest to miara doskonała
(do porównań czasami wykorzystuje się na przykład Human Development Index, czyli wskaźnik rozwoju społecznego, wykorzystujący m.in. dane o średniej oczekiwanej długości
życia, poziomie edukacji czy standardzie życia w państwie), jednak tak naprawdę jedyna.

Konstruowanie PKB jest skomplikowane, wymaga wielu różnych danych, stąd stosunkowo częste korekty wskaźnika, wynikające z pojawienia się kolejnych sprawdzeń, weryfikacji
i napływu nowych informacji. Przy wszystkich swoich niedoskonałościach (klasyczny tego przykład to egipskie piramidy, które powstawały wielkim kosztem, tworzyły wartość
dodaną, zwiększały PKB, ale nie miały żadnej wartości dla gospodarki, a wręcz przeciwnie – w konsekwencji drastycznie marnotrawiły wysiłek państwa), PKB ma swoje niezaprzeczalne
zalety, pozwalające ocenić, czy gospodarka ma się dobrze czy źle, czy rozwija się szybko, czy wręcz przeciwnie.

W analizie skoncentrowaliśmy się przede wszystkim na PKB per capita, jednak porównanie tej wielkości nie do końca daje nam pełny obraz dystansu dzielącego słabiej rozwinięte
gospodarczo kraje Unii od tych najbogatszych. Znacznie lepszym przybliżeniem proporcji jest PKB per capita po uwzględnieniu siły nabywczej walut krajowych (PPP - Purchasing Power Parity, wylicza się go w oparciu o porównanie cen koszyka towarów i usług w różnych krajach w tym samym czasie). Wskaźnik daje nam bardziej prawdopodobne, uwzględniające miejscowe realia, porównanie wzrostu gospodarczego, bezpośrednio odczuwalnego przez obywateli poszczególnych państw.

GDYBY NIE TE KRYZYSY…


Ostatnie dziesięć lat charakteryzowało się w Unii Europejskiej wzrostem PKB per capita, poza nielicznymi wyjątkami, takimi jak Grecja. Tendencja – widoczna na przestrzeni ostatniej dekady – uległa zachwianiu w latach kryzysowych (kryzys osiągnął apogeum w latach 2008–2009). W jego efekcie zmniejszyła się dynamika wymiany handlowej, a utrata zaufania do rynków finansowych doprowadziła do kryzysu zadłużeniowego. Skutki kryzysu silnie odczuła strefa euro, co w wielu przypadkach przełożyło się na spadek PKB PPP per capita.

Unia Europejska doświadczyła w zasadzie w ostatnich latach dwóch kryzysów, których efektem był spadek realnego PKB. Pierwszy rozpoczął się w I kwartale 2008 r. i trwał ponad
dwa lata. Drugi kryzys został spowodowany przez tzw. kryzys zadłużeniowy strefy euro. Rozpoczął się w III kwartale 2011 r. i zakończył na początku 2013 r. Realny poziom PKB sprzed obu kryzysów został osiągnięty dopiero w II kwartale 2015 roku. Obecnie mamy do czynienia z ożywieniem, które nastąpiło po zakończeniu drugiego kryzysu.

Kryzys – zwłaszcza pierwszy, ogólnoświatowy - uderzył praktycznie we wszystkie kraje europejskie, poza Polską. Najmocniej doświadczyła go Grecja, kraje południa Europy,
a z nowych państw unijnych – kraje bałtyckie, gdzie realny PKB spadł nawet o 20 proc. Mimo tych trudności, kraje Nowej Unii powoli odrabiają zaległości do gospodarek Europy
Zachodniej. Nie wszystkie robią to w jednakowym tempie.

Liderami wzrostu PKB PPP per capita były w 2017 roku Rumunia, Łotwa i Litwa. W pierwszym przypadku, tempo sięgnęło 10 punktów procentowych (o tym, jak dużym
kosztem odbywał się ten wzrost, i czym może się on skończyć dla finansów państwa, piszemy niżej), w drugim i trzecim – przekraczało 6 pkt proc. Kolejną grupę, z również wysokim wzrostem, przekraczającym 5 pkt proc., tworzą: Estonia, Słowenia i Polska. W granicach 4 pkt proc. zwiększyło się PKB per capita Chorwacji i Malty, 3 pkt proc. – Hiszpanii, Cypru, Danii, Irlandii, Węgier, Bułgarii i Czech. W grupie z 2-proc. wzrostem, z grona nowych państw UE znalazła się tylko Słowacja, obok m.in. Niemiec i Francji. PKB per capita praktycznie nie zmieniło się w ciągu roku i ostatnich trzech lat w Wielkiej Brytanii, Szwecji i w Luksemburgu. Poniżej średniej unijnej, wynoszącej za lata 2017-2016 2,4 proc., znalazły się takie kraje, jak Niemcy, Finlandia, Grecja, a także Włochy, Portugalia, Belgia, Szwecja, Luksemburg i Wielka Brytania. Nadrabianie zaległości przez słabiej rozwinięte kraje unijne było możliwe m.in. dzięki temu, że najwięksi gracze nie rozwijali się tak szybko jak reszta Unii.

POŚCIG ZA NIEMCAMI


W jakim stopniu stosunkowo wysokie wzrosty PKB per capita państw Nowej Unii, w zdecydowanej większości złożonej z gospodarek Europy Środkowo-Wschodniej, przełożyły
się na odrabianie zaległości wobec Niemiec – największej gospodarki europejskiej? Nowa Unia w zasadzie nie miała z tym problemu, konsekwentnie nadganiając dystans wobec
gospodarczych liderów, tak jak czyniła to w poprzednich latach. Pytanie tylko, czy robiła to w wystarczająco dobrym tempie, czy można było niektóre procesy przeprowadzić szybciej i czy wzrost, jaki dokonuje się w ich gospodarkach, ma zdrowe podstawy?

Liderem lat 2015-2017 była Rumunia, która zmniejszała swój dystans wobec PKB PPP per capita Niemiec w tempie 3,6-5,6 proc. Nadal jednak jej PKB per capita to zaledwie połowa
niemieckiego. Poza tym Rumunia, przez ostatnich kilka lat uważana za „gospodarczego tygrysa” Europy, ze znakomitym tempem rozwoju (7,3 proc. w 2017 r., spadek bezrobocia poniżej 5 proc.), w połowie zeszłego roku dostała zadyszki i nie wiadomo, czy jej znakomite parametry są nadal do utrzymania. Wiele wskazuje na to, że nie. Tendencja wzrostowa odwróciła się w Rumunii w połowie 2017 roku. W 2018 r. tempo PKB ma zmniejszyć się o połowę w porównaniu z 2017, deficyt na rachunku obrotów bieżących sięgnie w 2020 roku 4,5 proc. PKB (trzy lata temu wynosił 0,8 proc.), a deficyt budżetowy – 4,6 proc. PKB (w 2015 r. był zbilansowany).

Według prognoz Komisji Europejskiej, deficyt publiczny w Rumunii w 2020 roku będzie najwyższy w całej Unii. Wygląda na to, że gospodarka rumuńska przegrzała się, i wysokie tempo PKB per capita, i związane z tym odrabianiem dystansu wobec Niemiec, w następnych latach będą nie do powtórzenia.

Inaczej z pozostałymi państwami z dolnych pozycji w tabeli, czyli z tymi, których PKB PPP per capita sięga 40-60 proc. niemieckiego. Należą do niej głównie kraje Europy Środkowo-Wschodniej (poza Grecją, Portugalią i Cyprem), a jedynym wyjątkiem są Czechy, których PKB PPP per capita przekroczył 70 proc. niemieckiego i zbliżył się do Hiszpanii. Kraje te nadrabiają dystans wobec Niemiec w tempie 1-3 proc. rocznie. W czołówce znalazły się takie kraje, jak Litwa, Słowenia, Łotwa, Estonia, Polska, Chorwacja.

Czy tempo pościgu mogłoby być szybsze? Z pewnością, należy jednak pamiętać, że w ramach tylko państw Europy Środkowo-Wschodniej (nie mówiąc już o takich krajach, jak Grecja czy Portugalia) istnieją duże różnice, decydujące o tym, że droga dochodzenia do europejskiego lidera nie jest jednorodna, tak samo jak przeszkody stojące na tej drodze.

ZA 15 LAT JAK WE FRANCJI


O ile dystans większości państw europejskich wobec Niemiec jest bardzo duży, w kilku przypadkach większy nawet niż o połowę, o tyle zaległości wobec Francji i Wielkiej Brytanii
są znacznie mniejsze. Średnio można przyjąć, że wynoszą one o około 10 punktów procentowych mniej niż wobec Niemiec.

Można założyć, że takim krajom jak Polska, Węgry czy Łotwa osiągnięcie poziomu PKB PPP per capita Francji czy Wielkiej Brytanii, przyjmując, że będą się one rozwijały tak dynamicznie jak w latach 2001-2017 (Polska – 3,65 proc., Węgry – 2,38 proc., Łotwa – 4,83 proc.), a Francuzi i Brytyjczycy zachowają swoje tempo, zajmie 15-20 lat. Następne pokolenie wielu państw Europy Środkowo-Wschodniej, a także Portugalczycy i Grecy, powinni żyć mniej więcej na takim samym poziomie jak Francuzi czy Brytyjczycy.
Doganianie Niemiec zajmie znacznie więcej czasu.

Oczywiście, żeby dystans się zmniejszał, potrzebny jest stabilny rozwój, wolniejszy państw dobrze rozwiniętych i szybszy tych na niższym poziomie gospodarczym. Wpływ na to mają zarówno czynniki wewnętrzne, związane z koniunkturą i polityką gospodarczą kraju, jak i zewnętrzne. Unia Europejska to system naczyń połączonych, w którym dobra kondycja
jednych zależy w znacznym stopniu od drugich. Tak jest w przypadku Niemiec, do których trafia znaczna część europejskiego eksportu. Ekonomiści przewidują spowolnienie tej gospodarki, co odbije się na wynikach handlu zagranicznego Polski, Węgier czy Rumunii. Na PKB składa się przecież – obok konsumpcji osobistej i zbiorowej oraz nakładów inwestycyjnych brutto na środki trwałe – także saldo handlu zagranicznego. Wyniki wymiany handlowej najważniejsze będą w przypadku państw nielekkich terytorialnie i liczbowo, mocno uzależnionych od eksportu, takich jak Węgry. W mniejszym stopniu dotyczy to gospodarek większych, jak Polska czy Rumunia, które są w stanie zapewnić sobie szybki wzrost dzięki popytowi wewnętrznemu.

W 2017 roku saldo wymiany handlowej w krajach Europy Środkowo-Wschodniej było dodatnie, poza Rumunią i Łotwą, natomiast dziesięć lat temu, w okresie tuż przed kryzysem,
prawie wszystkie kraje regionu były na minusie, poza Czechami i Węgrami.

NIECO SŁABSI GŁÓWNI PARTNERZY


Spowolnienie w Niemczech jest przewidywane i gospodarki mają czas, by się dostosować do zmian. Okres wysokich wzrostów gospodarka niemiecka ma już za sobą: PKB Niemiec spadł w trzecim kwartale o 0,2 proc. w porównaniu z kwartałem drugim. W skali roku, tj. w porównaniu z trzecim kwartałem 2017 PKB wzrósł zaledwie o 1,1 proc. O problemach było już wiadomo po danych z 8 listopada, informujących o spadku eksportu we wrześniu o 0,8 proc. Fatalne były też dane o sprzedaży detalicznej, która we wrześniu zmniejszyła się o aż 2,6 proc. rok do roku. Podobnie jest z Wielką Brytanią, z którą wiele państw ogranicza handel obawiając się skutków Brexitu. Dużą niewiadoma pozostają Włochy, które są ważnym partnerem handlowym wielu państw europejskich. Według prognoz Komisji Europejskiej, włoski deficyt sektora finansów publicznych sięgnie 3,1 proc. w 2020 r. (będzie to najgorszy wynik w Unii), w 2019 roku deficyt strukturalny osiągnie 3 proc. PKB, a wzrost gospodarczym w 2020 r. ma wynieść jedynie 1,3 proc. Koszty finansowania zadłużenia sięgną 3,8 proc. PKB w 2019 r., czyli o 0,3 pkt proc. (ok. 5 mld euro) więcej, niż szacowano wiosną. W kolejnym roku mają się zwiększyć do 3,9 proc. PKB (66 mld euro).

Włochy to największy partner handlowy Grecji: trafia tam 10,6 proc. greckiego eksportu, wartego 3,4 mld dol. w 2017 r. Trzecim partnerem handlowym Greków, po Niemczech, są
Turcy (6,8 proc., 2,2 mld dol.), których sytuacja gospodarcza jest jeszcze trudniejsza niż Włochów – Komisja Europejska spodziewa się tam recesji już w przyszłym roku. PKB ma
spaść o 1,5 proc., załamią się inwestycje, które spadną o ponad 12 proc., wzrośnie bezrobocie z 10 proc. do niemal 13 proc., a inflacja wyniesie 15,4 proc.

Trudno sobie wyobrazić, by fatalne wskaźniki głównych partnerów Grecji nie zmieniły obrazu jej gospodarki. Włosi są też głównym partnerem handlowym Chorwacji (13,66 proc. udział w eksporcie i drugim – po Niemczech – w imporcie: 12,62 proc.). Włosi to z kolei drugi partner handlowy Bułgarii (9,21-proc. udział w eksporcie, i 8,94-proc. w imporcie, drugi po Niemczech), Rumunii (11,6 proc. w eksporcie, i 10,26 proc. w imporcie) oraz Słowenii (udział w eksporcie to 11,23 proc. a w imporcie, po Niemczech – 14,66 proc.).

WYKORZYSTAĆ SZANSE


Mimo spodziewanych problemów głównych partnerów handlowych wielu państw europejskich, 2018 rok i następny nie zapowiadają się najgorzej dla UE, i to zarówno dla głównych graczy, jak i mniejszych, którzy ścigają liderów. Tendencja nadal jest wzrostowa, choć tempo słabnie. Z punktu widzenia państw słabszych gospodarczo, mniejsza dynamika
gigantów - Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii - może tylko przyspieszyć proces zrównywania potencjałów PKB PPP per capita. Jednym słowem, gdy czołówka zwalnia, reszta peletonu ma szansę do niego dołączyć.

Do tej pory bywało jednak tak, że po chwilowym spowolnieniu największe gospodarki znowu nabierały tempa i reszta Europy zostawała w tyle. Czy i w tym przypadku będzie podobnie? Wiele zależy od tego, czy słabsze i mniejsze gospodarki będą w stanie wykorzystać moment prosperity na inwestowanie w te gałęzie gospodarki, które stwarzają największe możliwości rozwoju. Inwestycje w badania i rozwój, poprawa infrastruktury, inwestowanie w kapitał ludzki i społeczny mogą zwiększyć tempo pościgu za najbogatszymi
krajami Europy Zachodniej.

oprac. : eGospodarka.pl

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: